-

umami

Wiara, rodzina, kariera i... muzyka

Notka będzie bardziej o muzykach (linki do muzyki też są ale nie ma przymusu słuchania) i raczej o tym, co mówią do nas muzycy w przerwach między utworami. W zasadzie są to wypowiedzi samych muzyków. Z jednym wyjątkiem, kiedy muzycy śpiewają, ale i tu wkleiłem słowa tej piosenki, gdyby ktoś nie chciał jej słuchać.
Przyznam, że nie badałem tego zagadnienia szczególnie głęboko. Opieram się jedynie na 4 koncertach, których słuchałem jakiś czas temu, i do których wracam, robiąc inne rzeczy.

Pierwszym muzykiem, którego koncert skłonił mnie do napisania tej notki, jest Marcus Miller. Muzyk wybitny. Basista, klarnecista basowy, pianista, gitarzysta, saksofonista, potrafi śpiewać i komponować, jest także producentem. Rocznik 1959. Amerykanin. Afroamerykanin. Żonaty od 33 lat. Bliżej go przedstawiać nie trzeba.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Marcus_Miller
https://en.wikipedia.org/wiki/Marcus_Miller

Pierwszy koncert — Marcus Miller plays Baloise Session 2016 — można zobaczyć i posłuchać tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=0WGTpoHFoWE
Był emitowany na TVP Kultura z polskimi napisami i stąd pochodzą tłumaczenia wypowiedzi Marcusa Millera. Koncert odbył się podczas Festiwalu Baloise Session (do 2012 znanego jako AVO SESSION Basel) w Basel/Szwajcaria (https://en.wikipedia.org/wiki/Baloise_Session).

Był związany z promocją albumu Afrodeezia, który w 2016 roku zdobył nagrodę Grammy za najlepszy współczesny album instrumentalny. Parę lat wcześniej, w 2012 roku, Marcus Miller został mianowany Artystą Pokoju UNESCO, wspierającym i rozwijającym Projekt Szlaku Niewolników UNESCO (UNESCO Slave Route Project). W trakcie koncertu Marcus Miller opowiadał o tym projekcie i o swojej rodzinie. On i jego żona Brenda, zaangażowali się w pomoc Afryce („Parę lat temu moja żona była w Zambii, gdzie uczestniczyła w programie budowy domów dla potrzebujących.”)

„Album Afrodeezia jest hołdem złożonym moim przodkom. Postanowiłem oddać im cześć śledząc ich wędrówkę. Współpracowałem z muzykami, którzy pochodzą z miejsc będącymi etapami tej podróży. Muzycy z Afryki Zachodniej zagrali w utworze Hylife. Byli też muzycy z północnej części Afryki, z Ameryki Południowej z Brazylii, z Karaibów z Trynidadu, i z południa Stanów Zjednoczonych, Teksasu, Luizjany, Georgii. I z wielkich miast Ameryki: Nowego Jorku, Chicago i Detroit. Detroit kojarzy mi się z jednym, z wytwórnią [muzyczną] Motown. Na Afrodeezia chciałem zagrać jeden z ich utworów. Tylko który? Nagrano tam mnóstwo wspaniałych rzeczy. Najpierw pomyślałem [tu Miller gra początek jednego z takich utworów]. Jednak nie. Szukałem zadziorniejszej linii basu. Przypomniałem sobie utwór, którego nauczyłem się mając 12 lat. Wtedy zaczynałem grać na basie. Ma świetną linię basu. Wykonywali go The Temptations. [Tu Miller daje 2 dźwięki i publiczność od razu rozpoznaje utwór, więc zaczyna się śmiać.] Dwie nuty i publiczność szaleje. Jedziemy. Papa Was a Rolling Stone [młodszym z nas utwór ten może się bardziej kojarzyć z wykonaniem Georga Michaela lub Seala].”
(https://youtu.be/0WGTpoHFoWE?t=1381)

„Następny utwór pochodzi z płyty poprzedzającej Afrodeezię. Dał on początek naszej muzycznej wędrówce. Kilka lat temu graliśmy koncert w Senegalu. Przed koncertem popłynęliśmy na pobliską wyspę Gorée. Jest tam muzeum o nazwie Dom Niewolników (The Slave House). Dawno temu przetrzymywano tam porwanych Afrykanów. Trzymano ich tam, w Domu Niewolników. Liczono ich. Badano czy są dość zdrowi i silni by przetrwać podróż przez ocean. W budynku były 3 pomieszczenia. Dla mężczyzn, kobiet i dzieci. Pomieszczenia były małe. Ludzi upychano jednych na drugich. Było im bardzo ciężko. Były tam drzwi, przez które widać tylko ocean. Atlantyk. Po pewnym czasie wyprowadzano więźniów tymi drzwiami. Ładowano ich na statek i wysyłano w świat jako niewolników. Te drzwi miały głębokie symboliczne [i profetyczne] znaczenie. Oznaczały koniec ich dotychczasowego życia [które znali]. Nazwano je drzwiami bez powrotu. [Ponieważ] kto przez nie przeszedł, już nie wracał. Chciałem wyrazić muzyką, co czułem [stojąc] w Domu Niewolników. Możecie to sobie wyobrazić. To były bardzo silne uczucia. Gniew, gorycz i ból [angry, resentiment and pain]. Ale nie chciałem wyrażać tylko uczuć negatywnych, bo w głębi duszy miałem też nadzieję. Moi przodkowie przetrwali trudny czas. 400 lat niewolnictwa. Tak samo my przetrwamy te trudne, szalone czasy. Otacza nas mnóstwo szaleństwa i bardzo łatwo stracić nadzieję. Im się udało, uda się i nam. Wierzymy, że człowiek zdoła pokonać wszelkie trudności. Zagramy wam ten utwór. Tytuł zapożyczyłem od nazwy wyspy. Brzmi on Gorée.
(https://youtu.be/0WGTpoHFoWE?t=3125)

Marcus Miller, niestety, nie powiedział kto zajmował się tym handlem, a utwór jest po prostu piękny i można tu posłuchać jak Miller gra na klarnecie basowym — https://youtu.be/0WGTpoHFoWE?t=3306

Niestety tu wychodzi też to ideologiczne skrzywienie Afroamerykanów (trzymajmy się tej poprawności, bo jak wiemy Murzyni wyginęli). Nie wiem kogo popiera Marcus Miller, ale obawiam się, że nie jest to Trump. I nie jest on odosobniony w swoich lewicowych zapatrywaniach, ale i tak nie przebije w tym Keyona Harrolda, wybitnego młodego trębacza, również Afroamerykanina, który wprost określa się jako „muzyczny aktywista” i nagrywa protest-songi, np. — Circus Song.
Tu wersja koncertowa z udziałem Andrei Pizziconi: https://youtu.be/8BGWmRxh74w?t=3220,
tu wersja płytowa (album The Mugician) z Garym Clark Juniorem: https://www.youtube.com/watch?v=zPbOLvwbP90
i wersja studyjna, śpiewa sam Keyon, ale tylko refren: https://www.youtube.com/watch?v=D52tRbG97UE

Trzeba zrozumieć tych biednych, zindoktrynowanych ludzi, bo żyją przecież w rasistowskim kraju a korzenie ich sympatii politycznych sięgają wysp takich jak Gorée i związane są z tymi, którzy obiecują im, że ta historia się nie powtórzy. Jak bardzo to się można mylić. Swoją drogą, Keyon pochodzi z wielodzietnej rodziny, ma 15 rodzeństwa.

Tekst tej piosenki:

Got up this morning the news was insane
Can't tune it out, lord I'm praying in vain
Sick dying cause the law ain't trying
Got grandmamas marching like it's '68, ohhh
While the hungry standing in line, they don't hear them sigh

Closing borders telling refugees no
Need jobs, but can't just build a crazy wall
Police searching neighbours hiding in fear
Paid taxes didn't know they weren't welcome here

Headlines, blowing my mind
It's time, call the higher spirits
Tell me what the hell's going on, praying
Whats going on? It's like a god damn circus show here
A-merica
What the hell's going on?
Dada dada, dada dada, dada dada

Russia's feeding all the new I hear
Fake news, real lies they don't really care
Police shooting like a carnival game
Hit a black bullseye and you won't get blamed
Start drillin' over sacred land
If the earth burns don't matter who gets slammed
Presidential where do we begin
When a little boy knows more about governing woah

Headlines, blowing my mind, it's time
Call the higher spirits
Tell me what the hell's going on, praying
What's going on? It's like a god damn circus show here
A-merica
What the hell's going on?
Dada dada, dada dada, dada dada

Took 10 years to get the troops back home
If uncle Sam pays why not have another go
A.G uses law to stoke hate
Someone tell the man that it's not '58
Presidentials now a family tree
Fire the FBI and get away scot free
Hold on

What the hell's going?
What's going on?
Tell me what the hell's going on, here
A-merica
What the hell's going on?

What the hell's going on
A-merica
A-merica
What the hell's going on?

Tekst udało mi sie znaleźć na stronie — http://www.stopwar.org.uk/index.php/multimedia/music-against-war/2964-keyon-harrold-circus-show-ft-gary-clark-jr
Sami widzicie, że na tych muzyków trzeba uważać. U nas Keyon także nagrał płytę (wystąpił gościnnie u saksofonisty Sylwestra Ostrowskiego, w Culture Revolution Project), którą wydała Agora.

No ale wracamy do Marcusa Millera, bo notka nam niebezpiecznie skręciła, i to w lewo. Miller zawsze żegna się z publicznością — tak jak się z nią wita Grzegorz Braun — God Bless You.
Marcus Miller daje się przekonać do bisu. Gra utwór Blast. Odnotowuję go, ponieważ w dalszej części notki, jeszcze raz się pojawi:
https://youtu.be/0WGTpoHFoWE?t=5023

Teraz przenosimy się do Niemiec na Festiwal Jazzowy w Leverkusen (Leverkusener Jazztage 2017). Początek grudnia. Dalsza promocja płyty Afrodeezia. Tym razem, między utworami, w którymś momencie Marcus Miller opowiada o swoim ojcu, Williamie Millerze. Nie znam angielskiego, więc odnotuję tylko to, co zrozumiałem, a błędy które popełniłem, może poprawi ktoś życzliwy.
Pretekstem do tego opowiadania jest utwór, który napisał dla swojego ojca. Opowiada tak (https://youtu.be/0DB1iH1R_LQ?t=3917):
„Mój ojciec ma 92 lata [w 1997] i jest niestety chory na Alzheimera. Czasami patrzę na niego jak chodzi po domu i kiedy mnie spotyka, nie rozpoznaje mnie. Czy to jestem ja? Ty? [tu pokazuje raz na siebie a raz na wyobrażonego ojca.] Mój ojciec grał na fortepianie i organach w kościele, w każdą niedzielę. Jego marzeniem było zostać profesjonalnym pianistą, profesjonalnym organistą. Jego kuzyn, Wynton Kelly, był profesjonalnym pianistą, jazzowym pianistą. Grał z Miles Davisem, Wes Montgomerym i innymi wielkimi muzykami. Mój ojciec grał muzykę klasyczną, myślał że będzie klasycznym pianistą.
Ale potem mój ojciec spotkał moją mamę. Pobrali się. Mieli syna, mnie, a potem jeszcze jednego syna, mojego brata. Mój ojciec stanął przed decyzją: czy pozwolić upaść marzeniom, by stać się profesjonalnym pianistą, czy podjąć regularną pracę i wspierać swoją rodzinę. Szczęśliwie dla mnie, dla mojego brata i mojej mamy zadecydował się zatrudnić, żeby wspierać rodzinę. Mój ojciec sprzątał? [nie słyszę dobrze tego słowa i nie rozumiem go] autobusy na Brooklynie i pociągi w metro w Nowym Jorku. I każdej niedzieli grał muzykę w kościele.
Widziałem go szczęśliwym, w ciągu jego życia. W końcu, z punktu widzenia profesjonalnego muzyka, jakim sam jestem, zawsze zadaję sobie pytanie, patrząc na ojca, czy on naprawdę był szczęśliwy. Czy za swoją decyzję nienawidził mnie? Nie jestem tego pewien. Nienawiść jest trudna [do zrozumienia].
Miałem job [zajęcie] u Miles Davisa kiedy miałem 21 lat. [Prawdopodobnie przy okazji koncertów w ramach promocji płyty Miles Davisa The Man with The Horn, która ukazała się w 1981 r., i na której Miller pojawił się po raz pierwszy u jego boku]. Było bardzo fajnie [nobilitująco] grać z Milesem. Kiedy graliśmy pierwszy koncert w Kanadzie, w Toronto, i kiedy stałem na scenie i grałem, zobaczyłem wśród obcych [widowni] swojego ojca. Szedł między obcymi [widownią]. Miał biały kapelusz, biały krawat, biały garnitur i białe buty. Wyglądał zjawiskowo/wspaniale. Wyglądał tak dumnie. Był dumy. Na jego twarzy widać było dumę. Zdałem sobie sprawę, że ten moment kiedy grałem z Milesem, był jeszcze ważniejszy dla mojego ojca [wolne tłumaczenie, tak to zrozumiałem], który mógł zobaczyć jak gram z Milesem, bo byłem prostą kontynuacją jego historii. On zaczął, ja skończyłem.” 
Ostatnim zdaniem zwraca się już do publiczności (ale za bardzo go nie rozumiem — zabrałem was w długą podróż, do przeszłości i przyszłości — czy jakoś tak) i zapowiada utwór dla swojego ojca — Preacher's Kid (Song For William H) [Dziecko/chłopak kaznodziei. Piosenka dla Williama H]:
https://youtu.be/0DB1iH1R_LQ?t=4119

To jest kolejna przepiękna ballada, w której Marcus Miller gra na klarnecie basowym. Po prostu rozdzierająca serce. Życzę każdemu rodzicowi tak wyrażonej wdzięczności przez swoje dzieci.

Na koniec zapowiedział bis i nieoczekiwanego gościa, Kingę Głyk, którą publiczność miała okazję słuchać wcześniej. Lepszej rekomendacji niż zaproszenie przez mistrza do wspólnego grania nie można sobie wyobrazić.
https://youtu.be/0DB1iH1R_LQ?t=5407

Razem wykonali, wspomniany utwór Blast. I to jak. To jest esencja tej muzyki — solówki i „rozmowa” dwóch lub więcej instrumentów w trakcie utworu. Pierwsza klasa.

Przejdźmy jeszcze na chwilę do występu Kingi Głyk, 8 listopada 2017, w ramach tego samego festiwalu — https://www.youtube.com/watch?v=YhDu7ku3fiI
Kinga Głyk, wtedy lat 20 (gra na scenie od 12 roku życia), zapowiada drugi utwór — Hope (Nadzieja). Przedstawia się jako młoda osoba, „myśląca o życiu, wieczności i czasie, który mija bardzo szybko”:
„Moja nadzieja to dzień, w którym spotkam się z moim odkupicielem Jezusem Chrystusem. Nadzieja mówi o religii, o relacji z Bogiem, dzień po dniu.” Dlatego Nadzieja. (https://youtu.be/YhDu7ku3fiI?t=572)

Piękna, nastrojowa ballada i wielkie uznanie dla Rafała Stępnia, znakomicie grającego na klawiszach.

Z zabawnych momentów, niepoprawnych politycznie, Kinga Głyk zachwala niemieckie sznycle i mówi, że je uwielbia! Zuch dziewczyna.
(https://youtu.be/YhDu7ku3fiI?t=2021)

Kinga Głyk przedstawia swój zespół (https://youtu.be/YhDu7ku3fiI?t=2825). Oprócz, już wymienionego klawiszowca, Rafała Stępnia, na perkusji towarzyszy jej... własny ojciec Irek Głyk. Za konsoletą, inżynier dźwięku, brat Patryk. — A jeśli spodobała się wam muzyka i zechcecie kupić płytę, to sprzeda wam ją moja mama. Powtarza to jeszcze raz później: https://youtu.be/YhDu7ku3fiI?t=3247

Chciałbym zwrócić uwagę na to, jak reaguje publiczność. Bije brawo kiedy ojciec Marcusa Millera podejmuje decyzję o poświęceniu się rodzinie. I bije brawo na koniec opowiedzianej historii, kiedy ojciec Marcusa Millera pojawia się w Toronto, gdy jego syn gra u boku Miles Davisa. I wreszcie entuzjastycznie wita Kingę Głyk i kilkakrotnie nagradza ją i ich razem brawami. Wreszcie, podczas jej koncertu, także nagradza jej wypowiedzi o Bogu i religii. I to wszystko dzieje się w Niemczech.

Marcus Miller przez prawie 15 lat, od 1975, był muzykiem sesyjnym i wynajmowanym na trasy koncertowe. Mimo tego, że pierwszą swoją solową płytę nagrał w 1983 roku, to następną dopiero 10 lat później. Odkrył go Michał Urbaniak w 1975 roku. Na początku lat 80. nagrał z nim parę płyt, zanim jeszcze trafił do Miles Davisa. Urbaniak zresztą, opowiadał kiedyś, że mimo tego, że Marcus Miller był gotowy już wtedy grać jak zawodowiec, namawiał go żeby jeszcze się uczył w szkole.
Tu, na marginesie, odnotowuje, że wspomniany Keyon Harrold idzie podobną drogą, nagrał dopiero 2 solowe płyty, a od lat, jako studyjny muzyk, udziela się na, w setki idących, nagraniach i projektach innych muzyków, chociażby Beyoncé.

Kinga Głyk podbiła niemiecką publiczność. Jest niemal jak Robert Lewandowski dla kibiców piłki nożnej. Dzisiaj ma w niemieckojęzycznej wersji Wikipedii swój biogram (https://de.wikipedia.org/wiki/Kinga_Głyk), którego nie ma w polskojęzycznej. Jej koncert emitowała telewizja 3SAT, będąca kanałem kulturalnym. Grafik koncertowy tej dziewczyny wypełniony jest na wiele miesięcy do przodu (http://kingaglyk.pl/#concerts).

W polskiej telewizji także się pojawiła — a właściwie Dzień Dobry TVN, pojawiło się u rodziny Głyk. TVN nie pytało jej jednak ani o religię ani o to czy jest weganką. Miało to miejsce jeszcze przed jej koncertem w Leverkusen i chodziło o to, że cover Claptona Tears In Heaven, zagrany przez Kingę Głyk na basie, opublikowany przez nią w 2016 roku na youtubie, obejrzało ponad 20 mln widzów i TVN musiał odciąć kuponik od tego sukcesu.
(https://dziendobry.tvn.pl/a/internetowy-fenomen-polskiej-basistki)

Tu jeszcze jesteśmy na etapie 10 mln odsłon, wywiad w Polskim Radio:
https://www.polskieradio.pl/8/404/Artykul/1632741,Polska-basistka-z-milionowa-widownia

I o jej pierwszej płycie Rejestracja, nagranej na 18 urodziny (urodziła się w 1997 roku). Zabawne, bo ojciec, w którymś momencie mówi jak ważne są słowa i jak trzeba umieć rozmawiać z publicznością, żeby jakimś jednym zdaniem nie zepsuć wszystkiego. Pojawiają się tu też utwory z tej pierwszej płyty:
https://www.polskieradio.pl/37/229/Artykul/1472628,Jazz-blues-i-rejestracja

Tu jeszcze jeden wywiad. Poziom tych dziennikarzy naprawdę mnie załamuje. Rozumiem, że trzeba zapytać o wiek, o to, że jak to kobieta, a gra na basie, że ładna, że koncerty, trasa, itd. No ale to największe wydarzenie: youtube i miliony odsłon! Rany. Czy poza youtube i ilością like'ów jest jeszcze życie na Ziemi? Później z tym wywiadem jest trochę lepiej. Nikt nie pyta tej młodej osoby dlaczego jeden z jej utworów ma tytuł Martin Luther King's Dream (Sen Martina Luthera Kinga). Czy to z powodu przekonań ideologicznych, religijnych, czy z powodu czarnoskórych znajomych?
https://www.polskieradio.pl/10/4891/Artykul/1691412,Kinga-Glyk-kobieta-z-basem

Zmartwiło mnie trochę to, że dziewczyna nie kształci się dalej. Rozumiem, że dużo gra ale warto brać przykład ze starszych. I Marcus Miller, i Keyon Harrold, i jej ojciec, i pianista Rafał Stępień to muzycy, którzy przez całe lata szlifowali warsztat, brali udział w licznych projektach nie firmowanych własnym nazwiskiem, zanim dali się poznać jako wybitne indywidualności, muzycy i kompozytorzy. Na szczęście rodzina i Pan Bóg czuwa i to napawa optymizmem.
Zazdroszczę tego wspólnego, rodzinnego, muzykowania.

A... nie wiem do jakich Kościołów chodzą ci muzycy.

O wyspie Gorée: https://pl.wikipedia.org/wiki/Gorée
W wersji angielskiej piszą więcej: https://en.wikipedia.org/wiki/Gorée
Oficjalna strona muzeum (The Slave House) zachowała się w archiwach, wystarczy kliknąć, którąś z kopii na tej stronie:
http://webworld.unesco.org/goree/



tagi: bóg  wiara  lewica  muzyka  kariera  nadzieja  niewolnictwo  rodzina  ideologia  ojciec  marcus miller  kinga głyk  gitara basowa  bass  jazz  circus song  gorée 

umami
14 lutego 2020 05:50
14     5072    9 zaloguj sie by polubić
komentarze:
gabriel-maciejewski @umami
14 lutego 2020 07:42

Ja nie bardzo rozumiem te dylematy rodzina - kariera...Jeśli grał dobrze, co przeszkadzało w karierze? Na pewno nie rodzina. 

zaloguj się by móc komentować

umami @gabriel-maciejewski 14 lutego 2020 07:42
14 lutego 2020 11:23

W sumie, to też nie rozumiem. Bo da się to przecież pogodzić. On tam nawet wątek zazdrości wprowadził. Może to tylko nam wydaje się, że muzycy mają równo pod sufitem, a jak tylko pojawia się sława, to dostają do głowy, wariują, piją, ćpają i porzucają rodziny, podążając za tym czarodziejskim fletem. Sam Miller potwierdza, że da się to pogodzić.
Przyczyna może być też rasowa albo czysto ekonomiczna. Miller urodził się w 1959. Czy jego ojciec tak spokojnie, jak dzisiaj jego syn, mógł wtedy robić karierę i liczyć na pewny zarobek, pozwalający mu utrzymać rodzinę? Nie jestem tego pewien i może wybrał wariant właśnie bezpieczniejszy dla uchronienia rodziny. Trudno wyrokować.

zaloguj się by móc komentować

joannaew @umami
14 lutego 2020 11:47

Przepiękna muzyka. Tego mi było trzeba. Rzeczywiście można przy tym pracować. Dziękuję za linki.

zaloguj się by móc komentować


stanislaw-orda @umami
14 lutego 2020 17:20

Trzeba mieć nielichy dar, by potrafić  tak pisać.

PLUS

zaloguj się by móc komentować

ikony58 @umami
14 lutego 2020 19:14

Mój ojciec sprzątał?

slyszę 'drove' - czyli byl kierowca/autobusy/ i motorniczym/metro/

podziekowania i pozdrowienia

 

zaloguj się by móc komentować

klon @umami
14 lutego 2020 22:04

Antonioni czy też nie, nieważne. Kolejny bardzo udany  fokus :-)

Kinga to Young Power XXI w.

Dziękuję.

BTW
Z innej bajki muzycznej wtrącę.
Fryderyk 2020 - 8 marca w Katowicach odbędzie się Gala Muzyki Poważnej
I będzie mozna zobaczyć występ Jakuba Józefa Orlińskiego. Nieczęsto w Polsce koncertuje.
 

Bilety jeszcze są 
https://www.ebilet.pl/en/klasyka/pozostale/fryderyk/

zaloguj się by móc komentować

umami @stanislaw-orda 14 lutego 2020 17:20
14 lutego 2020 23:11

Zgadzam się, przy tych kompozycjach Millera, zwłaszcza granych na klarnecie basowym, mięknie mi serce. Ma chłop duszę.

zaloguj się by móc komentować

umami @ikony58 14 lutego 2020 19:14
14 lutego 2020 23:12

tak mi się zdawało i wydawało najbardziej logicznie, dziękuję i również pozdrawiam

zaloguj się by móc komentować

umami @klon 14 lutego 2020 22:04
14 lutego 2020 23:23

Jestem absolutnym jego fanem od kiedy usłyszałem dwa jego wykonania Vivaldiego. Jedno w szortach, na jakimś przesłuchaniu, a drugie już na scenie. Po prostu byłem dumny jak paw jak go usłyszałem. Geniusz!

Oto szort story:

https://www.youtube.com/watch?v=yF4YXv6ZIuE

Ze sceny znalezłem takie ale było jeszcze jedno i tego znaleźć jakoś nie mogę:

https://www.youtube.com/watch?v=KdZt5kTF24w

Tu jeszcze jedno wykonanie:

https://www.youtube.com/watch?v=CzF11RsxcWg

A tu duet z Natalią Kawałek:

https://www.youtube.com/watch?v=DFX9MlxM2a0&feature=youtu.be&list=RDSWkqERog03c

Miazga absolutna! Siadam i nieruchomieję jak tego słucham

Na Jaroussky'ego do Katowic pojechałem to może i na Orlińskiego pojadę, kto wie.

 

zaloguj się by móc komentować

klon @umami 14 lutego 2020 23:23
14 lutego 2020 23:46

Życzę aby wyjazd się udał.
Mnie nie będzie dane w Katowicach być na Gali w tym roku.
Jaroussky'emu brakuje pewnych "umiejętności" które posiada Orliński :-))))
[ około 2:20 ]
 

zaloguj się by móc komentować

umami @klon 14 lutego 2020 23:46
15 lutego 2020 00:18

Zobaczymy. 

A ten fragment pamiętam. Bardzo zabawny :) To sie nazywa mieć asa w rękawie a nawet dwa.

Pomijając to show, to słuchałem kiedyś naprzemiennie różnych kontratenorów i cały czas zdumiewa mnie jak bardzo te głosy mogą się różnić między sobą. A Jaroussky rozmiękczył mnie w tym koncercie:
https://www.youtube.com/watch?v=-ygd3zh6JfY
Tu w tej Ciaconnie, swoją drogą, fenomenalny jest ten kornet i ten psalterion. Dobra, jeszcze te skrzypce. Majstersztyk.
https://youtu.be/-ygd3zh6JfY?t=420

zaloguj się by móc komentować

klon @umami 15 lutego 2020 00:18
15 lutego 2020 13:26

Młodość i energia wyzwala w Orlińskim  "niestandardowe" zachowania na scenie. I dobrze że się nie blokuje. Konwencja była luźna...

W pełni rozumiem że trudno wskazać to, co NAJ.  Gdy artysta z pełną szczerością podejdzie do wykonania utworu osiąga wtedy stopień, który zwykliśmy nazywać mistrzowskim. 
Są chwile / wykonania/ gdy obaj panowie zbliżają się, w moim odczuciu, do tego poziomu!

ps. Naj, naj, naj, z instrumentów jest dla mnie fortepian :-))))

 


 

zaloguj się by móc komentować

umami @klon 15 lutego 2020 13:26
15 lutego 2020 18:25

Dawno tego nie słuchałem, ale w latach 80. prawie codziennie :)

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować