-

umami

Błazen to ma klawe życie albo o orcie tułaczu

Do ubiegłej soboty nie miałem pojęcia o istnieniu Liber generationis plebeanorum (Księga rodów plebejskich) aka Liber Chamorum (dosłownie: Księga Chamów). Książka dostępna jest, w rękopisie, w Polonie, jako Liber generationis albo Catalogus o tych de gente y progenie sławnego rodzaiu Plebeanorum początek swoy y originem ducunt- tego rodzaju ile to w tey księdze jest od ich przezwiska per modum alphabeti Calepini pochodzenie kładło się, z ksiąg Miast różnych y Trybunalskich causarum officii, ex condictaminibus factis, y z wiadomości osób pewnych z pilney exquisitacyi zebranych; ich genealogią zkąd poszli, a do szlachectwa Polskiego wtrącić się sposoby różnemi tentowali i do herbów Nobilium udawać śmieli. Per Insignem Equitem Polonum de Domo Magnorum Comitum a Sieciechow, 1626, ale ciężko się ją odczytuje.
Dzieło Waleriana Nekandy Trepki, pseudonim Sieciechowski (ok. 1585—1640) po raz pierwszy drukiem wydane zostało dopiero w 1963 roku. Nakład: 850 + 150 egz. Wznowienie, także nakładem Zakładu Narodowego imienia Ossolińskich, ukazało się w 1995 i od razu doczekało się wymownej recenzji Janusza Tazbira w Gie Wu: Lustracja po staropolsku (Liber chamorum).

Zostawmy to piętnowanie i tropienie nienawistników, i przejdźmy do sedna. Zainteresowało mnie w tej Księdze hasło błazen (pozycja 123, 1643, 1880), kuglarz (pozycja 765) i wróg ojczyzny (hostis patriae) (pozycja 1958), jak i samo występowanie słowa błazen (1437, 2405).
Przy okazji hasła kuglarz, może warto też zwrócić uwagę na karty tarota i występujące tam figury maga/kuglarza i głupca/wędrowca. Na tarocie ani kabale się nie znam, ale tym figurom przypisuje się odpowiedniki w alfabecie hebrajskim oraz oznaczenia astrologiczo–hermetyczne.

A teraz już wracamy na ziemię. Przyjąłem zasadę: najpierw nr pozycji/nazwisko i pod spodem przypisy. Swoje, nieliczne, dopowiedzenia umieściłem w pochyłych nawiasach kwadratowych kursywą — np. [xxx]. Pozostałe przypisy, także zaznaczone kursywą, starałem się zachować, dokładnie tak, jak to zrobiono w wydaniu z 1963 r. Te literowe odnoszą się do samego rękopisu, jego kopii i samego tekstu a cyfrowe są przypisami rzeczowymi. W 2 miejscach pojawiły się przypisy z gwiazdkami. Dla większej przejrzystości tekstu rozdzieliłem poszczególne pozycje. Oto rezultaty:

 

[123] BOJARSKI nazwał się *** syn popa ruskiego ze Lwowa, drudzy mówią, że bękart popów. Ten służeł za błazna pierwej u książęcia Zasławskiego, wojew(ody) bracławskiego 1), circa 1616, potym za pokojowego u niegoż, eż dalej za starszego sługę i za podskarbiego beł. Ten anno 1626 starał się o władykostwo włodymierskie, bo ruskiej wiary jest, ale nie potkało go to szczęście. Udawał przed niektóremi, że królewicowi Władysławowi nadsługował, ale jako błazen dawny a) drwieł leda co o sobie. A jak to błazęn, ma księgi spisane wielkie różnych fraszek i błazeństw, {wierszów} i pieśni. Na lutni, na regale 2) grawa, {po włosku umie}. Ten anno 1629 trzymał arendą od mieszcząn i od jezuitów lwowskich kilka wiosek i anno 1631. Szumno nosieł się, ryśno, sobolno, bławatno, czeladzi kilka w barwie, bankiety częste czynia<ł> b).

[123] — przypisy:
a) Lw. [lwowska kopia księgi], brak.
b) Na lewym marg.: od p. Dyszka.

1) Aleksander, kaszt. wołyński 1605 r., woj. bracławski 1615 r., kijowski 1628 r. (Wolff, Kniaziowie).
2) regał — organki, pozytywa. [instrument muzyczny].

==========================================================================================
==========================================================================================
==========================================================================================

[765] JUGOWICZ, co się zową, beł na Grodzkiej ulicy w Krak<owie> mieszczanin, rodęm beł od Myślenic z Podgórza ze wsi, Jugo ojca jego zwąno 1). Ten mieszczanin dał beł na Śląsku za Pszczyną 10 tysięcy na Iłownicę a2) wioskę, w której miał synowca swego Oleksandra za urzennika i r. 1630. Także Jugowic zwał się i ślachcicęm (służeł z młodu p. Krasickiemu Marcinowi, co beł starostą przemyskim 3). Będąc tam w Śląsku, ten Oleksander pojął beł Ślęzankę Czamborównę, co ociec jej w Herbułtowie, wsi u Skoczowa 4), mieszkał. Tęn mieszkał z nią u rodziców rok, potym r. 1632 i anno 1633 w Skoczowie najmęm u rzeźnika na przedmieściu. Nie miał jeszcze dzieci z nią, miał lat trzydzieści kilka. Siostrę rodzoną tej, Czamborównę, Jasiek kuglarz, co służeł p. staroście lelowskięmu 5) i r. 1633, beł tam na Śląsku anno 1629, namówiwszy się z nią, zjechał i mieszkał z nią bez ślubu kilka niedziel w Kętach. Mieszczanie poznawszy to, odjęli mu ją i tamże za mieszczanina szła w Kętach w oświęcimskim kraju. Ten Oleksy Jugowic garbaty okrutnie i szyją nie mógł obrócić. Czarny jak Cygan, a za ślachcica [b)] udawał się. Solą handlował, zajeżdżał po bałwanki [wielkie bryły soli], czasęm po be<c>zkową do Wieliczki, a wozieł na Śląsko c). Z Niemcy tamecznemi bywał często w Krak<owie>. Wszyscy go tam za sługę sobie mieli ślach<t>a śląska, bo im rzeczy sprawował wszelakie w Krakowie.

[765] — przypisy:
a) Lw.[owska kopia]: Głównę.
b) Lw.: szelma.
c) Na lewym marg.: od p. Dąbroskiego.

1) Chmiel nie wymienia Jugowiczów jako właśc. lub lokatorów przy ul. Grodzkiej. Jugowiczowie w pierwszej połowie XVII w. byli właśc. kamienicy w Rynku, tzw. Pod Opatrznością (Wawel-Louis, Przechadzka, s. 86). W Krakowie u Franciszkanów nagrobek Krzysztofa J., zm. w r. 1605, z herbem przedstawiającym głowę jelenia.
2) Iłownica, wieś na Śląsku Cieszyńskim koło m-ka Strumienia.
3) Star. przemyski 1616 r., kaszt. lwowski 1617 r., woj. podolski 1630 r., zm. 1631 r. (Boniecki).
4) Czamborowie, rodzina śląska stanowiąca odgałęzienie rodu Czamborów-Rogalów. Herbułtów (dziś Herbutowice) koło Skoczowa na Śląsku Cieszyńskim.
5) Marcin Szyszkowski, zm. po r. 1634 (I. gr. kr. 241, s. 1393).

==========================================================================================
==========================================================================================
==========================================================================================

[1437] ORZECHOWSKI nazwał się Józef, chłopski syn Klinika, chłopa z Królewic, wsi p<ana> Fierlejowej 1) u Skalmierza. A stryj tego Józefa rodzony beł i anno 1633 cieśla Klinik w Bescach, wsi p<ana> Fierlejowej u Skalmierza; żona tego cieśle chleb we wsi piekała na przedaj. Ten tedy Józef służeł za cymbalistę u Kmitów 2) pod Pińczowęm, potym u pana Trepki pod Miechowem 3) anno 1622, potym znówu u Kmity Karola, zaś beł za pachołka u kogoś w Prusiech w wojsku anno 1627. Służeł potym anno 1629 panu Trębeckiemu w Łapszowie 4) u Koszyczek, a będąc raz w Koszyczkach w gospodzie, przy siełu gadał, że jest ślachcic. To słysząc mieszczanin Wieczorek Wojciech rzekł mu: „Boże uchowaj, dobrego rodu waszmość jest, znąm stryja waszmości Klinika, cieślę w Bescach, i siostrę waszę, co jest za Sięmionuszkięm zagrodnikiem w Malkowicach u Koszyczek, poddanym p. Raroskiego” 5). Ten Orzechoski o to, że mu mianował jego powinne, porwał się nań i ranieł kilka razy. Wieczorek skarżeł nąń przed p. Trębeckim. Pąn kazał mu się jednać i zahamował mu konia, co miał, do pojednania. Orzechoski zatęm upadał u nóg Wieczorkowi prosząc, aby napisał kartę, iż się już pojednał z nim. Jak napisał, dopiero wydał mu pąn konia. Siostra tego rodzona {druga}, Zofija, służeła w Wiślicy u mieszczanina, co się Okońskim zwał, za kucharkę {i anno 1630}. O te<m> Okońskim pod O. a) Tęn Orzechoski rzeczony od orze-chowa, że orząc chował u ojca naczynie płużne, pojął beł anno 1628 wdowę, która miała z nadania pana Ligęzy 6) mężowi jej pierszemu chałupę z rolami w Bolesławiu, wsi u Korczyna, a gdy Ligęza przedał ten Bolesław panu ***, wygnano Orzechoskiego z żoną z tej chałupy anno 1630. On zaś za pięniądze tej żony kupieł dom za kilkaset zł<otych> w Bogoryjej, miasteczku w sendomierski ziemi, od mieszczanina Olszoskiego synów, o których pod Ol. Ten Orzechowski fantastyczna głowa jakaś, jakby szalony na poły, z góry grande tworzy mowę po pańsku, a o swem ślachectwie ustawnie prawi, poważno sobie postępuje, buczno rozprawia z inszemi mieszczany tamecznemi, u ślachty okolicznej za personę poważną i zacną podawać się usiełuje. Ano z twarzy i ze łba błazeńskiej fantazyjej, która go skazuje być błaznem, każdy uzna przecie, że on jest leda jaki chłop. Ten Józef anno 1632 w interregnum rozbijał. Rozbieł beł i Cygany przed św. Janem, poranieł i pobrał rzeczy z kilką wozów i koni kilkunastu, i insze. Cygani podpadli pod p. starostę sendomierskiego 7), poimano Józefa i wsadzono, że musiał powracać. Jednak nie doodawszy wszytkiego uciekł z więzięnia i przyszedł beł 2 Septembris chcąc się zabawić do chorągwie powiatowej wojew<ództwa> krak<owskiego> do Koszyczek. Kazał mu zaraz precz od miasteczka porucznik, aby nie postał w miasteczku, bo wiedział i słyszał o tęm, że frant rozbijał i powołany beł od inszych zbójców a).

[1437] — przypisy:
a—a Tekst na odwr. k. 262.

1) Jan Firlej, wojewodzie krakowski, od r. 1615 właśc. dóbr Bejsce, Królewice etc. (Boniecki). Królewice, wieś w par. Bejsce w pow. wiślickim.
2) Zob. nr 872. [Pozycja 872, odnosząca się do Kmitów, jest długa, a niewiele w tym wypadku wnosi, więc ją pominę.]
3) Zob. nr 890, przyp. 4. [Wieś Czaple W. w pow. księskim była w r. 1629 własn. Stanisława i Hieronima Trepków (ibid., s. 137).]
4) We wsi Łapszów w pow. proszowskim, par. Książnice, miał w r. 1629 swą część Zygmunt Trębecki (Rejestr krak., s. 10).
5) Malkowice, wieś w pow. proszowskim, par. Przemyków, w r. 1629 własn. Krzysztofa Rarowskiego (ibid., s. 103).
6) Bolesław, wieś w pow. wiślickim, w r. 1579 własn. Teodora Ligęzy (Pawiński, Małopolska, s. 234). Od r. 1616 dziedzicem tej wsi był ks. Adam L., kanonik płocki.
7) Stanisław Lubomirski, woj. ruski, był star. sandomierskim 1613—36. Po nim syn Aleksander (Boniecki).

==========================================================================================
==========================================================================================
==========================================================================================

[1880] SŁOWIKOSKI a) beł też błazen u p. Lubomierskiego, wojew<ody> rusk<iego> 1), od kilku lat i anno 1634.

[1880] — przypisy:
a) Artykuł dodany na pr. marg. nru 1879. Brak w kopii lw.[owskiej]

1) Zob. nr 46, przyp. 2. [treść tego przypisu: Stanisław Lubomirski, syn Sebastiana, star. sandomierski 1613—36, potem woj. ruski 1628 r., krakowski 1638 r., zm. 1649 r.]

==========================================================================================
==========================================================================================
==========================================================================================

[1958] STESZEL a) Zygmunt perpetue bannitus na trybunale lubelskim inter causas officii anno 1630 Sabbato post Dominicam Rogationum [11 V], przy tem i jego wszytkie commilitones z przypozwu od p. Adama Noskowskiego, chorążego gostyńskiego 1), iż ten to wodząc kupę swowolną złupieł sieła prowincyjej contra constitutiones Regni tanquam hostis patriae etc.

[1958] — przypisy:
a) Na lewym marg.: 52.

1) Adam Achacy Noskowski h. Łada, stolnik belski 1604 r., chorąży gostyniński 1621 r., podkomorzy gostyniński 1626 r., kaszt. gostyniński 1633 r. (Niesiecki; Uruski).

==========================================================================================
==========================================================================================
==========================================================================================

[2405] ZACHEUSZ a) zwał się mieszczanin krak<owski>, ojca jego zwano Giez-nar, to jest po polsku: chód głupi 1); iż szpetny pochód miał, stąd go tak nazwano. Ten syn jego, wstyd go beło tak się zwać, że tylko imięnim zwał się Zacheusz. Luterskiej wiary beł, pojął beł w Krak<owie> mieszczkę Gilarównę z Wendety 2), też luterkę, co siostra jej beła za Kownackim introligatorem w Krak<owie> , a trzecia za Samuelem złotnikięm, co na Wendecie {mieszkał} w domu tęm Gilarnowym. Tego Zacheusza poimano beło i na ząmku krak<owskim> do Złodziejski wieże wsadzono anno 1622 o mynicę, co zdrajca, obaczywszy u Szejnboków, przywiózł też beł do Krak<owa> owych złych śląskich ortów na odmianę za czerwone złote i talery. O tęm opisanie szersze pod Koniecki alias Fonenda. Tęn Zacheusz z tą Gilarnonówną [s] miał syna, też Zacheusz imię miał ***, dziewki luterki, jednę ***, którą dał beł za tego Konieckiego, o którem pod K. drugą dał za pisarza przy metryce królewskiej b).

[2405] — przypisy:
a) Na pr. marg.: Krak <ów>.
b) Na pr. marg.: przy metryce królewskiej pisarz.

1) Etymologizowanie bardzo nieudolne. „Giez” mało podobne zarówno do rzeczownika Gang, jak i do czasownika gehen. Niem. Narr — głupiec, błazen.
2) Zob. nr 1514, przyp. 2. [treść tego przypisu:  Wendeta — targ na starzyznę, tandetę. W Krakowie nazywano tak dzisiejszy Mały Rynek.]

==========================================================================================
==========================================================================================
==========================================================================================

Tyle tu o błaznach ale i tak autorowi udało się zanotować więcej, niż ustalić Bobrzyńskiemu o Stańczyku do 1883 roku. Jest tam mowa i o Zwierzyńcu Reja i porównanie królewskiego błazna do Brutusa ale zadziwiająco mało konkretów.

Jak widać Trepka nie zajmował się tylko piętnowaniem i „polowaniem” na uzurpatorów, którzy różnymi metodami próbowali dostać się do stanu szlacheckiego, ale opisywał, jak to się robi i przede wszystkim w jaki sposób się bogacono. Te obyczajowe anegdotki i demaskacje nie są obecnie najważniejsze, one mogły być zajmujujące a nawet niebezpieczne dla ówcześnie żyjących, jak sugeruje Tazbir. Ciekawsza jest wszechobecność brzęczącej monety. Idźmy więc dalej za jej fałszywym brzmieniem i wskazówkami autora:
 

[905] KONIECKI a) nazwał się Piotr Funenda, ze Gdańska mieszczanin 1). Był i brat jego Franciszek we Gdańsku, von Ende zwano go. Ten teraz anno 1639 majętności na śłachectwo bracie trzyma. Ten Piotr kupił se [s] w Olkuszu kamieniczkę i pojął był circa annum 1612 w Krakowie || dziewkę Zacheusza introligatora; jeszcze Fonendę na ten czas zwano go z prosta Funenda. Tęn w Olkuszu dostawał srebra, skupował i stare pieniądze, a do brata do Gdańska posyłał, i sam Franciszek czasem przyjeżdżał po nie, a bieli piętaki, co po pięć szelągów w Węgrach idą, i wozili je do Węgier po kilka lat, a talery i czerwone złote skupowali jeszcze. Funenda zebrał piniądze i kupił Kopciowice 2) na Śląsku i na kilka wsi dał Ślęzakom pp. Kościckim 3), które przepadli mu, gdy od cesarza jmci konfiskowano dobra Kościckiego. Także on szwagier Funendzin przywiózł był do Krak<owa> kilka piętaków i ortów śląskich anno 1621 in Decembris diebus. Poimano Zacheusza z menice poślakowawszy, wsadzono na zamek. Funenda skrył się i szelma uciekł z Krakowa; bał się, że na próby dać miano Zacheusza, by na niego nie wywołał, a wtym praktykował i posłał p. podstarościemu 4) dobry trynkał 5), że popuszczono Zacheuszowi. Ten Funenda, jak mu umarła Zacheuszówna, trzymał arendą Młoszową 6) u Olkusza anno 1621. Tam pojmując drugą żonę, Żelińską, synowicę panów z Brzezia 7) od Krak<owa> b), począł się Konieckim zwać. Wziął to stąd derywacyją, że von Ende, z końca po polsku; od tego końca Konieckim bierzmował się, co Koniecznym zwać się było. Tego Koniecznego za kontentacyją Hieronim Kazanowski 8) chciał był uczynić ślachcicem proprio condictamento na trybunale i pozwał Konieckiego do Lublina inter causas officii pro usurpatione tituli nobilitatis circa annum 1620, a przed terminem kazał mu jechać {i sam jechał} do Koni<e>ckich, co utracili Końskie u Gowarczowa 9), dawszy im coś, że go za powinnego domu przyznali, i słyszę, że jako potrzebni, uczyni<ą> to. Z tym Konieckim jechał || na termin i ukazał Konieckich relacyją. Kazanowski przyznał mu wywód, a penę deputatom dał zań Koniecki z swego mieszka. Wywietrzałem sposobem czynił to Kazanowski; rozumiał, że to jak Montelupiego 10), bo temu sposobowi dawno zabieżano kostytucyją r. 1601 11), do której pozwać by tych obu, żeby i ten, co mu przyznał, ślachectwo swe utracił i w wieży siedział. Taką atestacyją dali Bzowscy Bzickiemu bękartowi, o których pod B, i Jedlecki, o którym pod J, mieszczankowi z Miechowa. Od tego von Ende nauczyli [się] sposobu zdrajcy wszystkiej Korony Szonbokowie c), o których pod S, co bili orty owe tułacze 12) na Śląsku i u różnych osób czerwone złote i talery drożej, niż szły, dawali za nie, odmieniając złą monetą, które na ten czas anno 1621 szły. Tym Koronę wszystkę zarazili, o czym szerzej pod Szonboki.
Czterech tych Fonendów było: Piotr tęn w Olkuszu, który umarł r. 1630 in Octobri; został sy<n> jego z Zacheuszównej spłodzony. Franciszek von Ende we Gdańsku, tęn opiekał się dziećmi Piotrowymi od r. 1631, i trzeci tamże we Gdańsku był. Czwarty w Śląsku. Synowiec zaś tych, Jędrzej, dał był na Świnią Porębę p. Brandysowi 13) siedmiu tysięcy u Wadowic w Oświęcimskim. Tęn pojął Palczowską anno 1620, podsędka zatorskiego dziewkę 14). Tak gdańszczanie tych von Ende Koniecznych z końca tam zepchnęli, aż wpadli na koniec do krakowskiej ziemie. Aza ich tam do-kończą?

[905] — przypisy:
a) Zob. nr 893, przyp. a). [treść tego przypisu:  Artykułu tego w oryg. brak wskutek zaginięcia k. 172—80. Odtąd aż do nru 933 bierzemy za podstawę kopię lwowską.]
b) Na pr. marg. notatka, z której na mikrofilmie kopii lw.[owskiej] mamy tylko fragmenty: Kon...cy pod opisa...Wilko...cki.

1) Zob. nr 446. [patrz niżej]
2) Kopciowice, wieś na Śląsku, w pobliżu Tych.
3) Zapewne Kochcickim (Kochticki) h. Czapla, w pierwszej połowie XVII w. mieszkającym w okolicy Nysy, Lublińca i Kłodzka (Ledebur).
4) Podstar. krakowskim 1623—35 był Aleksander Kożuchowski (Boniecki; I. gr. kr. 222, s. 2407).
5) trynkał — tryngielt, napiwek (Brückner).
6) Młoszowa, wieś w pow. proszowskim, była w r. 1629 własn. Hieronima Przyłęckiego (Rejestr krak., s. 39).
7) Żeleńska, zob. nr 446 [patrz niżej]. Była chyba istotnie krewną panów z Brzezia, tj. Lanckorońskich, bo w r. 1625 Piotr Koniecpolski zapis na sumę 800 zł dany Porembskiemu, kaszt. czechowskiemu, przez Katarzynę z Komorowa, wdowę po Zbigniewie z Brzezia Lanckorońskim, podkomorzym sandomierskim, cedował Janowi Rylskiemu (I. gr. kr. 222, s. 1884).
8) Hieronim Kazanowski, pisarz grodzki krakowski 1615 r., burgrabia krakowski 1618 r., chorąży sandomierski 1635 r., zm. 1635/45 (Boniecki).
9) Końskie, m-ko w pow. opczyńskim, było gniazdem rodziny Konieckich h. Odrowąż (ibid.).
10) Zob. nr 1308. [patrz niżej]
11) Zob. nr 234, przyp. 3. [„O nowej szlachcie”, Volumina legum II, s. 1502, 1503.]
12) Zob. nr 446, przyp. 3. [patrz niżej]
13) Piotr Brandys, właśc. Cianowic w pow. proszowskim i Świniej Poręby w pow. ośw.-zator. 1615 r. (I. gr. kr. 203, s. 796).
14) Ta Palczowska była córką nie podsędka ziemskiego zatorskiego, lecz Krzysztofa, pisarza ziemskiego zatorskiego (ibid. 231, s. 2112, 2113, 2142).

==========================================================================================
==========================================================================================
==========================================================================================

[446] FUNENDA, dwa bracia, Piotr i Franciszek, ze Gdańska mieszczankowie, których tam von Ende, to jest z końca zwano 1). A ten Piotr i w krakoski ziemi, zawsze Funendą zwano go. On, jak kupieł na Śląsku za Będziniem wioskę 2), dopiero od słowa z końca Konieckim począł się zwać od r. 1623, gdy za fałszywe orty i orliki 3) w Krakowie udając, na dobre spanoszeł się. Który fałsz przywożęnia ich do Polski szerzej się opisał pod opisanim Koniecki i pod opisanim pomocników jego, Wildermana i Szonboków, o których także pod ich opisaniami pod W i S. Tęn Funenda umarł wdowcem będąc anno 1630 in Octobre. Został syn jego 4).

[446] — przypisy:
1) Piotr i Franciszek bracia von Enden oblatowali w r. 1590 w Lublinie nobilitację Jana v. E., którą otrzymał za zasługi wojenne wraz z nazwiskiem Koniecki i h. Lew. Oblatowali jednocześnie rzekomy przywilej ces. Fryderyka III z r. 1486, nadający ten herb wraz ze szlachectwem Piotrowi v. E., magistrowi sztuk wyzwolonych, dworzaninowi pałacu laterańskiego, członkowi konsystorza cesarskiego (Boniecki). Pisali się potem „de Endow” (lub Endoff).
2) Wiemy jedynie o trzymanej zastawem w r. 1615 wsi Zawadzie w wojew. krakowskim (I. gr. kr. 203, s. 1391).
3) orty — monety srebrne, stanowiące zrazu czwartą część talara, masowo fałszowane, traciły szybko na wartości; orliki — drobne monety polskie, zwane tak od wyobrażenia orła; nazywane też dudkami (zob. Brückner). Były to zapewne grosze z popiersiem króla i z orłem, wybijane za Zygmunta III w mennicy krakowskiej, masowo wywożone na Śląsk i tam przebijane na półtoraki z ogromną szkodą ludności. [Porównaj: https://pl.wikipedia.org/wiki/Ort_(moneta) i https://pl.wikisource.org/wiki/Słownik_etymologiczny_języka_polskiego/ort]
4) Ożeniony był z Katarzyną z Żelanki (I. gr. kr. 222, s. 1045, 1342). Nie żył w r. 1640. Znamy jego trzy córki: Elżbietę za Janem Rożyckim, pisarzem grodzkim sądeckim, Annę 1-o v. za Janem Remerem z Wierzbicy, 2-o v. za Janem Chełmskim, łowczym krakowskim, Mariannę za Aleksandrem Bielskim. Jeśli był i syn, to musiał umrzeć młodo, bo w r. 1645 tylko te trzy siostry były spadkobierczyniami ojca (ibid. 260, s. 1200; 280, s. 686).

==========================================================================================
==========================================================================================
==========================================================================================

[1308] MONTOLUPI nazwał się niesłusznie Walery. Beł Montolupi Włoch mieszczaninem w Krak<owie>, którego ten Walery siestrzeńcem się być powiedał 1). Jak to może być, żeby wujowskim przezwiskiem siestrzeniec miał się zwać? Nigdziej tego nie masz. Walery ten beł za hausknechta w Krak<owie> u Sederyna Karła kupca, co jego kamienica beła Stara Mynica w Rynku a) i Zielonki, wieś pod Krak<owem>. Doszto tego, iż ten Sederyn dodał beł pieniędzy królowi Hendrykowi b) in fugam i konie ku Śląsku rozsadzone sporządzał. Owo za jego tą przyczyną Hendryk zjechał. Jak nastał król Stefan, pozwano Sederyna na sejm i dowody tej ucieczki króleskiej nąń miano. Bojąc się Sederyn o szyję, uciekł z Krak<owa>, a na sejmie ćci go odsądzono i dobra konfiskowano 2). Kamienicę dał król dworzaninowi p. Cikowskiemu, a Zielonki na wielgierządy krak<owskie> c3). Walery też z Sederynowej kamienice uciekł do Montolupiego wuja, przy którym zaś beł kilka czasów. A tej sprawy są jeszcze dotąd i anno 1633 pamiętników w Krak<owie> mieszczan sieła starych, jako i Majcher Kantorek na Szewczej ulicy. Jak umarł Montolupi bez potomstwa ***, tęn Walery przy wujence przecie bawieł się, która zaś prętko po mężu gdy umarła 4), Walery w dobrach sukcesyją wziął i po kamięnicy, jak to bywa, Montolupim zwąno go, choć nie beł z rodu i dyjabeł wie, skąd mógł być, i rodu leda jakiego, bo nic a nic nie miał, tylko ledwie d) kabat z pludrami, co za służbę miewał. Mogła i sukcesyja nię [się?] jemu należeć, jedno iż powinnego inszego w Polszcze nie beło. Ten Walery kupieł beł wieś Grzegorzewice 5), od Krak<owa> trzy mile, {anno 1605}. Łokcięm przecie mierzeł materyje w Krak<owie> i po jarmarkach do miast sełał przez faktory, najmował sklepy we Lwowie, Warszawie i w Lublinie, pozywał do rejestrów o długi za materyje różne osoby 6). Pozwał go beł Borowski anno 1614, że dobra zięmskie trzymał będąc plebeusęm i cudzoziemcęm, do konstytucyjej anni 1601 7). On jechał na trybunał lubel<ski> inter causas officii mając sprawę, dał deputatom 10 tysięcy, którzy nie śmieli przyznać mu ślachectwa, wiedząc, że nie beł nim 8), ale za tęn dar ex paritate votorum remisę na sejm uczynieli, aby i królowi z niego też dostał się kozubales 9). Jadąc na sejm Walery anno 1615 10) zdechł od frasunku. Został syn jego ksiądz *** i Sobestyjan 11), u którego będąc w Krak<owie> Kazanoski Jarosz 12) rzekł mu: „potrafię ja, że ślachectwo będziesz miał, tylko pojmi moję dziewkę”, którą i bez posagu pojął i dał Kazanoskiemu na drogę, co jechał do Warszawy, i przed sejmem napisawszy na prostęm papierze nobilitacyją, podrzucieł do podpisu królowi e). Kiedy podpisował, powiedział, że to kaduk; za udanim król podpisał, on zaś podał go per oblatam do metryki, ukazał zaś go do sprawy na sejmie wyjęty na pargaminie. Król rzekł Kazanoskiemu, że: „oszukany to za udanim kaduka podpisałęm”. Dał Kazanoski królowi coś. Rzekł król: „już o nas nic, byle nobilitas nie huczeli przeciw temu”. f) Syn zaś Walerego, ksiądz *** i Sobastyjąn chcąc się udać za ślachtę tem oszukanęm przywilejęm, gdy im mówiono: „ale ociec wasz i wy przy nim łokcięm mierzeliście eż do tego czasu” 13), oni nie mogąc się zaprzeć łokcia, wynaleźli sobie udawając, że: „to nie nasze materyje beły, ale królewskie, które ze Włoch z księstwa barskiego za intratę miasto pięniędzy przywożono”, ale jakożkolwiek, to jeszcze gorszy, gdy nie kupcami, tylko kupczykami łokietnemi nad cudzym beli. Ale większa to, że od Montolupiego tytuł Wilczogórski uczynieli, a nie beł Montolupi ociec ich, to error jeden. Drugi z fałszu znać, iż w konstytucyje nie objaśniony stał się g), ergo według statutów asekuracyjej nieważny i u prawa iść mu nię ma, bo przeciw konstytucyjej anni 1578, fol. 189 14), nie mógł go tedy król kreować przeciw temu statutowi, gdyż nie uczynieł będąc kupcem żadnej usługi ojczyźnie ani petitów za nim z sejmików za zalecenim hetmańskim nie beło (jako za panem Szampachem 15), człekiem zacnym, beły). Indygenować też Montolupiego tego Walerego nie mógł, bo nie beł ślachcicem włoskim, i nie Montolupi beł z linijej, ale siestrzęniec jego. Do tego petitów nię miał za sobą, jako pąn Szampach, bez których i konsensu ordinum na sejmie nieważne, jeśli co otrzymał, i tytuł Wilczogórski przybrał. Trzeba by Kazanoskiego twardo wszytkim insignibus o to wskłósać 16) a oduczyć h) go szalbierskich sztuk nobilitacyją tworzyć fałeszną. Nie przyjmuje wszytka Korona tego chłopa łokietnika za nobilem z tym jego autentykiem, tylko za non-bilem. Na okazawania województwa krak<owskiego> prezentuje się, ano chłopu dobrze by, jak jego prawo, z cechami miejskiemi okazować się, łokieć wziąwszy w rękę miasto kopijej. Syn drugi Walerego księdzem beł. Ten do księdza Fierleja arcybiskupa 17) na przysłużęnie zajechał beł, eż prętko po jego przyjeździe umarł ksiądz Fierlej, włoską trucizną otruto go. Sieła ich twierdzą to, iż z przenajęcia czyjegoś tęn Montolupi ksiądz struł go f).

[1308] — przypisy:
a) Na pr. marg.: Walery nie beł Montolupi.
b) Lw., brak.
c) Na pr. marg.: Brat tego Karła beł w Krak<owie> Bernat Sederyn, tylko potomstwo miał Łukasza i Mikołaja. Dziewkę jego pojął Lurens Nelli, Włoch ze Florencyjej.
d) Lw., brak.
e) Na pr. warg.: Zbrednia Kaszanoskiego.
f—f) Ta partia tekstu na odwr. k. 241.
g) Na lewym marg.: Fałsz autentyku.
h) Lw.: od cudzych.

1) Włosi rodem z Toskanii, Sebastian, ur. koło r. 1516, i Karol, bracia Montelupi, których gniazdem miało być m-ko Montelupi koło Florencji, przybyli do Polski i uzyskali od Zygmunta Augusta serwitoriat król.
Sebastian dostał w r. 1568 administrację poczty król., który to przywilej Henryk Walezy rozciągnął w r. 1574 na jego brata Karola i na ich siostrzeńca Waleriana, syna Tomasza Tamburini i Franciszki Montelupi. Tego Waleriana, zwącego się Montelupim i bardzo wcześnie mającego już serwitoriat król., adoptowali w r. 1574 bezdzietni wujowie. Batory w r. 1583 dał Sebastianowi i Walerianowi tytuły dyrektorów poczty. Sebastian uzyskał w r. 1579 prawo miejskie w Krakowie. Był tam właśc. kamienicy Włoskiej w Rynku, zwanej też Starą Pocztą, oraz cegielni. Ożenił się w r. 1567 z Urszulą, córką Wojciecha Bezy zw. Saxo, dra medycyny i rajcy król., zmarłą w 35 roku życia 1586 r. W r. 1599 adoptowanemu siostrzeńcowi scedował wszystkie kapitały gotowizną i w wierzytelnościach, klejnoty, wieś Pierszyce w ziemi sandomierskiej i zastawione przez Mikołaja Radziwiłła, woj. wileńskiego, wsie: Pleszow, Kowala, Grembocin, Zembocin, Żerkowice, Mniszów i Wodzirów w pow. proszowskim; zm. w r. 1600, mając lat 84, a pochowany został w kościele Najśw. Marii Panny.
Karol, drugi z braci, zm. bezpotomnie przed r. 1586 (Ptaśnik, Z dziejów kultury włoskiej Krakowa, „Roczn. Kr.”, IX, 1907, s. 75—85; Wawel-Louis, Przechadzka, s. 61, 62; I. gr. kr. 203, s. 1052).
2) Rodzina Soderinich należała do najzamożniejszego patrycjatu Florencji, gdzie jakiś czas rywalizowała z Medyceuszami.
Bernard i Karol, synowie Mikołaja i Annaleny Ricasoli, przebywali czas dłuższy w Polsce jako bankierzy Zygmunta Augusta. Po śmierci tego króla Bernard prowadził interesy Anny Jagiellonki w związku z jej pretensjami do sum neapolitańskich. Obaj bracia wspierali pieniężnie Montluca w jego zabiegach elekcyjnych. Karol był potem dworzaninem króla Henryka, a po jego ucieczce wrócił do Włoch. Ożenił się z Antonią Machiavelli i zm. bezpotomnie przed r. 1584. Bernard miał kamienicę w Rynku, tzw. Starą Mynicę. Do Włoch wrócił dopiero około r. 1582 i wkrótce tam umarł.
3) Stanisław z Wojsławic Cikowski, podkomorzy krakowski 1588 r., star. czorsztyński i babimojski, administrator ceł kor., zm. około r. 1617. Jego pierwszą żoną była Regina Soderini.
Bernard Soderini miał córki: Annalenę, żonę Jana Ugocioni, Marię za Aleksandrem Atavanti, Dianorę za Wawrzyńcem Nelli, kupcem krakowskim, oraz synów Mikołaja i Łukasza, którzy wrócili do Polski w r. 1585. Mikołaj zm. przed r. 1599 bezpotomnie, po Łukaszu zaś z Katarzyny z Żabikowa zostały córki: Jadwiga zm. przed r. 1616 i Regina, pierwsza żona podkomorzego Cikowskiego, który w r. 1613 pretendował z tego tytułu w imieniu swych dzieci do wszystkich dóbr Łukasza i Mikołaja Soderinich. Mowa tu przede wszystkim o Starej Mynicy i wsi król. Zielonki w pow. proszowskim (ibid., s. 70—74).
4) Sebastian Montelupi po zm. w r. 1586 Urszuli nie miał już, jak się zdaje, innej żony.
5) Grzegorzewice w pow. proszowskim, w r. 1581 własn. Jana Płazy (Pawiński, Małopolska, s. 23). Wieś ta należała potem do Sebastiana, syna Waleriana, wreszcie do Waleriana, syna Sebastiana (I. gr. kr. 231, s. 743, 749; 260, s. 470). Zob. Wstęp. s. XVI. [chodzi o ten fragment: „Z synami Waleriana, Sebastianem i Karolem Montelupimi Wilczogórskimi, właścicielami Grzegorzewic, dawnej dziedziny Trepków, on sam [Hieronim Trepka] i brat Jan mieli w r. 1617 zatargi o kopce graniczne między tą wsią a Czaplami, sądzone na trybunale lubelskim.
Jako spadkobierca ojca [Hieronim Trepka] pozwany był w r. 1613 przez Akademię Krakowską o zaległy czynsz 3 grzywien. Akademia była zresztą jego najbliższą sąsiadką, mając wieś Czaple Małe o miedzę z Wielkimi.”]
6) Zob. Wstęp, s. XVI. [chodzi o ten fragment: „W r. 1610 Hieronim [Trepka] procesował się z Walerianem Montelupim o dług 200 zł.”]
7) Był to Bartłomiej Borowski.
Wśród postulatów sejmiku proszowskiego z 5 II 1613 r. paragraf 30 brzmi: „Za p. Borowskim przyczynić [się] do J.K.M. i prosić, by sprawa, którą ma z Montelupim, sądzona była” (Akta sejmikowe krak., I, s. 347). Konstytucja 1601 r. „O nowej szlachcie”, Volumina legum, II, k. 1502, 1503.
8) Wiadomość o indygenatach Montelupich mamy dopiero z r. 1611, kiedy zaczepiono ich szlachectwo. Pierwszy indygenat miał być udzielony w r. 1567 Sebastianowi i Karolowi, a rozciągnięty na sejmie koronacyjnym r. 1574 i na ich siostrzeńca Waleriana, syna Tomasza Montelupi (!). Mieli podobno potwierdzić to: Batory w r. 1585, a Zygmunt III w r. 1587.
W r. 1599 Florian Podoski i jego szwagier Latochowski pozwali Waleriana przed trybunał, który to sąd oskarżenie ich jednak odrzucił, dzięki poparciu Zamoyskiego. Sprawa została wznowiona 1607—15. Uznawano szlachectwo zmarłego Sebastiana M., zaczepiano jednak to, iż w r. 1574 Walerian został nazwany synem Tomasza Montelupiego, a był przecie synem Mateusza Tamburiniego. Trybunał i teraz przyznał szlachectwo Walerianowi, a król w r. 1611 potwierdził dawne przywileje, nazywając Waleriana synem Tomasza–Mateusza Montelupi–Tamburini oraz krewnym Sebastiana i Karola Montelupich.
Wspomniany Borowski był tu tylko figurantem, a stał za nim niewątpliwie Cikowski. Montelupi mieli pretensje finansowe do dawnej spółki Soderinich, za których uniwersalnego spadkobiercę uważał się właśnie podkomorzy krakowski. Proces dotyczył m. in. Starej Mynicy, którą Cikowski posiadał dopiero od r. 1613. Adwokatem jego był Erazm Tłokiński–Czeczotka (siostra jego była żoną Bezy, teścia Sebastiana Montelupiego), zarzucający Walerianowi przed sądem miejskim krakowskim, iż nie będąc Montelupim, nie miał prawa do spadku po Sebastianie i do pretensji po Soderinich (ibid.; Tomkowicz, Włosi kupcy w Krakowie, „Roczn. Kr.”, 1900, s. 7—10).
9) kozubalec — okup (Linde).
10) Walerian M. zm. w r. 1613 i zostal pochowany w kościele Najśw. Marii Panny 29 I 1614 r. (Wielewicki, Dziennik, III, s. 116).
11) Dzieci Waleriana M. i Anny Moreckiej: Sebastian, burgrabia zamku krakowskiego, ks. Walerian, prob. pacanowski i kanonik łucki, potem sufragan kijowski i archidiakon łucki, oraz Karol. Wszyscy oni pisali się przeważnie Montelupimi Wilczogórskimi (I. gr. kr. 203, s. 232, 466; 222, s. 1309; 241, s. 2065). Były i córki: Julia, żona Damiana Balińskiego, Urszula, klaryska u Św. Andrzeja w Krakowie. Sebastian i Karol byli bankierami królewny szwedzkiej Anny i kolejno kierownikami poczty. Z nich Karol ożenił się z Barbarą Strużbiczówną i zm. 1662 r. (Bąkowski, Dzieje Krakowa, s. 102, 103; I. gr. kr. 191, s. 783; Niesiecki).
12) Zob. nr 995, przyp. 8. [treść tego przypisu: Zapewne Hieronim Kazanowski, pisarz grodzki krakowski 1615 r., burgrabia krakowski 1618 r., chorąży sandomierski 1635 r., zm. 1635/45 r. Zob. przyp. a). — treść tego przypisu: Na pr. marg.: 15.000 wziął Kazanoski Jarosz.]
13) Jeszcze w r. 1629 spadkobiercy Waleriana M. prowadzili sklep w Krakowie (Rejestr krak., s. 89).
14) Zob. nr 245, przyp. 4. [treść tego przypisu: „Plebeiorum nobilitatio”, Volumina legum, II, k. 971.]
15) Zdenko Schampach za zasługi wojskowe swych synów w wyprawie pruskiej dostał indygenat w r. 1633, Volumina legum, III, k. 827.
16) wskłósać — ścigać, popędzić (Brückner).
17) Henryk, referendarz kor. 1606 r., prob. miechowski, podkanclerzy kor. 1613—18, biskup łucki 1616 r., płocki 1617 r., arcybiskup gnieźnieński 1624 r., zm. 1626 r. (Boniecki).

==========================================================================================
==========================================================================================
==========================================================================================

[2065] SZONBOK a) przezwiska byli dwaj bracia Niemcy i przychodniowie do Krakowa, rzeźnicy, kalwińskiej wiary 1). Kupiwszy po kamieniczce, miejskie przyjęli, a bijąc rzeź, zostawił był sobie jeden z nich kozła białego, którego nauczył, że gdzie jedno szedł, wszędy za nim || chodził jak pies b), z czego insi rzeźnicy nazwali tego rzeźnika Schon Bock, to jest biały kozieł abo cudny kozieł. Od tych było kilka potomków rozmnożyło się, których odtąd Szonbokami zwano, rzeźnicy także byli. Jest nota siłu kronikarzów polskich o tych Szonbokach, co będąc na urzędach miejskich zdradzali króle, monarchy polskie. Jako naprzód anno 1290 zdradzili byli króla Bolesława, książę z Płocka, co pisali do książęcia wrocławskiego Probusa i Kraków mu, jak przyjechał, poddali pod Bolesławem królem, który ledwie uciekł, aż ubrawszy się po furmańsku, a w tej zdradzie jednym pryncypałem był Szonbok. I w drugich zdradach znowu opisani są, gdy byli zdradzili Władysława Łokietka króla, co tyż za ich pisaniem do książęcia legnickiego Hendryka, który dniem i nocą bez wieści przypadł, poddali mu Kraków, z których zdrad ich już byli prawie wszystkę Koronę Czechowie opanowali, o czym szerzej wszyscy historykowie polscy i Marcin Bielski, fol. 367, i Jachim Bielski, fol. 199 2). Zaś Szonboka czci było odsądzono przy inszych kilkunastu mieszczan, co się byli zbuntowali przeciw królowi Władysławowi Łokietkowi drugiemu anno 1313 i pisali do książęcia opolskiego, aby przyjechał, poddali mu także Kraków, brony otworzyli, a Łokietek w Prusiech na tęn czas był, który usłyszawszy, zebrał prętko więcej ludu, obległ w Krakowie to opolskie książę Bolesława z potęgą, który zegnał winę na Wojciecha Wissenbegera wójta 3), za co dał go król ściąć i pospólstwa kilkunastu ćci || i od miasta odsądzono, nadto wolności Krakowowi, które im był Leszek Czarny i insi królowie nadali, odjęto, o czym szerzej w prefacyjej i Marcin Bielski, fol. 370, i Jachim Bielski, fol. 214, Sarnicki w Chronice swej, fol. 279 etc. 4) Nadto inszych zdrad i buntów siła na nich pokazowało się c).
    Kamieniczki tych rzeźników w Krakowie były na Mikołajskiej ulicy i z Siennej ulice na rogu w rynku ku kościołowi Panny Maryjej, które teraźniejszy Szonbokowie poprzedali, jednak je dotąd Szonbokowskie zową. Był niedawno anno 1569 famatus Bartholom<eus> Szonbok, mieszczanin, rajcą krakowskim został 5), żył potym długo. Zostało po nim i po drugim bracie potomstwo ***** d). Od *** został Stanisław, Oleksander, Krzysztof, Jarosz, Paweł 6) ***** e). Od *** został Gabryjel 7) i jezuitą drugi 8), który tym braciej rozmaitymi sposoby privatim starał się u króla Zygmunta III, jakoby ich do ślachectwa wśrobować. Nie mógł dość tego, ale [na] cła i insze urzędziki królewskie niektórych powśrobował, aby jako faktorów królewskich przecię sposobniej zac<z> miano. Ten jezuita samego siebie uczynił świętym, dobywał grobów w Jędrzejowie anno 1634 szukając kości Wincentego Kadłubka 9) ***** f). Ci wszyscy ubodzy byli, mało co mieli przed r. 1619, handlowali przecię różnymi, jako solą warzoną, suknem, żelazem, i mieli kramy żelazne, trzymali solarnie, cła, owa rozmaitych sposobów nabywać piniędzy tentowali. Nie zwali się ślachtą, dopiero od r. 1619 || poczęli zamyśliwać, jakoby się w ślachectwo wśrobować, bo w tym roku pofingowali sobie listy jakoby od cesarza, na pargaminie jedne, drugie na papierze, czego kilkanaście kart uczyniwszy, one nie jako przywileje, ale jak księgi w kupę zszyć dali. Przyprawieli do niektórych i apensy cesarskich w rzeczy pieczęci i rąk pieczęci [s] zmyśliwszy, jak to nietrudna mieszczanom krakowskim zmyślać abo fingować, o czym szerzej w prefacyjej 10). Do tych kart abo ksiąg litery cesarskie na początku i laury koło nich, i osoby jakby to przodków swoich dali nowo recenter malować w Krakowie malarzowi Marcinowi Proszowskiemu 11), któremu zakazali, aby tego malując ich nikt nie dojrzał. Malował w pośrodku, jakby w okienku zostawionym w przywileju, herb ich g) kozła białego, a on się na drzewo wspina, na którym trzy róże, a pod kozłem psa idącego 12), że tyż owo rzeźnicy i psów zażywają, co im cieląt poganiają, gdy je ze wsi wiodą na powrózkach. Za to malowanie kilkadziesiąt aboli sto złotych (że złotem malował) dali. Ja za trafunkiem z jmcią panem Samuelem Trepką 13) przyszedłem do malarza tego, który począł zakrywać, byśmy nie obaczyli, ale widzieliśmy tę rzecz, że nowo fingowaną to tak tworzyli. Prosił malarz, byśmy nie powiedali, iż im zakazali tego, aby nikt nie pobaczył. Ten malarz Marcin Proszowski na tęn czas mieszkał na Wiślnej ulicy w kamienicy, którą Na Końcu Wsi zwano. || Przedał tę kaminicę był potym Piotrowi Słodownikowi, a zaś najmem mieszkał na Szerokiej ulicy przed Św. Trójcy kościołem 14) i anno 1634, a syn ten jego, Jan 15), dla uczenia się lepiej malarstwa pojechał był do Włoch do Rzymu i ten postrzegł tego, że to nowo sobie fingowali.
    Ci kilku braci teraźniejszych Szembeków h) nie wyrodzili się od przodków swych, co królów panów swoich zdradzali, i mało nie większymi zdrajcami stali się, bo Koronę wszystkę owymi ortami śląskimi zarazili. Bili je na Śląsku i insze na kredyt brali, a przywozili do Krak<owa> Wildermana 16) *****. Zakrzątnęli się w tym w skok wszyscy. Jedni srebra różne za też orty skupowali dla inszych pobielania, drudzy miedź, nająwszy sobie mynice pod książęty i biskupem 17) którymsi na Śląsku. Nabiwszy ich anno 1620 i anno 1621 i) do Korony je do Krak<owa> wozili przez się i przez różne faktory, a gdy i u inszych, co je tam bili, na kredyt ortów tych wielką sumę kiedy przybrali, to jednego ze swych braci w zastawie aż do zwrócenia zostawili. Przywiószszy ich do Krak<owa> udawać ich przez inszą osobę uradzili, ukazując wekselerza Niemca, powinnego Wildermanowego, który w rzeczy za swe dawał je, za czerwone złote i za talary. Przyszedł Stanisław Szejnbok do książęcia Zbaraskiego, kasztel<ana> || krakowskiego 18), anno 1621, mówiąc mu, żeby sobie skarbu przyczynił, ukazując sposób, iż p<ana> Wildermanów przyjaciel jest tu z Niemiec, który za każdy czerwony złoty da po ośmi złotych. Książę kazał podskarbiemu swemu za 50 tysięcy czerwonych odebrać cztery kroć sto tysięcy złotych, a to ortami śląskimi, które tułaczami potym zwano. Książę rad chwali się j), że „ja za stołem siedząc zarobiłem i przyczynił<em> sobie skarbu dwakroć sto tysięcy”. Pan Smolik prosił książęcia, aby go tego sposobu nauczył. Powiedział mu, natrzymawszy go trochę na rzeczy. Prosił także pan Smolik Szembeka, że mu za sto czerwonych rozkazał dać 800 złotych. Pojechali się i z inszymi, i z tymi czerwonymi na Śląsko, a tam za każdy po szesnastu złotych tymiż ortami dawano, wzięli tedy za same 50 tysięcy, co od książęcia były, dziewięćkroć sto tysięcy. Do Krak<owa> owe przywiószszy, także Szejnbok do ks. Szyszkowskiego, biskupa krak<owskiego> 19), szedł i namówił. Tam bodaj nie większą sumę czerwonych złotych od niego za orty takież otrzymał; znowu i te zinąd nabyte zawieźli do Wrocławia i do Nysy, a wziąwszy także za każdy po 16 złotych, przywieźli wielką sumę ortów do Krak<owa>. Podzielili się wszyscy zarówno Szejnbokowie, ale Wilderman jak dwie części brał tyle, a nie jeżdżąc || więcej po nie, bo i czuli, że jak postrzegą złej mynice, iż nie będą brać, zaczym jęli pilno majętności kupować.
    Stanisław Szembek ten dla patrocinium służył jmci panu Samuelowi Dębińskiemu, kasztel(anowi) bieckiemu. Gdy potym tęn pąn był poborcą circa 16... 20), uczynił sukolektorem Szemboka, z czego zerwał na kilka tysięcy (jezuita tyż zapomagał go i inszych). Ten pojął był Amendziankę, mieszczkę z Olkusza, wdowę po Rymarze, mieszczaninie krak<owskim>, co Wierzbicę miała po nim i Kowalów, od Żarnowca dwie mili 21). Tenże Stanisław mówił samże, iż Amenda tęn przysiągł był nie dać żadnej dziewki za ślachcica, a że dał za niego, to znać, że się nie zwał na tęn czas ślachcicem, bo i inszy także chłopi, co spojmowali córki te u Amendy, jako Krzysztof Wizenberger 22), Wilderman, Ludwik, mieszczanin krak<owski>, i Gabryjel Szejnbok. Ten Stanisław trzymał od tegoż pana Dębińskiego solarnie w Będziniu anno 1618, zaś anno 1622. Za te orty kupił Słupów u Działoszyc od pana Postękalskiego 23) i wieś Mokrzeskę 24), od Wojnicza dwie mili, a że go ślachta tam jak chłopa uciskała, przedał ją panu Lubomirskiemu, a mieszkał częściej w folwarczku na przedmieściu u Wieliczki; kupił anno 1634 wioskę pod Skalmierzem po św. Szymonie i Judy. Wtym || anno 1622 sejm był, na którym książę posłyszał, że te orty banijować radzono, on od pół sejmu odjechał. Przyjechawszy do Krak<owa> uczynił okrutną inwektywę na Stanisława Szejnboka, który układno wymierzał się, iż on tylko raił, ale od Wildermana wolno było brakować piniądzmi. Książę, że wieczór był na tęn czas, odpowiedział: „Wildermana jutro w kajdany wsadzić o tak wielkie szkody złej mynice”. Szejnbok, iż i oń tyż szło, ostrzegł wieczór zaraz Wildermana, radząc, aby do Niemiec ujechał, a on widząc, o co mu i innym miało iść, miasto ujechania zadał sobie truciznę i zdechł przededniem. Poszle poń książę nazajutrz poimać go, powiedzą, że umarły leży. Ledwie za kilką posłania uwierzy książę. Poznał, iż się to struł, bo zdrowy był w tęn dzień. Książę zbywając owych ortów, kazał [w] targi różnego zakupować zboża w Krakowie, w Żarnowcu, w Lelowie i indziej, a zsypować; zaczym zdrożono, że była ćwiertnia zboża żyta już po ośm zł, a potym po dwa targi po 16 zł. Biskup [kazał] także w Rusi wołów nakupić i za wina do Węgier udawać je. Ale ślachta z poddanymi i wszystka Korona zarazili się k), że szkodować bardzo musieli na onej złej mynicy ich. Książę że już złej woli był na Szemboków, który do ich przedsięwziętego ślachectwa przeszkodą za to byłby im, oni naprawili na to panią jednę, która bywała u książęcia, || przedarowali i dodali trucizny, co otruła książę, pana tak zacnego, iż umarł anno 1631 Iulii 29 25).
    Aleksander Szejnbok, ten prawie nic przedtym nie miał i gdy Żędzianowską 26), tyż chłopównę, pojmował, o których pod Z, zapomógł go jezuita Szejnbek, bracia mu się tyż złożyli. Handlował potym na Śląsko woskiem i stalą. Raz wziął był z Krakowa żelaza więgierskiego sztabowego, jechał z nim do Wrocławia, objechał i wjechał broną od Rakus, udał żelazo ono za stal rakuską; sprzedawszy ją kupcowi wypadł z pieniądzmi w skok ze Wrocławia, zaś jak wziął dział z tych ortów fałesznych anno 1621, kupił u Szydłowca wieś Niziny za 60.000 od pana wojewody parnawskiego 27). A ten Oleksander służył przedtym j<m>. panu Samuelowi Dębińskiemu. Tam raz prosił kilku towarzyszów w Krak<owie> na śniadanie na ozór wołowy warzony, a gdy go na półmisku przyniósł, wykroił środek, co lepsze, i wziął przed się na talerz, a koniec ozora i drugą część, co z gardzielem, pomknął przed owych, co ich zaprosił. Wtym jeden z owych za lekkie uważenie to mając od Szejnboka, wziąwszy one obadwa kawalce ozora w rękę, cisnął nań jednym, a drugim dał mu w pysk, rzekłszy mu: „zjedzże, skurwysynu, i tęn ostatek, kiedyś co lepszego odkroił”. Tak dawszy mu w gębę ozorem wstał i poszedł od onego || bankietu. Kupił był Bolmin wieś u Żmijowskiego 28), mila od Chęcin, anno 1624.
    l) 3. Krzysztof Szejnbok, i ten mało miał przedtym. Zapożyczawszy się k. 385 na suknie, pojął beł mieszczkę w Krak<owie>, wdowę Czepielową. Miała ta to ze 20 tysięcy; umarła mu anno 1622; on pojął Szczepanoską 29), służebną od pani Adamowej Dembińskiej 30), {co siostra jej za niejakim Czechowskim, o którym pod C opisanie.} Bawieł się arendami 31), a z działu tych ortów wziąwszy, arendą trzymał coś u Skalmierza anno 1624, zaś Mysławczyce, wieś u Proszowic niedaleko 32) ***** m).
    4. Jarosz Szejnbok u Lelowa zaś coś trzymał *****, pojął beł anno 16... siostrę stryjecznę pana Zieleńskiego *** z Lucyjanowic u Proszowic 33) ***** n).
    5. Paweł Szejnbok trzymał arendą Michałowice, od Krak<owa> mila, od proboszcza miechowskiego od r. 1625 i anno 1632; trzymał arendą też wioskę Włostowice pod Koszyczkami, 6 mil od Krak<owa>, i u Chęcin Umianowice 34). Tego znieważeł beł okrutnie Radziechoski, praktyk krak<owski> 35); nachłopał mu, nadto rzekł mu: „tyś kozieł, a ja każę skórę twoję sobie na bóty garbarzom wyprawić i brodę twą każęć ująć w kleszcze, abyś ją wykupował”. {Wójtostwo miała matka ich w Szydłowie i ten Paweł mieszkał tamże przy matce z żoną 36).} o) Arendował beł Szydłów od starosty p. Stanisławskiego 37). Tam do połogu żęnie wziął beł mamkę ***, a tęn przyjechawszy w dom do niego anno 1634 w dzień św. Stanisława, strzeleł mu w łeb, że zdechł zaraz i przepadła głowa jako chłopia o).
    Szonbokowa, matka tych, kupieła beła szołtystwo w Klecach 38), tam z dziewkami mieszkała. Dała beła jednę *** za Miklaszowskiego, też chłopa, o którym pod M 39); drugą za Ćwiczyńskiego, też chłopa; trzecią za Delpacego mieszczanina, o którym pod D ***** p).
    Pozwał beł poborca wojew<ództwa> krak<owskiego> *** Aleksandra Szejnboka do grodu krak<owskiego> do konstytucyjej anni 1620, żeby jako nowa ślachta oddali pobór od sum i substancyjej. Stanął na termin, a widząc, żeby musieli beli płacić, wolał odstąpić zwać się ślachcicęm r) i tem się bronieł mówiąc, że „my nie czyniemy się ślachtą ani starą, ani nową. Mieszczanieśmy są krak<owscy>, mąmy swe jurysdykcyje miejskie. Jeśli to, że majętności ziemskie trzymamy, tedy mąmy na to przywileje od dawnych królów”. Stanął dekret grodzki s): „ponieważ Szejnbokowie nie czynią się ślachtą, tylko mieszczany, ideo wolni od tej konstytucyjej na nową ślachtę uczynionej pronunciantur”. Dowiedzieli się o tem inszy bracia jego, mało go między sobą nie rozsiekali mówiąc mu: „bodaj cię beło zabito, niżeś nam to wyrządzieł, bo mogłeś ty kontraktęm darować co poborcy, puściełby beł to imo się i moglibyśmy beli tak z lekka do ślachectwa sie wszrobować, a teraz ten dekret grodzki będzie nam wiecznemi czasy szkodzić”. Zaś gdy przyszła konstytucyja anni 1633 coronationis 40) bardzo twarda, że po takich plebeusach, co się ślachtą zową, a nie są i od kilkudziesiąt lat, choć się do ślachectwa wtrącieli, kaduki król ślachcie rozdawać będzie mógł, t) a Szejnbokowie chcąc kadukom zabieżeć, dali tysięcy coś niemało p. Lubomierskiemu, wojew<odzie> rusk<iemu>, anno 1633, żeby im dopomógł (jak mu to nie nowina czynić) do jakiego sposobu wszrobowania do ślachectwa, {a p. Chełmskiemu, chorążemu krak<owskiemu> 41), 8 tysięcy,} bo ich beł przedtym pozwał pro usurpatione tituli nobilium jm. pan Tarło, wojewoda lubelski 42). Przyszło im przed trybunalskim terminem wywodzić ślachectwo na sejmiku elekcyjej deputackiej w Proszowicach w poniedziałek przed św. Franciszkiem [3 X] anno 1633 43). Przyjechali Szejnbokowie, żadnego wywodu nie ukazali, tylko tę księgę zmyślonych przywilejów, które ten Marcin, malarz, o którem wyszszej, jak rozkazali, malował i tytuły cesarskie złotem nowo w okienkach zostawionych tworzeł i kładł. Do tej sprawy abo wywodu przyjechał p. Lubomierski, informował na to polewników swych stołowych, co wrzeszczeli w kole w Proszowicach, że „przyjmujemy p<any> Szejnboki za ślachtę polską” u). Nie beł jegomość pąn Tarło, ale prokurator jego mci, pan Żydkiewic 44), ukazował, że się oni ślachtą nie zwali, dopiero to od r. 1622; ukazował, co ich famatos zawsze pisano w) autentycznemi wielką kupą eksceptów z różnych ksiąg; ukazował i to, co w grodzie krak<owskim> ultro i benevole zeznał Aleksander, iż nie jest ślachcic, tylko mieszczanin. Zjednał im (choć w kole nie beło tego) p. Lubomierski, że sobie napisali atestacyją dedukcyjej sejmikową, na którą naprzód podpisał się sam p. Lubomierski, potym polewnicy i słudzy jego, a oni zaś w Krak<owie> od ślachcica do ślachcica po gospodach chodzieli prosząc, co się im podpisowali na onę atestacyją utworzoną. I tak tą sztuką zatrzymali lite pendente, co kaduków po nich do rozprawy król dać nie mógł, a zaś jak sejm przypadnie, spodziewają się ustać tem kadukom. Nagotowali i deputatom do sprawy ostatniej dwadzieścia tysięcy, i upominków w klejnotach na drugą dwadzieścia. Do tych fałesznych, zmyślonych ich przywilejowych ksiąg trzeba by pozwać malarza tego, Marcina Proszowskiego, i syna jego Jana; ci nie przą się tego, że te fikcyje za przepłacenim malowali i w próżnych okienkach na to zostawionych dopiero świeżo i niedawno anno 1619 tytuły cesarskie złotem pisząc kładli, laury i osoby jakby przodków ich na drugich zaś kartach. Wyznaliby to być świeżo fingowane, co Szonbokowie datę w nich od Augusta jakby uczynioną perfi<n>gowali, aleć to u mieszczan krak<owskich> nie nowina, jako w prefacyjej o tem szerzej i pod opisanim Klęczowskiego, Krzyżanoskiego i inszych t).
    Gabryjel Szejnbok, stryjeczny tych wyszszych, Amendziankę, mieszczkę z Olkusza, też beł pojął, rodzoną Stanisławowej 45). Ten dzierżał arendą Pełcznicę, wieś u Skalmierza, od pana Samuela Dembińskiego 46), tylko po półtora tysiąca dawał na rok, a jeszcze wytrącał defalkatę 47) po kilku set, jakby namniej co urodzaj posłabiał. A gdy p. Przyłęcki, stolnik krak<owski> 48), dał beł na zastawę tej Pełcznice 20.000 ***, od którego zastawnika trzymał to tenże Gabryjel circa 1618, i pozwoleł zastawnikowi bez defalkaty po dwa tysiąca y) i insze datki do tego, które na 500 zł uczynieli (czym niedobrą miał arendę pierszą), kupił beł Słaboszów i Kropidło u Działoszyc za 50.000 fl. od pana Pisarskiego 49) ***. Trzymał arendą od księżej Pielgrzymowice 50), wieś dwie mili od Krak<owa>, od kilku lat i anno 1630. Zgorzał mu tam beł dwór; zbudował beł inszy, ale przecie od tego frasunku umarł anno 1632. Zostało kilkoro dzieci jego ***** z).
    Ci wyszszy pięć braciej, chcąc się łączyć z lekka między ślachtę, prezentowali się na okazowania kilkoro od r. 1623 i potym w województwie krak<owskim>. A ono dobrze by im z cechami miejskiemi krak<owskiemi> na Srzelnicy to odprawować, wziąwszy do pasa nóż rzeźniczy miasto szable, a pałkę na ramię, co nią rzeźnicy bydła porażają, a grele 51) miasto kopijej, co się piwowarzy na jachtelach 52) nięmi zbijają.
    Szneberg Antoni, są edycyjej księgi medicamentorum, ale to nie tych z Krak<owa> mieszczan; o tem in Theatro Chimico libro, fol. 698 53).
    Jest pąn Szonberg ***, od cudnej góry nazwany, ślachcic, co beł anno 1611 pod Smoleńskięm i w Wołoszech anno 1622 54). O tego przodku pisze Jachim Bielski w Chronice, fol. 425, gdy anno 1462 gdańszczanie wojowali sabiński kraj 55) paląc włości. Tęn, co w Moskwi beł, kupieł Bierków 56), wieś od Krakowa dwie mili.
    Jeśli ci dopną na sejmie {anno 1635} Szonbokowie, czekają na to okrutna rzecz takichże mieszczan krak<owskich>, co się chcą do tegoż wszrobować, a mówią: „jeśli dopną ci tego, tacyśmy my urodzęni w Krak<owie> jak i ci, trzeba, aby nas toż potkało”, jako Fresserowie, Wissenbegerd, Frąckowic, Zalasowski, Gutte<te>rowie, Falęcki alias Słoninka, Cellary, Delpacowie, Justemonti, Cetys, Foks, Waksmąn ż).


[2065] — przypisy:
a) Brak w oryginale całej początkowej części wskutek zatraty szeregu kart. Tekst z kopii lw[owskiej].
b) Na lewym marg.: Podobne derywacyje do Szejnbok, Szehembegerd, wstydu potrzebujący, ale ci wstydu nie mają, bo książę otruli; o tym Strykowski, fol. 530. Szumbek Szczorek nie mogą się zwać Szonberg, bo nie jest nobilitowany. Zdrajcy królów polskich kilka razy. Strykowski w Chronice o Szembergu, fol. 530.
c) Na pr. marg.: wójt krakowski ścięty i Łętkowice wieś konfiskowano i Gródek, mieszkanie jego. Sarnicki, fol. 304.
d) Luka na pół w.
e) Jw.
f) Jw.
g) Na lewym marg. w tarczy rysunek h. Szembeków.
h) Na pr. marg.: zdrajcy Korony wszystkiej złej mynice mnożeniem.
i) Tamże: Szejnbeków oszukanie.
j) Na lewym marg.: oszukali książęcia Zbaraskiego Szembekowie.
k) Tamże: Grande nefas z Szembeków.
l) Odtąd podstawą wydania jest oryginalny rękopis.
m) Luka na 2 w.
n) Luka na 2 1/2 w.
o—o) Dopisano ciasno w luce.
p) Luka na 1 1/3 w.
r) Na pr. marg.: odstąpieli zwać się nobiles w grodzie krak<owskim>.
s) Tamże: dekret.
t—t) Na odwr. k. 385.
u) Na lewym marg.: Elekcyja niezwyczajna z przepłacenia Lubomierskiemu.
w) Tamże: Nota pod Wesołoski.
y) Na pr. marg.: Herby te na trunnie kładli, chowano u P<anny> Maryjej w Krak<owie>, niżej rysunek czteropolowej tarczy, w pierwszym polu h. Szembeków (pas ukośny z lewa na prawo ku górze z 3 różami, nad pasem kozioł, pod pasem kozioł), w drugim polu Gozdawa, w trzecim pól orła i piramida z 3 gwiazdami, w czwartym korona.
z) Luka na półtora w.
ż) Do tego artykułu należy też odnieść notę na k. 387: Są noty bardzo wiele, gdzie famatos je pisąno, jako famatus Nicolaus Szejnbok civis Crac<oviensis> et Zofija Waxmanowa coniuges in actis scabinal<ibus> Crac<oviensibus> anno 1622.

1) Anachronizm zbyt jaskrawy, by płynął z niewiedzy, raczej z niestarannej redakcji tekstu.
2) Zarówno Marcin, jak i Joachim Bielscy przy opisie powyższych wydarzeń nie wymieniali imiennie nikogo z mieszczan krakowskich (J. Bielski, Kronika, s. 341—345).
3) Nikt z kronikarzy nie wymieniał nazwiska Sz-ów w związku z buntem wójta Alberta. Zaliczanie osoby samego Alberta do rodziny Wizenbergów jest również wymysłem autora.
4) Marcin Bielski, Kronika wszystkiego świata, Kraków 1557; Joachim Bielski, Kronika polska Marcina Bielskiego, Kraków 1597; Stanisław Sarnicki, Annales, sive de origine et rebus gestis Polonorum et Lithuanorum, libri VIII, Kraków 1587.
5) Bartłomiej Schonbeck, rajca krakowski 1557, 1559 (Prawa i przywileje, I, s. 1033, 1046).
6) Byli to synowie Stanisława, zm. w r. 1599.
7) Gabriel, sekretarz król., zm. po r. 1625, ożeniony z Elżbietą Amendzianką.
8) Fryderyk, jezuita, autor szeregu dzieł (Niesiecki). Wielewicki mówi o jego ojcu, nie wymieniając imienia, iż zm. w r. 1615, nawróciwszy się z kalwinizmu (Dziennik, III, s. 152).
9) Z polecenia ks. Remigiana Koniecpolskiego, biskupa chełmskiego i opata jędrzejowskiego, ks. Fryderyk Sz. dokonał 26 IV 1633 r. otwarcia grobu, gdzie spoczywało ciało Kadłubka, złożone potem w ołtarzu (Wiśniewski, Historyczny opis kościołów w Jędrzejowskiem, s. 52).
10) Może właśnie ten elaborat znajdował się przed wojną w archiwum Szembeków w Porembie?
11) Marcin Proszowski, mistrz cechu malarzy 1599 r., starszy 1605, 1611, 1622, 1623, 1627, 1632, zm. zapewne przed r. 1642 (Tomkowicz, Przyczynki, s. 165).
12) Herb Sz-w przedstawiał pas ukośny złoty na tarczy z prawego boku w dół ku lewemu idący, a w nim trzy róże czerwone. Nad pasem w polu niebieskim koza rozpędzona w prawą stronę, takaż i pod pasem, ale w polu czerwonym. Na hełmie 2 skrzydła orle, między którymi pół kozła z przednimi nogami.
13) Samuel T., brat autora.
14) Rastawiecki już pisał, że mieszkał na Podelwiu i przy ul. Szerokiej. Kamienicę przy Wiślnej nabył w r. 1617 (Tomkowicz, o.c.).
15) Jan Chryzostom Proszowski, malarz nadworny króla Jana Kazimierza, zm. po r. 1667 (ibid., s. 163—165).
16) Zob. nr 2271. [patrz niżej]
17) Mowa oczywiście o biskupie wrocławskim.
18) Zob. nr 264, przyp. 2. [treść tego przypisu: Ks. Jerzy Zbaraski, kaszt. krakowski, zm. 1631 r., był w r. 1629 star. żarnowieckim (Rejestr krak., s. 19).]
19) Zob. nr 213, przyp. 3. [treść tego przypisu: Siedlec w pow. proszowskim, wieś biskupów krakowskich, nie konwentu zwierzynieckiego. W r. 1629 oddawał z niej pobór Jakub Betkowski (Rejestr krak., s. 118), zapewne identyczny z Januszem Budkowskim.]
20) Samuel Andrzej Dembiński, podstoli krakowski i star. będziński, był poborcą krakowskim 1612—13, 1616, kaszt. bieckim został dopiero 1618 r. (Boniecki; Akta sejmikowe krak., I, s. 355, 398).
21) Anna Amendzianka była 1-o v. za Remerem, zapewne Walentym, obywatelem i rajcą krakowskim (I. gr. kr. 177, s. 838; 277, s. 555; 302, s. 273).
Wierzbica koło Mstyczowa w pow. księskim. Zob. nr 10 [nr 10 dotyczy AMĘNDA Stanisł<aw>a a że jest obszerniejszy umieszczam go osobno poniżej] i nr 1692 [także patrz niżej].
22) Zob. nr 2288. [patrz niżej]
23) Postękalscy h. Jelita, z wojew. sieradzkiego. W ziemi krakowskiej występował wtedy Krzysztof, ożeniony z Zofią Żydowską 1610 r. (ibid. 191, s. 620). W r. 1629 wieś Słupów
w pow. księskim była już własn. Stanisława (Rejestr krak., s. 137). Od tej wsi zarówno potomkowie jego, jak i potomkowie jego braci pisali się potem Szembekami „z Słupowa”.
24) Mokrzeska (dziś Mokrzyska), wieś w pow. szczyrzyckim, w r. 1629 należała do Sebastiana Romera. W tej samej parafii, o miedzę, w Szczepanowie była część, którą od tego Romera
nabył Stanisław Szembek (ibid., s. 239, 240).
25) Wedle Encyklopedii Orgelbranda Zbaraski zm. 30 VII 1631 r. (Wolff, Kniaziowie, s. 618, powtarza to).
26) Aleksander Szembek ożenił się przed r. 1626 z Elżbietą Zędzianowską (I. gr. kr. 222, s. 798).
27) Niziny, wieś w pow. wiślickim. Nie nabył jednak tej wsi bezpośrednio od Joachima Tarnowskiego, woj. parnawskiego, a potem wendeńskiego, bo ten sprzedał ją wraz z innymi wsiami w r. 1633 Sebastianowi Gumienieckiemu (Sumariusz Gołębiowskiego w dawnym arch. w Dzikowie).
28) Bolmin, wieś w pow. chęcińskim koło Małogoszczy. Aleksander Sz. był potem w r. 1640 sekretarzem król., a w r. 1645 burgrabią krakowskim. Nie żył już 1655 r.
29) Krystyna Szczepanowska występowała jako wdowa 1645 r.; zm. po 1654 r. (I. gr. kr. 260, s. 817; 277, s. 7).
30) Jadwiga z Solca Ramułtówna, żona Adama Dembińskiego, zmarłego 1631 r. (Boniecki).
31) Trzymał sposobem wyderkowym Buszków w pow. księskim od Piotra Szyszkowskiego, kaszt. wojnickiego (I. gr. kr. 260, s. 583).
32) Wieś Mysławczyce, własn. prob. Św. Michała na Wawelu (Rejestr krak., s. 105).
33) Hieronim Szembek, zm. po r. 1649, był już przed r. 1626 mężem Zofii z Zielanki Zie1eńskiej, która go przeżyła (I. gr. kr. 222, s. 1340; 270, s. 786).
Lucjanowice (dziś Łuczanowice), wieś w pow. proszowskim, w r. 1629 własn. Stanisława Zieleńskiego (Rejestr krak., s. 8).
34) Włostowice, wieś Jana Soleckiego, wojskiego krakowskiego, położona w pow. proszowskim (ibid., s. 102).
Umianowice, wieś w pow. wiślickim.
35) Jan Radziechowski występował 1615—30 (I. gr. kr. 203, s. 967; 222, s. 691; 231, s. 246).
36) Gryzelda Żelęcka, owdowiawszy, wyszła 2-o v. 1635 r. za Aleksandra Łaganowskiego, 3-o v. 1640 r. była żoną Pawła Aleksandra Tarnowskiego (ibid. 241, s. 287; 250, s. 521, 680).
37) Jan Karol Stanisławski, star. szydłowski, zm. 1636 r. (Niesiecki).
38) Klecie, Klecice, wieś w pow. pilzneńskim.
39) Katarzyna, żona Pawła Miklaszewskiego, zmarłego przed 1631 r. (I. gr. kr. 231, s. 876).
40) Zob. nr 118, przyp. 1. [treść tego przypisu: Jan Karwicki, zm. przed r. 1634, kalwin, dziedzic w Sieczkowie w pow. wiślickim, patron zboru w tej wsi (Sieczków–Grzymała) (ibid.).]
41) Marcjan Chełmski, chorąży krakowski 1608 r., podkomorzy krakowski 1636 r., zm. 1641 r. (Boniecki).
42) Zob. nr 2000, przyp. 4. [treść tego przypisu: Zapewne Piotr Aleksander Tarło, star. pilzneński, kaszt. lubelski około 1625 r., woj. lubelski około 1630 r., zm. 1649 r.]
43) Wywód na sejmiku proszowskim został przeprowadzony 12 IX 1633 r. (Akta sejmikowe krak., II, s. 172).
44) Daniel Żytkiewicz, późniejszy instygator kor. 1647 r.
45) Elżbieta, wdowa po Gabrielu Szembeku, występowała w r. 1650 (I. gr. kr. 270, s. 1235).
46) Paleśnica (dziś Pałecznica), wieś w pow. proszowskim, własn. Samuela Andrzeja Dembińskiego, kaszt. bieckiego, zm, po r. 1648 (Boniecki; Rejestr krak., s. 111).
47) defalkata — potrącenie, zniżenie, np. czynszu.
48) Hieronim Przyłęcki, stolnik krakowski 1618—35, potem kaszt. sądecki.
49) W r. 1625 Słaboszów i Kropidło, wsie w pow. księskim, nabył od Achacego Pisarskiego (I. gr. kr. 222, s. 557).
50) Pielgrzymowice, wieś w pow. proszowskim, jeszcze w końcu XVI w. własn. szlachecka.
51) grele — pałki do gry chłopskiej.
52) Zob. nr 1789, przyp. 1. [treść tego przypisu:  jachtel, achtel — ósma część beczki (Brückner).]
53) Szneeberger Antoni Tigurinus, zm. 1581 r., autor wielu dzieł medycznych (Estreicher). Dzieła Theatrum chimicum nie zidentyfikowaliśmy.
54) Teofil Schemberg, wsławiony w walkach pod Smoleńskiem i Cecorą (Niesiecki).
55) Sambia, płn.-wsch. część Prus Książęcych.
56) Bierków, dziś Biórków, wieś w pow. proszowskim, w r. 1629 własn. Teofila Schemberga (Rejestr krak., s. 116, podaje mylnie „Szembeka”).

==========================================================================================
==========================================================================================
==========================================================================================

[10] AMĘNDA a) Stanisł<aw> b) beł w Olkuszu mieszczanin 1). Ten kilka dziewek miał, po 30 tysięcy dawał po nich; żadnej za ślachcica nie chciał dać — przysiągł na to. Dał beł jednę za Rymera, co Wierzbicę wieś od Księża Wielkiego trzy mile kupieł beł. Rymer, skoro beł umarł circa 1616, dał beł wdowę za Stanisława Szonboka, o którym pod S opisanie jest 2). Drugą dał do Krakowa za mieszczanina Wissenbegera 3), o którym pod W opisanie. Trzecią dał za Ludwika, mieszczanina krakowskiego 4).
Umarł ten Amenda anno 1628 5), a spadku jeszcze i na te dziewki zamężnie po nim dostało się 6). Syna jednego zostawieł, {Stanisława,} w Olkuszu. Beł ten c) Amenda z garbarzów z Krupniczej ulice rodzic od Krak<owa>. Tęn syn Stanisław kupieł u pp. Fierlejów Balice, wieś zacną, mila od Krak<owa>, anno 1636 7), co contra omnia iura d).

[10] — przypisy:
a) Artykuł dodany na odwr. k. 17.
b) Imię wpisane póżniej w luce.
c) Tak w tekście, lecz sens ma większy: tyż, jak jest w kopii lw.
d) Na lewym marg.: indignatio. Do tego artykułu odnosi się też nota na pr. marg. karty następnej, równolegle z artykułem nr 12. Jest tu rysunek tarczy z h. Doliwa i z krzyżem kawalerskim nad tarczą w miejsce hełmu. Po obu stronach górnego ramienia krzyża napis: z Olkusza tego herb. Pod tarczą słowa: Stani<sław> Amenda pojął Wisenbegerównę w Krak<owie> anno 1632.

1) Rajca, gwarek i dzierżawca olbory olkuskiej, rzekomo pochodzenia włoskiego, nobilitowany przez ces. Maksymiliana II w nagrodę za odprawioną misję dyplomatyczną do Turcji, miał otrzymać także indygenat polski od Zygmunta III (Polski słownik biogr.; Wiśniewski, Historyczny opis kościołów, miast, zabytków i pamiątek w Olkuskiem, s. 221—23). Rzecz to wątpliwa, bo źródłem tej wiadomości są panegiryki, zaś w aktach grodzkich krakowskich Amenda w 20 lat po śmierci nazwany jeszcze spectabilis (I. gr. kr. 260, s. 730). Znak herbowy widniejący w kościele olkuskim w fundowanej przez nich kaplicy wyobraża 3 gwiazdy i rękę z różańcem, nie Doliwę!
2) Anna, żona 1-o v. Remera, zapewne Walentego, obywatela i rajcy krakowskiego, 2-o v. Stanisława Szembeka (ibid. 171, s. 838; 277, s. 555; 302, s. 273). Była pramatką senatorskiej linii Szembeków.
3) Katarzyna, żona Mikołaja Wizemberka, sekretarza król., zaślubiła go w r. 1614 (ibid. 280, s. 1350; Estreicher, XXXIII, s. 66).
4) Jadwiga, żona Jana Lodwiga, zw. też Janem Ludwikiem Garlickim (Wiśniewski, o. c., s. 223; I. gr. kr. 287, s. 1331). Były jeszcze córki zamężne: Zofia, 1-o v. żona Jerzego Bidermana, 2-o v. Juliusza Attavanti (ibid. 260, s. 234; 270, s. 618; 277, s. 2745), i Elżbieta, żona Gabriela Szembeka (ibid. 280, s. 837; 302, s. 235). Niezamężną pozostała Zuzanna, która zrobiła zapis na fundowaną przez ojca kaplicę loretańską w kościele w Olkuszu i była współfundatorką kościoła i klasztoru Reformatów w Krakowie (Wiśniewski, o. c., s. 221—223; Estreicher, XI, s. 53).
5) Starowolski (Monumenta, s. 618, 619) przytacza napis nagrobny w kościele Augustianów w Olkuszu, wedle którego miał umrzeć w r. 1624, bliższa jednak przekazu Trepki jest data podana przez Wiśniewskiego: 3 VII 1627 (o. c., s. 221).
6) Był to człowiek zamożny. Za sumę 15.000 zł trzymał zastawem Morawicę od Tęczyńskiego, woj. krakowskiego (I. gr. kr. 302, s. 65). Po jego śmierci zastawniczką tych dóbr była w r. 1629 wdowa (Rejestr krak., s. 88) Katarzyna Frezerówna (Estreicher, XI, s. 53).  
7) Stanisław, zm. bezpotomnie przed 1655 r., był ożeniony z Barbarą Wizemberkówną, żoną 2-o v. Aleksandra Strzyżowskiego.
Balice, Niegoszowice, Szczeglice i Burów (Bniów), wsie w pow. proszowskim, nabyte od Mikołaja Firleja, dostały się po jego bezpotomnej śmierci potomstwu sióstr (I. gr. kr. 277, s. 1180; 302, s. 273). Około r. 1628 trzymał te wsie od Firleja dzierżawą czy zastawem Jerzy Amandus. Zob. nr 12.

==========================================================================================
==========================================================================================
==========================================================================================

[12] AMENDUS beł też *** z Torunia miasta rodem, Nięmiec. Tęn miał pierszą żonę z Torunia. Do krakowski zięmie wyniósł się beł, pojął beł drugą żonę circa 16..., Fresserównę z Prąmnika, mieszczkę krakowską, pojął beł [ss] 1). Ten trzymał arendą Secygniów 2) u Skalmierza kilkanaście lat. Trzymał potym i Balice 3), mila od Krakowa, eż do r. 1632, w którym roku umarł beł. {Pochowan u Panny Maryjej w kościele w Krak<owie> a),} a dopiero po śmierci jego pokazało się, że cudzęmi pieniądzmi arendował. Gdy długi popłacono, tylko dostało się synom po piąciset złotych, których {Jerzy i Jan kulawy,} dwa z pierszą żoną zostało. {Jerzy pojął aptekarki z Grodzki ulice dziewkę circa 1630. Tej aptekarce król Władysł<aw> IV dał Iwkową 4) u Wiśnicza anno 1633 za to, że mamką jego beła. Tam temu Jerzemu z żoną puścieła do wiernych rąk. Janowi kulawęmu anno 1633 od św. Jana puścieł swoję arendę Czaple 5) u Miechowa Fryzer, mieszcz<anin> krak<owski>, o którym pod F. Ten to nie miał żony jeszcze.} b) Nic tęmu nie są w Olkuszu 6). Po dziewkach dał po dwa tysiąca złotych. Jednę dał za prokuratora trybunalskiego, za Żydowskiego, circa 1628 c7).

[12] — przypisy:

a) Lw., brak całego ustępu ujętego klamrowym nawiasem.
b) Lw., jw.
c) Na pr. marg. równolegle z nrem 11 nota odnosząca się do artykułu niniejszego: Nobilis Andreas Gucy generosum Georgium Amendus quietat anno 1630 in act<is> castr<ensibus> cap<itanealibus> Crac<oviensibus> post D<ominicam> Reminiscere.

1) Jako wdowa po Jerzym Amandusie występowała 1650 r. Jadwiga Frezerówna (ibid. 270, s. 304). Frezerowie byli właśc. folwarku zw. Betmanowskim we wsi Promnik koło Krakowa, dziś Prądnik w obrębie tego miasta (ibid. 241, s. 1183). Czy ten sam Jerzy był w r. 1601 mężem Barbary, córki Marcina Fiauzera, obywatela krakowskiego? (ibid. 171, s. 106). Trepka pierwszą jego żonę zwie torunianką. Jerzy Amendus, syn zm. Jerzego, oblatował 1614 r. przywilej nobilitacyjny dany w r. 1566 przez króla Zygmunta Augusta zmarłemu Jerzemu, jego braciom i potomstwu (Rel. gr. kr. 40, s. 1366—70).
2) Dziś Sancygniów.
3) Posesorem Balic, Burowa, Szczyglic i Niegoszowic w pow. proszowskim był w r. 1629 Jerzy Amandus, a pobór opłacał z nich Jan A. (Rejestr krak., s. 35, 41; I. gr. kr. 231, s. 1286).
4) Iwkowa, wieś w pow. sądeckim, należąca do wielkorządów krakowskich.
5) Czaple Małe, wieś w pow. księskim, własn. Akademii Krakowskiej.
6) Zob. nr 10.
7) Barbara za Krzysztofem Żydowskim, Jadwiga za Błażejem Sławkiem (I. gr. kr. 302, s. 399). Posiadanie Balic oraz związki małżeńskie z Frezerami, jedno i drugie występujące zarówno w rodzinie Jerzego Amandusa, jak i Stanisława Amendy, powodują niemały zamęt genealogiczny.

==========================================================================================
==========================================================================================
==========================================================================================

[1692] ROMER a) Józef stary był już anno 1633. Jedlice 1), wieś na Podgórzu, kupieł. Kilka ich rodu tego inszego, są to Cymermanowie z Tarnowa. Grubej kompleksyjej i mowy ten to. Pozywał go jako famatum do sądów kaptur<owych> krak<owskich> anno 1633 28 Ian<uarii> etc.

[1692] — przypisy:
a) Na pr. marg.: Kapturowe. Niżej: 30.000.

1) Wieś Jedlicze między Jasłem i Krosnem w pow. pilzneńskim.
Józef Romer, dziedzic Jabłonicy w pow. bieckim 1625—30, części Janowic koło Zakliczyna 1629 r. (I. gr. kr. 222, s. 1594; 231, s. 516; Rejestr krak., s. 224, 257). Jak się zdaje, należał do rodziny Romerów piszących się z Chyszowa, używających h. Jelita, potem w w. XVIII obdarzonych austriackim tytułem hrabiowskim, rodziny niewątpliwie mieszczańskiego pochodzenia.

==========================================================================================
==========================================================================================
==========================================================================================

[2288] WIZENBEGERD przezwiska mieszczanie krakowscy beli i są. Beł ich przodek Niemiec, rzeźnik, przychodzień z Bytomia do Krak<owa>, {a pierwej w Lincu miasteczku na przedmieściu chłop beł, dziad tego a),} a że niedobrze dojrzał, przezwali go mieszczanie Niemcy Wizenbeger b), to jest widzenia potrzebujący 1). Tęn kilku synów miał, których famatos i mieszczanami zawsze pisąno w księgach miejskich. To potomstwo beło też w tej zdradzie, c) gdy beli mieszczanie krak<owscy> anno 1290 zdradzieli c) króla Bolesława, co pod nim poddali Kraków Hendrykowi książęciu wrocławskiemu, o czem piszą historykowie, Marcin Bielski, fol. 367, a Jachim Bielski, fol. 199, lib. 2 2), i w prefacyjej o temże. Drugiego Wizenbegera anno 1306 ścięto beło między kilkunastą inszych mieszcząn krak<owskich>, co beli zdradzieli króla Władysława Łokietka, a poddali Kraków opolskiemu książęciu, listy wprzód napisawszy do niego, aby przyjechał do Krak<owa>. Zebrawszy nąń wojsko Władysław obległ opolskiego w Krak<owie>, iż musiał wyjechać, za co Władysław dał ściąć kilkunastu tych zdrajców, a drugich, co zjechali, ćci zodsądzać. O tem pisał Bielski Marcin, fol. 370, a Jachim Bielski, fol. 214 3).
    Ci terażniejszy wzroku potrzebujący lepiej, żeby beli polsnęli, bo w Krakowie nie chce się im towarów patrzyć, ale do wsi zięmskich {wsi} [s] oczy swe obrócieli d). Jąn, wzroku potrzebujący nazwany, pojął beł wdowę Ceką, to jest ślepą, Frąckowiczównę z rodu z Krakowa, {i tak sąm wzroku potrzebował, a sama ślepa,} która miała po mężu Czajowice, wioskę dwie mili od Krak<owa> e). Ten Jan beł i rajcą w Krakowie i anno 1634 trzymał olborę 4) kruszcową w Olkuszu na króla ***** f5). Jędrzej trzymał wieś *** zastawą w 8.000 od p. Tęczyńskiego, zaś u p. Lubomierskiego, starosty sendomierskiego 6), 12 tysięcy miał ***** g). Mikołaj pojął beł Amęndziankę z Olkusza, Secygniów u Skalmierza arendą trzymał od r. 1626. Kupieł Obrazowice i Jankowice, dwie mili od Miechowa, za 30 tysięcy od p. Tęczyńskiego 7), na które wsi pożyczeł beł sta czerwonych złotych tylko Andrzej Nekanda ante annum 1526, gdy jechał do Węgier; tamże zginął przy królu Ludwiku w potrzebie z Turki u Mohacza 8). Jeśli też Żegota Nekanda, ale tęn zginął w Węgrzech anno 1444 z królęm Władysławęm Jagiełłowiczęm w bitwie z Turki pod Warną 9). Jest tego zapisu zeznanie na tych wsiach w księgach ziemskich krak<owskich> w Proszowicach h). Ci trzej Wizenbegerowie podle Marszałkoskiej kamienice w Krak<owie> 10) przedawali w sklepie korzenia, płótna, muchajery, harasy 11) i insze eż do r. 1626, a żony ich pod Smatruzem 12) siadały w krąmikach. I ci będą się za czasem do ślachectwa piąć, jako i Szejnbokowie teraz.

[2288] — przypisy:
a) Dopisek wśród tekstu: od Węgrzynoskiego.
b) Na pr. marg.: zaś Wiesenbegehr, łąki potrzebujący, Wissen begehr, wiadomości żądający.
c—c) Lw., brak.
d) Tu na marg. prawym: Przed tym takiego herbu zażywał ten Jąn, lisa na skale. Pod tymi słowami tarcza z godłem lisa skaczącego z lewej na prawo na skałę o 6 szczytach. Niżej rysunek tarczy sześciopolowej. W pierwszym polu lis wspiera się o piramidę symbolizującą niewątpliwie ową skałę. W drugim coś na ksztalt trzech galęzi, w trzecim nieokreślone bliżej zwierzę galopujące w prawo, w czwartym górna połowa orła z rozpostartymi skrzydłami, w piątym szachownica, w szóstym 3 belki skośne, pochylone w prawą stronę tarczy. Jeszcze niżej tarcza owalna sześciopolowa. Miały tam być niewątpliwie wszystkie powyższe godła, ale znalazły się tylko z pól 1, 3, 5, 6. W otoku tarczy napis: R. W. I. C. M. et S. R. M. P. et SS. ODIL. CO. G. I. [lekcja liter niezbyt pewna]. Nad tą tarczą słowa: litery koło pieczęci.
e) Na pr. marg.: 40.000.
f) Luka na 1 w.
g) Jw. Na pr. marg.: 20.000.

1) Niem. Wissbegier — żądza wiedzy, wissbegierig — żądny wiedzy.
2) Marcin Bielski, Kronika wszystkiego świata, Kraków 1557; Joachim Bielski, Kronika polska Marcina Bielskiego, Kraków 1597.
3) Autorzy wymienieni nie cytują tu żadnych nazwisk.
4) olbora — dochód skarbowy z kopalni kruszców.
5) Jan Wizenberg, burgrabia zamku krakowskiego, superintendent mennicy krakowskiej około r. 1623, dostał od Władysława IV administrację żup wielickich. Właśc. Czajowic i Masłomiący w pow. proszowskim.
6) Stanisław, woj. ruski, potem krakowski, lub jego najstarszy syn Aleksander, który był star. od r. 1636 (Boniecki).
7) Obrazowice, wieś w pow. proszowskim, w r. 1629 własn. Jana Tęczyńskiego, woj. krakowskiego, zaś w posiadaniu Jana Wizemberka (Rejestr krak., s. 120).
Jankowice w tymże pow., 1629 r. własn. Tęczyńskiego, w posiadaniu Mikołaja Wizemberka (ibid.).
Mikołaj W., dziedzic Obrazowie i Jankowic, sekretarz król., zm. 1665 r. (Niesiecki).
8) Andrzej Trepka, dworzanin króla węgierskiego 1514 r., ochmistrz dworu węgierskiego 1523 r., zob. Wstęp, s. XI. [chodzi o ten fragment: „Andrzej Trepka z Obrazowic, dworzanin królewski, otrzymał w r. 1504 urząd karbarza w żupie bocheńskiej. Może to on był w r. 1507 rotmistrzem królewskim *). Paprocki przekazał nam wiadomość o Andrzeju Trepce, który służąc Ludwikowi czeskiemu i węgierskiemu posłował od niego do Krakowa w przededniu wojny z Turcją i potem, w r. 1526, poległ u boku króla pod Mohaczem. Wedle tego autora bratem Andrzeja był Stanisław, wysłany przez Zygmunta I do Moskwy dla nawiązania kontaktu z Michałem Glińskim. Uwięziony z rozkazu wielkiego księcia, został następnie stracony. Trzecim z braci miał być Jan, dworzanin królewski, pradziad naszego autora. O nim mówić będziemy niżej. Tu wypada jeszcze tylko stwierdzić, że tradycja rodzinna Trepków widziała w dziedzicu Obrazowic i rycerzu spod Mohacza jedną i tę samą osobę.”]
9) Zob. Wstęp, s. X. [raczej chodzi o XI i ten fragment: „W rodzinie Trepków w XVII w. żywa była jeszcze tradycja Żegoty Nekandy poległego pod Warną. Wedle Długosza król Władysław miał obok siebie w boju Toporczyka Nekandę z Sieciechowic **).”]
10) Mowa tu o kamienicy na rogu Rynku i Floriańskiej, zwanej Mynicą, później Margrabiowską. Kupił ją od Bonera Zygmunt Myszkowski,
marszałek w. kor. Wizembergowie obok tej kamienicy mieli w Rynku własną, zwaną Czerwoną vel Dobroszewską (Wawel-Louis, Przechadzka, s. 196).
11) Zob. nr 1159, przyp. 1. [treść tego przypisu: muchair — gruba tkanina z koziej sierści. Wyrób najczęściej turecki (Gloger).]
haras, aras, rasa, rasza — lekka materia wełniana, niekoniecznie jednak obicie arrasowe (Linde; Gloger).
12) Smatruzem nazywano w XVII w. budynek stojący w Rynku krakowskim, koło kościoła Św. Wojciecha i Sukiennic. Sprzedawali tu swe towary płóciennicy, barchatnicy, białoskórnicy, kartownicy, iglarze (Tomkowicz, Przyczynki, s. 10).

*) Matricularum Regni Poloniae summaria, t. III, Warszawa 1908, nr 1513; t. IV, Warszawa 1910—1917, nr 8419.
**) J. Długosz, o. c., t. IV, s. 729.

==========================================================================================
==========================================================================================
==========================================================================================

[2271] WILDERMĄN a) przezwiska beli z dawna zawsze mieszczanie w Krakowie. Jako przodkowie ich, rzeźnicy, z Czech beli do Krak<owa> przychodniami, potomkowie zaś tych potym kupczeli suknęm w Sukięnnicach, drudzy żelazęm, korzęnim, szynkięm etc., o tych w księgach miejskich krak<owskich> częsta wzmianka; cives famatos je pisano. Ażeby miał być który z nich rajcą, nie masz w katalogu. To słowo Wilderman, szalony mąż abo dziki mąż po polsku rozumie się b). Tych tedy dzikich abo szalonych mężów potomków dwa, Jurek ***** c) {rajcą beł został anno 1622 pieniędzy naszaliwszy, tylko pół roka beł na urzędzie, struł się sąm, ut inferius}, tych czasów mieszcząn krak<owskich> w r. 1620, 1621. Sporozumiawszy się z mieszczany drugiemi, z piącią braciej Szejnboków, o których pod S szersze i doskonalsze opisanie, i w tej zmowie ci wynaleźli psi, niecnotliwy, machlerski sposób weksylowania wykupowanim dobrej monety w Koronie za złe orty śląskie, które w Nięmcech i w Śląsku wszędy tylko po trzy grosze polskie a po czeskiemu śląskiemu wagę ich rachowąno, i do tych czas tamże tylko po trzy grosze idą, choć to po 18 groszy w rzeczy ich miąno. A zaś za takie orty, gdy kto chciał co kupić, to *** d) obrachowali, że tak ich wiele dać przyszło za on towar, co ledwie po potrójnęmu każdy przyszedł ort taki. Szydzierz 1) mianowicie tam po półtora orta płacono, jaki wziął w Polszcze po piąci groszy, i na ten czas, gdy do Śląska który kupiec po towar przyjechał, to pierwej spytano go, jakie pięniądze ma: jeśli orty takie, to drożej, a jeśli insze pięniądze, to taniej. Targowano się pierwej o pięniądze niż o towar. Owa że tej złości do tych ortów nie wiedzieli tu w Koronie, tylko kupcy, co do Nięmiec jeździeli; więc tu w Polszcze brano je po 18 groszy. Przywieźli ich tedy do Korony kilkakroć sto tysięcy zrazu ci panowie Szejnbokowie z Wildermanem, a wiedząc, że to niedobre beło, skupowali przez inszą osobę ukazać, co płacą dawał [ss] za czerwony złoty 13 ortów i szóstak e). Rachując je po 18 gr<oszy>, uczynieło po ośmi złotych, {a rachując je po potrójnemu, jak i teraz w Śląsku idą, to tylko 13 potrójnych za czerwony złoty i szóstak.} A sami zawiózszy czerwone na Śląsko tylko dwoje za nie brali, to jest 27 ortów, co uczynieło (jako je udawali w Polszcze) 16 złotych. Oszukali niemi książę Zbarawskie, kasztel<ana> krak<owskiego> 2), i ks. Szyskowskiego,
biskupa krak<owskiego> 3), o czym dostateczniej opisanie pod Szejnbok. Mieli zysku tego zdradzieckiego po milijon tysięcy, z czego siedm tych zdrajców f) działem każdy wziął po stu tysięcy (ale tęn Wilderman mało nie dwa działy wziął, bo dlatego sąm się otruł, bojąc się książęcia, jako opisano jest pod Szejnboki). Zostało jego potomstwo. Nakupieli zatęm sobie Szejnbokowie po kilku wsi, potym dostawszy ich zaraz w tamtych czasiech, teraz anno 1633 za non bilis i genere sus pisać się chcą i usiełują przez nowe sposoby do tego sfingowane. I tęn dziki abo szalony mąż tak ślachcicęm chciałby się beł z nimi udziałać, ale pro maiori mu szło, wolał się otruć, boby beł u książęcia w kajdanach zgnieł, eżby beł szkody koronne ponagradzał. g) Chcieli się beli ci Wildermanowie ślachtą poczynić (ako teraz chcą Szejnbokowie), bo na okazowania województwa krak<owskiego> pod Krakowem między ślachtę wyjeżdżali od r. 1624 i anno 1625 dopiero. A ono panom dzikim abo szalonym mężom dobrze by z łokcięm i z kwartą z cechami miejskiemi na strzelnicy okazować się. Trzeba by im nakrzywić łba, jak to szalonym mężom, znowu do cechu miejskiego, bo nię mają co czynić między ślachtą, a zewlec ich z bławatów i futer bogatych, co ich zażywać w chodzęniu śmieją, przeciw penom konstytucyjej anni 1613 g4).

[2271] — przypisy:
a) Na pr. marg.: Biderman.
b) Tamże: Bittermąn zaś gorzki mąż.
c) Część luki na 2 wyrazy wypełniona imieniem: Jurek, dodanym później.
d) Luka po wydrapanym wyrazie.
e) Na pr. marg.: szkoda jaka.
f) Na pr. marg.: Szejnboków pięć.
g—g) Na odwr. k. 425.

1) szydzierz, szyderz — tu w znaczeniu sukna pospolitego, sprowadzanego w dużych ilościach ze Śląska (Linde; Brückner).
2) Zob. nr 264, przyp. 2). [treść tego przypisu:  Ks. Jerzy Zbaraski, kaszt. krakowski, zm. 1631 r., był w r. 1629 star. żarnowieckim (Rejestr krak., s. 19).]
3) Zob. nr 213, przyp. 3). [treść tego przypisu:  Siedlec w pow. proszowskim, wieś biskupów krakowskich, nie konwentu zwierzynieckiego. W r. 1629 oddawał z niej pobór Jakub Betkowski (Rejestr krak., s. 118), zapewne identyczny z Januszem Budkowskim.
4) Lex sumptuaria, Volumina legum, III, k. 183.

==========================================================================================
==========================================================================================
==========================================================================================

W ten oto sposób wychodząc od hasła błazen i zupełnie tego nie planując, zapoznaliśmy się z hasłami: orty, fałszywe [446]; śląskie tułacze [2271], bić [905, 2065], brać na kredyt [2065], przynosić [902] [błąd w druku — powinno być 905], 2065, 2405 i orliki fałszywe [446].

Dla ułatwienia:
[446] FUNENDA
[905] KONIECKI
[2065] SZONBOK
[2271] WILDERMĄN
[2405] ZACHEUSZ

Na podstawie tych przytoczonych zapisów z Księgi można wysnuć, na przykład, do czego służy dobry malarz. Od razu wyświetla mi się w głowie Pompejusz Occo, jego herb i Kodeks wykaligrafowany przez Pierre'a A–la–mi–re (czyli 632 — szósty, trzeci i drugi dzwięk gamy; to drugi, po B–A–C–H, przypadek kryptograficznego zapisu nazwiska) aka Peter Imhoff, inżyniera górnictwa, dyplomatę, kupca, fałszerza, szpiega i kompozytora w jednym. A do czego może służyć taki grawer, rytownik, złotnik, rysownik i malarz zarazem jak Dürer, także wielki humanista, który przysposobił sobie tyrolski, habsburski herb, nie trudno odgadnąć. Pokusa, żeby to połączyć jest duża ale wciąż za mało o tym wiem, albo to coś, co uroiło się tylko w mojej głowie.

Proszę jeszcze raz wrócić do tej recenzji Janusza Tazbira i poszukać tam, choćby wzmianki, o fałszowaniu monet. Recenzent bierze udział w doraźnej propagandzie wymierzonej w lustrację ale nawet nie zająknie się na temat okradania społeczeństwa. Odwraca więc naszą uwagę od rzeczy istotnych i przekierowuje ją na tematy zastępcze. Te kuglarskie sztuczki mają odwrócić naszą uwagę, kiedy od zaplecza, kroją nam portfel. Czy robił to świadomie i jakie intencje mu przyświecały, trudno teraz dociec, ale operacja drenowania i rozwalania gospodarki udała się i tamtym razem. Ma więc w tym swój udział. Był na etacie, i jak zawodowy cyngiel pociągnął za spust w odpowiednim momencie. Skupianie się na tropieniu chamstwa, naśmiewanie się z przywar szlacheckich, przez kogoś, kto zajmuje w hierarchii akademickiej tak uprzywilejowaną pozycję, nasuwa tylko jeden wniosek — utrwalania, jak na republikanów przystało — nowego porządku opartego o „szlachtę” z awansu społecznego albo z kooptacji wg ukrytych dla reszty reguł.

Szanowny profesor do posłuchania:
Historyk, Janusz Tazbir wyjaśnia mechanizmy działania masowej propagandy:
https://ninateka.pl/audio/janusz-tazbir-zapiski-ze-wspolczesnosci-1-5
O pamiętnikach jako źródłach historycznych opowiada Janusz Tazbir:
https://ninateka.pl/audio/janusz-tazbir-zapiski-ze-wspolczesnosci-2-5
Profesor Janusz Tazbir o specyfice polskich bohaterów narodowych:
https://ninateka.pl/audio/janusz-tazbir-zapiski-ze-wspolczesnosci-3-5
Historyk, Janusz Tazbir analizuje dzieje instytucji cenzury:
https://ninateka.pl/audio/janusz-tazbir-zapiski-ze-wspolczesnosci-4-5
Historyk, Janusz Tazbir analizuje dzieje idei tolerancji w Polsce:
https://ninateka.pl/audio/janusz-tazbir-zapiski-ze-wspolczesnosci-5-5



tagi: lustracja  błazen  liber chamorum  księga chamów  kuglarz  wróg ojczyzny  hostis patriae  liber generationis plebeanorum  księga rodów plebejskich  liber plebeanorum  tarot  mag  głupiec  wędrowiec  janusz tazbir  walerian nekanda-trepka  trepka  ort  orty śląskie  bojarski  jugowicz  orzechowski  słowikoski  steszel  zacheusz  koniecki  funenda  montolupi  montelupi  soderini  szonbok  szejnbok  szembek  amęnda  amendus  romer  wizenbegerd  wizenberg  mynica  mennica  orliki  wildermąn  orty tułacze  orty śląskie tułacze  fałszowanie monet 

umami
24 października 2019 05:18
22     1001    3 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Pioter @umami
24 października 2019 06:16

Fajne, ale to też nie jest o udawaniu stanu szlacheckiego przez mieszczan, a opis cesarskiej siatki wywiadowczej w Rzeczypospolitej.

Wskazuje na to nazwisko Kochcickiego z Lublińca, który tę siatkę tworzył oraz liczne powiazania tych osób ze Śląskiem.

Druga sprawa. Na Śląsku do czasów Fryderyka II Wielkiego nie bito ortów czyli monet 18 groszowych. Zdarzają się wprawdzie takie w katalogach, ale to tylko medale okolicznościowe, czyli za mało tego było, żeby mogło dochodzić do fałszowania monety Rzeczypospolitej. Orty za to występują wśród monet brandenburskich i miast Hanzy i mogły iść przez Śląsk do Polski.

Jeśli chodzi o orliki to są to najprawdopodobniej greszle wybijane masowo w Opolu, Wrocławiu i Cieszynie.póltorak polski (=1 i 1/2 grosza) = 0,98 g, fi=19mm

śłąski greszel (= 3/4 grosza polskiego) = 0,6g, fi=16mm

 

zaloguj się by móc komentować

betacool @umami
24 października 2019 08:55

W jednym Tazbir miał rację. Biały kruk.

https://allegro.pl/listing?string=Liber%20chamorum%20

P.s. podesłałem kilka zdjęć.

zaloguj się by móc komentować

betacool @Pioter 24 października 2019 06:16
24 października 2019 09:15

Czytam drugi raz. To rzeczywiście była szajka.

Różnica jest taka, że my to widzimy, a profesor Tazbir widział lustrację i szlachecką zawiść.

 

zaloguj się by móc komentować

Pioter @betacool 24 października 2019 09:15
24 października 2019 09:50

To nie jest cała siatka. Oczywiście Kochcicki miał lilczne związki rodzinne ze szlachtą z okolic Częstochowy i Kłobucka (dzieki czemu omijał zakazy dotyczące koresponcji międzypaństwowej, bo szło to jako korespondencja rodzinna) oraz koleżenskie z Radziwiłłami i większością litewsko - ruskiej magnaterii kalwińskiej. Do tego stopnia, że gdy na elekcję cesarz wysłał delegację śląskich książąt wraz ze szlachcicem Kochcickim, to magnateria z książętami śląskimi nie chciała nawet rozmawiać, natomiast z Kochcickim już chętnie.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @umami
24 października 2019 11:20

Tomek, te twoje szarady są dla mnie za trudne

zaloguj się by móc komentować

umami @Pioter 24 października 2019 06:16
24 października 2019 14:06

Cieszę się, że to piszesz i potwierdzasz, że Trepka opisał siatkę wywiadowczą. Mnie autor zainteresował tymi złymi ortami śląskimi i poszedłem za jego wskazówkami. O istnieniu tych ludzi nie miałem pojęcia. Kojarzę jedynie nazwisko Montelupi, Szembek i Romer ale akurat nie z ortami. Co do reszty to się nawet nie wypowiadam, bo nie mam o tym bladego pojęcia.

zaloguj się by móc komentować

umami @betacool 24 października 2019 08:55
24 października 2019 14:07

To wynik małego nakładu.
Odpisałem ale fotkami zajmę się dopiero wieczorem.

zaloguj się by móc komentować

umami @betacool 24 października 2019 09:15
24 października 2019 14:13

Nie chciałem się profesorem zajmować ale to „niewidzenie” uznałem za fałszywe. Te jego wypowiedzi zalinkowałem, żeby nie było wątpliwości, że to propagandysta zwykły. Przesłuchałem jedną po drugiej i nie wiedziałem, o co mam się oprzeć, i czy mam ziemię pod nogami. Tam, u niego, wszystko jest płynne. Biedni studenci.

zaloguj się by móc komentować

umami @gabriel-maciejewski 24 października 2019 11:20
24 października 2019 14:31

Nie układam żadnych szarad. Jedyne, czego nie napisałem, to jak na tę księgę trafiłem — próbowałem skończyć inną notkę i utknąłem, bo gdzieś przeczytałem o tym, że Pszonka, ten z Babina, nie miał szlacheckiego pochodzenia, a jako źródło wymieniona została właśnie Księga Chamów. Zajrzałem do niej i tą informacją o Pszonce podzielę się, jak skończę ten zaczęty wpis. No ale skoro ten Babin się pojawił, to byłem ciekaw, czy jest coś o błaznach. Niewiele, jak widać. Ale Trepka, w tych opisach, w których padało słowo błazen, opisał te fałszywe orty. I ja udałem się jego tropem i przytoczyłem w całości te wpisy, od nazwiska do nazwiska, idąc wg jego wskazówek, bo książka jest trudno dostępna i ma zaporową cenę.

zaloguj się by móc komentować

Pioter @umami 24 października 2019 14:06
24 października 2019 16:33

Liber Chamorum wyszła w 1626 roku. W czasie gdy cesarz poradził sobie z Czechami a do Wojny Trzydziestoletniej przystąpili Duńczycy.

W trakcie tej wojny Jan Kochcicki opowiedział sie przeciwko cesarzowi, więc został skazany na banicję a majątek skonfiskowano (teoretycznie, bowiem jego brat Mikołaj był pułkownikiem w wojskach cesarskich, ale jako osoba bezżenna i bezdzietna mógł jedynie zawiadowywać tymi majątkami do swojej śmierci). Jan Kochcicki przechodzi więc na służbę do Elektora Brandenburskiego (wraz z resztą szlachty śląskiej, która popierała Hohenzollernów).

I w tym momencie ktoś w Rzeczypospolitej, posługujący się nazwiskiem Walerian Trepka, o którym wikipedia pisze, że należał do szlachty rentierskiej (czyli utrzymującej się z rent wypłacanych przez banki), pisze i wydaje jedną jedyną książkę. Właśnie te omawiane Liber Chamorum, gdzie mamy ukazaną całą siatkę cesarską zbudowaną przez Kochcickiego w Polsce.

Tylko, że po skazaniu Kochcickiego to już nie była siatka cesarska, a prywatna siatka Kochcickiego, którą mógł przekazać np Hohenzollernom. Więc tę siatkę szpiegowską należało zdekonspirować. I zrobić to w taki sposób, aby wszyscy wiedzieli, że agenci są spaleni.

To jedyna rozsądna geneza powstania tej księgi. I owszem jest to również część lustracji szlachty.

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @umami
24 października 2019 17:16

No to Pan wszedł w niezłe szczegóły ;) Podziwiam

zaloguj się by móc komentować

MZ @Pioter 24 października 2019 16:33
24 października 2019 20:24

No jestem pełen podziwu,głęboki ukłon...a gdzie są te "profesurki" z uniwersytetów.

zaloguj się by móc komentować

umami @Pioter 24 października 2019 16:33
24 października 2019 20:38

Zacznę od drzewka:


Jeśli chodzi o pochodzenie Trepków h. Topór, we Wstępie piszą tak:
Najstarszym znanym nam gniazdem Trepków były Grzegorzewice, wieś w pow. księskim, parafii sieciechowiekiej. Długosz pisał o udziale rycerza Grzegorza Nekandy Toporczyka w bitwie pod Płowcami w r. 1331.
(J. Długosz, Historia Polonica, t. III, Kraków 1876, s. 147.)

Potem piszą o różnych przedstawicielach tej rodziny ale kończą tak:
Wszyscy, których tu wymieniliśmy, byli niewątpliwie bliscy sobie krwią, ale nie znamy ich dokładnych powiązań rodzinnych, nie łączą się między sobą w zwartą całość genealogiczną. Mamy ją dopiero od Jakuba Trepki z Czapel, wsi o miedzę z Grzegorzewicami, nieżyjącego już w r. 1505.

Autor jest jednym z 3 synów (obok Samuela i Żegoty) Hieronima Trepki, dworzanina i sekretarza królewskiego. Miał też siostrę Barbarę.

Tytuł Liber Chamorum jest umowny. Oryginał był spisywany w latach 1624—1640. Pierwsze wydanie, to dopiero rok 1963. Powstało na podstawie oryginału i kopii (znajduje się we Lwowie), którą datują na drugą połowę/koniec XVII w., bo niektórych stron brakuje.

Około połowy XIX w. Maurycy Dzieduszycki wykorzystał rękopis lwowski do swej monografii lisowczyków i zwał go „rękopisem Kłodzińskiego” (od nazwiska dyrektora Ossolineum i chyba jego prywatną własnością).

Co do tej jego lustracji to może się wypowiem później, bo zabierze mi to więcej czasu.

zaloguj się by móc komentować

umami @ainolatak 24 października 2019 17:16
24 października 2019 20:41

Nigdzie nie wchodziłem, wychodzi samo :)

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @umami 24 października 2019 20:38
24 października 2019 20:53

"Pierwsze wydanie, to dopiero rok 1963."

Czy abyto  nie rok 1663?

zaloguj się by móc komentować

umami @stanislaw-orda 24 października 2019 20:53
24 października 2019 23:37

Na pewno 1963. XX wiek. Były próby wydania tego wcześniej ale z różnych powodów to się nie udawało.
Oryginał był przechowywany w Petersburgu, kopia we Lwowie. I tyle do 1963 roku.
Tu jest opis z 1910 roku, z jakich powodów nie doszło do wydania przez heraldyków — w okienko search inside proszę wpisać Liber Chamorum, to wyświetli się ciąg dalszy.
https://archive.org/details/miesiecznikhera00heragoog/page/n447
 

zaloguj się by móc komentować

umami @umami
25 października 2019 00:14


dr Helena Polaczkówna, Liber chamorum, „Miesięcznik Heraldyczny”, 1910, III, s. 132—134, 161—163, 190—194.
3 części tego tekstu (w części 2 i 3 pani Polaczkówna wyświetla motywy Trepki):
https://archive.org/details/miesiecznikhera00heragoog/page/n447
https://archive.org/details/miesiecznikhera00heragoog/page/n477
https://archive.org/details/miesiecznikhera00heragoog/page/n505

zaloguj się by móc komentować

umami @Pioter 24 października 2019 16:33
25 października 2019 02:00

W tym wydaniu z 1963  także piszą, że Trepka nienawidził. To jest obłęd. Jak można nienawidzieć ponad 2 tys. osób i jeszcze te osoby opisywać? To jest taka szkoła po prostu — walka klasowa. Jak ktoś od tego wychodzi, to nie znajdzie innego klucza niż nienawiść.
Polaczkówna, w tym linkowanym tekście jest bliższa prawdy.
Nie przeczytałem całej Księgi, więc nie będę się wypowiadał i zapewniał jak jest. W tych opisach, które przytoczyłem, nienawiści nie widzę. Na pewno Trepka stoi po stronie czystości stanu, jego przywilejów i obowiązków. Dostrzega też siłę jaką daje pieniądz, i widzi, że ich posiadacze są w stanie omotać i kupić niemal każdego, bo jest to tylko kwestia ceny. Widzi jak jego stan ulega i kruszy swoje zasady, za zaciągane pożyczki. Nie chcę tego Trepki idealizować, zwłaszcza, że święty nie był, ale jego postawę rozumiem doskonale. Za chwilę to wszystko się zawali ale na pewno nie z winy szlachty.

O jego rentierstwie piszą tak:

Po sprzedaży ojcowizny w r. 1630 nie słyszymy o żadnej ziemskiej posesji Waleriana. Wszystko wskazuje na to, że na stałe osiedlił się w Krakowie, to jest tutaj zdeponował swe ruchomości, i stąd przedsiębrał nieustanne wędrówki po całej Małopolsce w pogoni za materiałami do swej księgi. Żył z kapitału, to jest z tego, co mu przyniosła sprzedaż części w Czaplach, a co przyjętym wówczas wśród szlachty „brukowców” obyczajem zapewne pożyczał na procenty. Ze sprawami pieniężnymi miewał jednak niemałe kłopoty, bo stosunki pod tym względem ze stryjecznymi braćmi były dalekie od sielanki. Stanisławowi dał kiedyś trzy konie wartości 200 zł i 400 zł gotówką, miał odebrać wkrótce 600 zł, ale mimo uroczystego poręczenia „verbo equestri ac militari” nie odebrał ich, a choć uzyskał nakazy intromisji do Czapel, nie potrafił tego zrealizować wobec czynnego oporu dłużnika. Drugi stryjeczny brat, Mikołaj, zalegał zrazu z poważną sumą 3300 zł nie dopłaconą za Czaple, a z tego Walerian aż do śmierci, mimo nieustannych procesów i nawet banitowania przeciwnika, nie odzyskał 1200 zł.

Trepka najmował mieszkania od mieszczan krakowskich i miewał z tym sporo utrapień. W r. 1631 procesowały go dzieci zmarłego Stanisława Prokopowicza, w których kamienicy, zwanej Świętkowską, przy ulicy Mikołajskiej czas jakiś rezydował, zdaniem ich — bezprawnie, niszcząc ją ponadto. Proces z Prokopowiczarni scedował t. r. Augustynowi Raczkowskiemu, nowonabywcy tej kamienicy (przy ul. Mikołajskiej miał dom Trojan Prowana, macierzysty dziad Trepki. Czy nie była to właśnie ta kamienica?). Zdaje się, że miał jednak i własny dom, przynajmniej pod r. 1635 sam wspomina o kamienicy „jm. p. Sieciechowskiego u Floryjańskiej brony”, której gospodarzem był wtedy niejaki Karczowski. W r. 1633 protestował przeciwko sławetnemu Bieleckiemu, który miał go narazić na straty, nie udostępniając wbrew umowie pewnych pomieszczeń.

Na ostatnie lata życia autora
Liber chamorum przypadł burzliwy proces z kleparskimi mieszczanami Bojanowskimi i Karlicami. Przy Rynku Kleparskim stała kamienica tamtejszego rajcy Jana Bojanowskiego. Miał on u siebie w przechowaniu depozyt zmarłego Jana Jaworskiego, zwanego Skórą, składający się z przedmiotów złotych i srebrnych, klejnotów, szat i broni. Po śmierci rajcy ów cenny depozyt zagarnęła wdowa po nim, 1-o voto Karliczyna, a po niej jej syn Jan Karlica, zwący się czasem Janem Baptystą Sławętą Bojanowskim. Ponieważ ów Karlica-Bojanowski skazany został na infamię, Trepka wyrobił sobie kaduk na jego mienie i wystąpił z pretensjami do depozytu Jaworskiego i do połowy kamienicy na Kleparzu. W r. 1637 z hajdukami i służbą, wyłamawszy zamki, wtargnął do tego domu, wyrządzając niemałe szkody. W ogólnym zamieszaniu ludzie Trepki postrzelili brata dawnego właściciela, Franciszka Bojanowskiego, który z odebranej wtedy rany umarł. Pozywały napastnika dzieci Franciszka i jego siostra, żona malarza krakowskiego Stanisława Bocheńskiego. Sprawa poszła przed sąd wielkorządcy zamku krakowskiego, Opackiego, a ponieważ jego orzeczenie było niekorzystne dla Trepki, ten w dalszym ciągu procesu swymi pozwami począł trapić i samego wielkorządcę. Próbował jednocześnie obłożyć aresztem zasobny kram Karlicy, ale zdaje się, że bez powodzenia. Ostatni pozew przeciwko Karlicy wydany został 10 marca 1640 r. W przeszło miesiąc potem, 25 kwietnia, Walerian Trepka już nie żył. Jego bracia i spadkobiercy, Samuel i Żegota, pozwani byli wtedy przez stryjecznego brata Mikołaja w sprawach dotyczących rozrachunków ze zmarłym. Widzimy stąd dowodnie, iż umarł bezdzietnie, a chyba i bezżennie, bowiem nigdzie nie natrafiliśmy na ślad jego małżeństwa.

Jakiego był wyznania? Zagadnienie to szczególniej ważne dla zrozumienia jego postawy ideologicznej. W pierwszej chwili chciałoby się w nim widzieć dysydenta. Ojciec dworzanin na siedmiogrodzkim dworze Batorego, w znacznej części niekatolickim, matka pochowana na cmentarzu kalwińskiego zboru w Wielkanocy, a w tym samym zborze brat Żegota chrzcił swe dziecko. Sam Walerian pisze, iż ma w swym posiadaniu druki religijne, które wyszły z kalwińskiej oficyny drukarskiej Piotra Blaziusa Kmity w Lubczu. Niektórzy Trepkowie jeszcze po dziś dzień wierni są kalwinizmowi. Wobec tego wszystkiego zdawałoby się, że sprawa jest jasna, a jednak nie. Walerian Trepka z całą pewnością nie był kalwinem, wrócił do katolicyzmu, a tylko co najwyżej zachował wyniesiony ze środowiska dysydenckiego pewien rodzaj swoistego antyklerykalizmu. Z lubością rozpisuje się tedy o księżych bękartach, o rozpuście mnichów, o tuczeniu się chlebem kościelnym rodzin biskupich i opacich, nie szczędząc w tej mierze szczegółów czasem mocno drastycznych. Takie jednak opowieści krążyły na pewno i wśród szlachty katolickiej. By zrozumieć, jakie mogły być wśród niej nastroje, starczy sobie uprzytomnić, że były to lata gorącej walki z klerem o zakaz powiększania dóbr duchownych. Jeden szczegół nader charakterystyczny. W całej tej plotkarskiej kronice nie znajdziemy ani jednej opowieści, ba, nawet ani jednej wzmianki uwłaczającej jezuitom. A pamiętajmy, iż w owych latach Towarzystwo Jezusowe budziło niechęć w kołach szlachty nie tylko dysydenckiej. Znalazł się wprawdzie na kartach tej księgi głośny jezuita krakowski o. Szembek z dość uszczypliwym komentarzem, ale jest rzeczą aż nadto widoczną, iż zawędrował tam nie dla swego zakonnego charakteru, lecz dla nazwiska, które nosił, szczególnie znienawidzonego przez autora. Ta niezwykła w tej mierze wstrzemięźliwość niedawnego innowiercy mogłaby świadczyć o tym, iż jego konwersja dokonała się pod patronatem właśnie jezuickim. To zobowiązywało.

O katolicyzmie Trepki przekonuje nas niezbicie jego sposób wyrażania się o współwyznawcach swej rodziny. Kalwini małopolscy to dla niego
w czambuł „lutry”. Zaledwie w kilku wypadkach, ulegając jakby przez zapomnienie przyzwyczajeniu z młodych lat, użył mówiąc o nich obcego ówczesnym katolikom określenia „ewanjelik”. Całkiem jednak niedwuznacznie przy tym stwierdził, że tego ewanjelika identyfikuje z lutrem, z kolei zaś lutra z heretykiem. Zdański z Gutteterem — powiada — „lutrowie oba, i ta żona Januszowa heretyczka także”. Wardęski, sługa „ewanjelika” Gierałtowskiego, „służąc u tego pana swego, też luterskiej wiary jest”. „Luterskim” jest dla Trepki zbór w Wielkanocy, gdzie miały spocząć prochy jego matki. W notorycznie kalwińskim zborze w Wojczy „luterstwa” uczył Ślązak Strażnicki. W Franciszku Stankarze, ministrze w Wodzisławiu, synu i imienniku głośnego przywódcy kalwinów małopolskich (który, zdaniem Trepki, „sieła ślachty na luterstwo pozwodzieł”), widzi „lutra”, jak zresztą i we wszystkich innych duchownych kalwińskich, o których przyszło mu mówić. To był już konsekwentny system, ale towarzyszył mu brak rzetelnych informacji wręcz niezrozumiały u człowieka, który bądź co bądź wyszedł przecie ze środowiska kalwińskiego i wśród wyznawców tej religii miał ludzi sobie najbliższych. Tak np. Węgierscy z Bełżca, jedna z najtypowszych pastorskich dynastii kalwińskich, to wedle Trepki arianie.

Z przytoczonych wyżej okruchów trudno zrekonstruować pełny bieg życia Waleriana Trepki, kilka jednak wniosków możemy wyciągnąć z niemałym prawdopodobieństwem. Gospodarką na roli nie trudnił się zapewne nigdy, a już w każdym razie nie miał z nią do czynienia po r. 1630. Nie znajdujemy również żadnych niemal śladów jego udziału w życiu publicznym poza wzmianką, iż w bezkrólewiu r. 1632 był w chorągwi województwa krakowskiego stojącej w Koszyczkach. To jednak oczywista wina fragmentaryczności materiałów, jakimi dysponujemy. Na pewno nie stronił od sejmików, były bowiem nazbyt dobrą okazją, aby z terenu całego województwa zbierać złośliwe plotki o plebejuszach przyoblekających szlachecką skórę. Intruzów w społeczności „urodzonych” ścigał czynnie ojciec Waleriana, a i on sam, wychowany w atmosferze nieustającej pod tym względem podejrzliwości, wszędzie dookoła wietrzył przedsiębiorczych plebejskich dorobkiewiczów zagrażających stanowi szlacheckiemu. Pozywał o to jedynie Baranowskiego, przynajmniej my nie znamy jego innych wystąpień, ale postawił sobie zadanie znacznie szersze niż ściganie z wątpliwym zazwyczaj skutkiem tej czy innej jednostki pnącej się w górę. Oto zabrał się do spisywania wszystkich znanych sobie wypadków dokonanej lub jeszcze tylko zamierzonej uzurpacji szlachectwa, a ta osobliwa pasja badawcza bardzo prędko przerodziła się w nim w typową manię.

itd. i może jeszcze fragment odnośnie opisywanych nazwisk:

(...) z zasady zamieszczał w swej księdze wszystkie rodziny mieszczańskie, które w początkach XVII w. uważały się już za szlachtę lub posiadłszy ziemię były na prostej drodze do szlacheckiej pozycji sp ołecznej. Nad nobilitacjami dotyczącymi mieszczan przechodził do porządku równie lekko, jak i w wypadkach uszlachcania chłopów. Nie uznawał ich i koniec! Nawet najbogatszych patrycjuszy krakowskich, Montelupich, Cetysów, Szylingów, Celarych, Szembeków, po równi z poddańczą ludnością wiejską ogarniał mianem „chłopstwa”. Robił jednak wśród tej szlachty-mieszczan poważne różnice. Oto kierując się niewątpliwie względami na swe osobiste stosunki, jednym, dla których miał zapewne jakieś względy, poświęcał tylko krótkie, właściwie nic nie mówiące wzmianki (np. Morsztynom, Gutteterom, Fogelwedrom), o innych, szczególniej sobie nienawistnych, rozpisywał się obszernie i z wyjątkową zjadliwością (np. o Szembekach, Wildermanach, Rotermanach, Szylkrach). Niemal wszyscy cudzoziemcy, którzy po przybyciu do Polski bodaj tylko otarli się o Kraków, o handel lub o rzemiosło, budzili jego podejrzenia, zwłaszcza zaś nie był skłonny dawać wiary szlachectwu krakowskich Włochów, nawet i wtedy, kiedy wywodzili się z autentycznego patrycjatu florenckiego. A przecie sam miał matkę pochodzącą z rodziny włoskiej, która w Polsce na górnictwie dorobiła się pokaźnego majątku! Charakterystyczne jest pominięcie Korniaktów, szlachty bardzo świeżej daty, o których pochodzeniu nie mógł przecie nie słyszeć. Byli już jednak nazbyt możni i skoligaceni, nazbyt upodobnieni do możnowładztwa, by chciał się im narażać. Choć właściwie mógł sobie pozwolić na ich opisanie, bo swej księgi na pewno nie przeznaczał do opublikowania, a bodaj nawet szerszego udostępnienia za swego życia. Pamiętał chyba zbyt dobrze cięgi odebrane za lat młodzieńczych od Ligęzy i wiedział, co mogłoby go oczekiwać, gdyby sobie zrobił kilkuset nieprzejednanych wrogów na wszystkich szczeblach drabiny społecznej. Przewodnik po kadukach był więc robiony więcej z myślą o przyszłości niż o teraźniejszości.
 

zaloguj się by móc komentować

Pioter @umami 25 października 2019 02:00
25 października 2019 05:53

Ok. Mamy więc jeszcze lepszy układ. Syn sekretarza królewskiego (czyli prawdopodobnie osoba powiazana z kontrwywiadem RON) otrzymuje za pośrednictwem banków (Fuggera?) nazwiska agentów siatki szpiegowskej Rzeszy. I dokonuje jej pzeglądu. Brak wersji drukowanej do XX wieku świadczy o Trepce i jego następcach lepiej niż o publikacja danych wywiadowczych po 30 latach przez IPN.

Siatkę więc przejęto i próbowano wykorzystać do własnych celów -  czy się udało to już inna sprawa, ale spodziewano się, że dzieci wychowane w tych domach pójdą w ślady ojców.

Przy okazji przydałoby się przypatrzeć wszystkim herbarzom powstałym i wydanym przed XIX wiekiem, bo to mogą być właśnie zbierane dane przez wywiady. Taki np Paprocki, który stworzył hebarze szlachty Polski i Śląska był na pewno powiązany z Babinem. A w herbarzach są dane o kilku pokoleniach rodów i ich posiadłościach czy urzędach - więc łatwo prześledzić, kto akurat potrzebuje gotówki.

Samej szlachcie te dane nie były potrzebne - wszyscy się znali i spotykali na Sejmikach przecież, a jeśli ktoś nowy się pojawił w okolicy, to musiał na Sejmiku własnie przed resztą szlachty okolicznej przedstawić dyplom.

zaloguj się by móc komentować

umami @Pioter 25 października 2019 05:53
25 października 2019 10:01

Polaczkówna podaje alfabet używany przez Trepkę ale okrasza go zdaniem:

Obawa sąsiedzkich zatargów i przezorna ostrożność były tedy prawdopodobnie powodem, że autor drażliwe uwagi o niektórych osobach odział w hieroglify kryptogramów. Selekcya osób musiała być jednak wynikiem jego osobistych stosunków.

Nie lepiej jest z tym wydaniem z 1963. Wnoszę, skoro to jednak wydali i opisali, że nie wiedzieli co mają w rękach.

zaloguj się by móc komentować

umami @Pioter 25 października 2019 05:53
27 października 2019 13:01

Zajrzałem do Księgi, odnośnie tego Paprockiego i Trepka ma o nim zdecydowane negatywne zdanie, oto kilka przykładów:

ze Wstępu:
Nie wyczerpuje to jeszcze warsztatu pisarskiego naszego autora, korzystał bowiem również i ze źródeł historiograficznych. Przede wszystkim przewertował dzieło Paprockiego, którego zresztą znał osobiście. Chociaż niewysokiego był mniemania o jego naukowej i osobistej rzetelności, choć go pomawiał wręcz o fabrykowanie fałszywych rodowodów za pieniądze, na każdym niemal kroku korzystał z danych znalezionych w „Herbach rycerstwa”, a nieznalezienie tam jakiegoś nazwiska, jak już powiedzieliśmy wyżej, uważał za wystarczający dowód uzurpacji (o nierzetelności Paprockiego mówi autor szeroko w swoim „Proemium”.). Ten brak konsekwencji, podwójna miara stosowana wobec Paprockiego, to charakterystyczny przykład metod pracy Trepki. Dobre mu każde, nawet najmniej wiarygodne źródło, jeśli może z niego czerpać argumenty dla pognębienia nienawistnych „diktusów”. Z historyków znani mu byli: Kromer, Decjusz, Marcin i Joachim Bielscy, Stryjkowski, Sarnicki, Krzysztof Warszewicki. Z dzieł prawniczych korzystał ze statutów Herburta i Przyłuskiego, z „Procesu” Zawadzkiego, z drukowanych konstytucji sejmowych. Z dzieł obcych przytacza jedynie czeską kronikę Haika, którą znał w wydaniu niemieckim. Czasem spotyka się w toku opowiadania jakieś nikłe i trudne do bliższego określenia reminiscencje z lektury klasyków starożytnych. Prócz oczywiście łaciny znał języki niemiecki, ruski (pisał biegle cyrylicą), może odrobinę francuski.

(...)

Na karcie 474 z nazwiskiem Zyzański kończy się właściwa treść dzieła Waleriana Trepki. Pisze on w zakończeniu, iż „się tego rodzaju plebeanorum zizaniją, to jest kąkolem tym dosiało końca anno 1624”. To więc jest data zakończenia pierwszego rzutu redakcji. Na karcie tytułowej mieliśmy rok 1626, z czego można by wnioskować, iż została dodana po poczynieniu jakiejś serii uzupełnień. Mamy dowód na to, że takim późniejszym dodatkiem było i „Proemium”, które przecie dziś położone jest na wstępie kodeksu. W nocie do artykułu o Misiowskich Trepka pisze: „Siełu ten szalbierz [tj. Paprocki] za podarunki chłopów wpisał pod herby, co na końcu w prefacyjej opiszę i dowodnie pokażę”. Jak to już powiedzieliśmy, dalsze dodatki i poprawki czynione były aż do r. 1640, tj. do śmierci autora.

w różnych przypisach pojawiają się takie komentarze:
„a) Tu następuje zdanie przekreślone: nuż Paprocki co tego plebeaństwa pod herby ślacheckie nawpychał i intrudował za korupcyją, aleć go też dla tego wywołąno z ziemie, że per Germaniam tułać się musiał do śmierci. Zdania tego w kopii lw. brak.”

„b) Na lewym marg.: więc jeśli pokaże który jaką donacyją nobilitacyjej za czasu albo przed Paprockim, który o herbach ślacheckich wydał księgę anno 1584, a jeśli nie włożeł którego, to potym fałsz jest, co pokazuje, bo Paprocki, gdyby za niego otrzymał który, włożełby go beł pewnie. Nieco niżej: 2. Jedni szalów, łokciów, pieniędzy doszaleli się, drudzy w przymorki narwali po owych, co wymarli, z różnych domów, radzi spadkami przypadli leda mitrędze, to zaraz do wsi ciśnie się kupić bądź aręndować. Jeszcze niżej wyraz zatarty oraz pisane szyfrem: non.”

„f) Na pr. marg.: wpisał go Paprocki [nazwisko wydrapane, ale czytelne], zdrajca wszytkiej Korony, pod he(r)b [tu rysunek jak gdyby strzały ostrzem do góry o trzech rozgałęzieniach u dołu], folio 321. Siełu ten szalbierz za podarunki chłopów wpisał pod herby, co na końcu w prefacyjej opiszę i dowodnie pokażę.


z „Proemium”, czyli komentarza Trepki do Księgi:
Więc i Paprocki miełośnik w Herbarz swój * bardzo wiele tych plebeanów z wieśniaków i z mieszcząn krakoskich, i inszych nawlepiał pod herby ślacheckie, gdy mu dał co, i starodawnym domem nazwał, z czego, gdy go kilka strofowało, on żartęm zbeł eroru swego, mówiąc, że tęn dom, co w nim mieszkał on abo ociec jego, starym abo starodawnym mianowałem, ale nie jego familiją dawną; za toć go też pofałszowanie Chroniki z ziemie beło wywołano, że się tułać musiał po niemieckich prowincyjach i po wydrukowaniu Herbarza wstawieł kartę za korupcyją, które folium ex bino numero 565 poznać **.

*) Bartosz Paprocki, Herby rycerstwa polskiego, Kraków 1584.
**) Paprocki z powodu oburzenia szlachty przerabiał niektóre karty swego dzieła, przedrukowywał je i wklejał w pewne egzemplarze. Między innymi istotnie przedrukowana została k. 565, dotycząca rodzin Krupków i Helthów (Zob. Estreicher).

zaloguj się by móc komentować

porfirogeneta @umami
27 października 2019 21:17

Samozaparcie godne pani Makowieckiej. Wieś Grzegorzewice istnieje, lerzy w mojej gminie (nazywa się dziś Grzegorzowice Wielkie) i faktycznie graniczy z tymi Czaplami Małymi. Z czego słyną Czaple Małe? ano z tego że z tamtego majątku Piłsudski dostał swoją Kasztankę, Pałac w sezonie wegetacyjnym jest już nie do dostrzeżenia z drogi, dach zawalił się ze trzy lata temu, potal ten jest pełen zwolenników Neosanacji, w związku z tym mój apel; Jak ktoś zna jakiegoś ważniaka z PiS to niech mu szepnie że Pałac w Czaplach Małych obraca się w ruinę, pewnie nazwa "Czaple Małe" nic mu nie powie, to szepnijcie "Kasztanka". Od razu mówię że pisanie do ministerstwa kultury i dziewictwa narodowego to jest trud daremny, więc skarżę się tutaj, po kawkowsku.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować