-

umami

Batalia o Batorego Na Antenie

Okazuje się, że Zofia Scheuring stoczyła jeszcze jedną potyczkę o książkę swojego męża, Hermana Zdzisława Scheuringa, „Czy królobójstwo?”. Tym razem przedstawiam korespondencję między nią i Aleksandrą Stypułkowską, opublikowaną w czasopiśmie Na Antenie, w rubryce Listy do redaktora. Na Antenie było dodatkiem do Wiadomości. Zdigitalizowane jest osobno ale również z Wiadomościami.

Informacje z winiety:
„Na Antenie” [dopisek:] mówi Rozgłośnia Polska Radia Wolna Europa
Miesięcznik „Na Antenie” zawiera w każdym numerze wybór audycji nadanych przez Rozgłośnię Polską — Radia Wolna Europa.
Redaktor: Zygmunt M. Jabłoński.
Adres redakcji: „Na Antenie”, Rozgłośnia Polska RWE. 1, Engliseher Garten, München, Germany.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Rozgłośnia_Polska_Radia_Wolna_Europa
https://pl.wikipedia.org/wiki/Radio_Wolna_Europa

Aleksandra Stypułkowska, z d. Rabska (ur. 7 października 1906 w Warszawie, zm. 20 marca 1982 w Londynie) — polska adwokatka i dziennikarka, związana z Radiem Wolna Europa, w którym występowała pod pseudonimem Jadwiga Mieczkowska. Była córką Władysława Rabskiego i Zuzanny Rabskiej, a wnuczką Aleksandra Kraushara oraz żoną Zbigniewa Stypułkowskiego, obrońcy Adama Doboszyńskiego w czasie jego procesu we Lwowie.

Powodem korespondencji był artykuł Aleksandry Stypułkowskiej „Król Stefan zmarł nagle”, ogłoszony w nr 31 „Na Antenie”. Zacznę, chronologicznie, od niego a potem dopiero, będzie wspomniana korespondencja. Wymianę listów, dzięki częstotliwości ukazywania się pisma, można było prześledzić w jednym numerze.

    Na Antenie nr 31 (1022), 31 października 1965
    http://kpbc.umk.pl/dlibra/docmetadata?id=90836&from=publication

    Tekstowi towarzyszyła podobizna króla z dopiskiem:
    Współczesny portret Stefana Batorego, znajdujący się dziś w galerii Pitti we Florencji. Pochodzi ze zbiorów kardynała Leopolda Medyceusza, wnuka Wielkiego Księcia Kosmy II.

    „Król Stefan zmarł nagle”

    Niespodziewany zgon budzi najczęściej, dociekliwe pytanie: byłaż to śmierć naturalna, czy też może kryje się za nią zbrodnia? Tym bardziej gdy o monarchę chodzi, wątpliwościom kresu nie kładą, lata — ba, nawet wieki!
    Stefan Batory zmarł w Grodnie 12 grudnia 1586. Dla narodu był to grom z jasnego nieba. Tuż po śmierci zaczęły krążyć słychy o otruciu króla. Ale i w trzysta lat potem utrzymywały się takie pogłoski, skoro XIX-wieczny historyk Wincenty Zakrzewski notuje:
    „I dziś jeszcze bywają powtarzane niekiedy podejrzenia otrucia”.
    Opinie dziejopisów są jednak na ogół zgodne: nie tylko brak dowodów zbrodni, ale istnieją przeciwdowody. Paweł Jasienica w swej książce o Annie Jagiellonce stwierdza że pogłoski o otruciu Batorego pozbawione są podstaw. Natomiast rękawicę rzucił wszystkim polskim historykom i lekarzom dr Herman Zdzisław Scheuring w subiektywnym przekonaniu, że odnalazł klucz zagadki. Jego pośmiertnie ogłoszoną w Londynie książkę p.t. „Czy królobójstwo?” — poddano surowej krytyce z uwagi na jej aprioryczne założenia. Niemniej zawarta w książce bibliografia dostarcza materiału o śmierci króla Stefana, którą historycy nazywają nagłą, prawie nagłą lub niespodziewaną a która zaważyła na dalszych losach Polski.
    Jeśli nie królobójstwo, to w każdym razie nieoczekiwana śmierć Batorego pasjonowała dziejopisów, a zwłaszcza medyków aż po okres poprzedzający drugą wojnę światową. Choć dochodzenie prawdy po 379 latach nie może być prowadzone metodą jakiej używa sędzia śledczy, gdy ma ustalić powód czyjejś niewyjaśnionej śmierci, odważamy się podjąć śledztwo, opierając się na historycznych danych i opiniach rzeczoznawców. Oczywiście żadnej tezy nie zakładamy z góry, i żadnej z góry nie odrzucamy.
    Chodzi o wypadek śmierci nagłej. A więc w myśl normalnych reguł śledztwa należałoby znaleźć odpowiedź na szereg pytań —
    1) Jakie były okoliczności śmierci króla Stefana?
    2) Jaki był ogólny stan zdrowia króla?
    3) Czy mogło komuś zależeć na śmierci Batorego, a jeśli tak, to komu i dlaczego?
    4) Czy istnieją poszlaki że śmierć mogła nie być naturalna?
    5) Co było ostateczną przyczyną śmierci z punktu widzenia wiedzy lekarskiej?
    Ponieważ mamy do czynienia ze śledztwem o charakterze historycznym, zaczniemy od nakreślenia tła historycznego.

    JAKIE WYDARZENIA ROZGRYWAŁY SIĘ W POLITYCE ZAGRANICZNEJ I W POLITYCE WEWNĘTRZNEJ POLSKI W CHWILI ZGONU STEFANA BATOREGO?
    Ważne wydarzenia. Zakręt historii. W r. 1584 umiera Iwan Groźny. Tron carski obejmuje Fiodor Biezumnyj — ograniczony na umyśle degenerat. Dla Polski szansa, którą Batory pragnie wyzyskać. Rodzi się jego wielki plan: przez Moskwę na Carogród. Pierwszy etap: tron moskiewski dla polskiego króla. Jeśli nie ugodą, to wojną. Wielkie imperium od bałtyckich Inflant po morze Czarne pod polskim berłem. Miał ten dalekosiężny plan widoki ziszczenia skoro przychylny mu był — jak się zdaje — nowy papież, Sykstus V, który objął Stolicę Apostolską po nieżyczliwym Batoremu Grzegorzu XIII.
    Co o idei króla myślał naród? Sejm z r. 1585 przebiegał pod znakiem sprawy Zborowskich i nad planami króla radzić nie chciał, tym bardziej podatków na drugą wyprawę moskiewską uchwalać. Ale rychło po tym sejmie — niczym po przesileniu w chorobie — przychodzi w nastrojach szlachty zmiana. Pisze współczesny Batoremu historyk:
    „Już się sejmiki po województwach odbywały i wszyscy do zamysłów króla się przychylali, gdy wieść jak piorun uderzyła w Polskę, że król umarł i że wszystkie plany przepadły...”
    Jak wyglądałyby dzieje Europy wschodniej, gdyby nie nagła śmierć króla Stefana? Jak wyglądałyby dzieje Kościoła katolickiego, zmierzającego do unii? Jak potoczyłyby się dzieje polskie? Czy można ręka „króla niemalowanego” w stosunkach wewnętrznych nie zahamowałaby przerostu wolności szlacheckich — jednej z przyczyn rozkładu państwowego i upadku Polski?
    To co zdziałał Batory w ciągu dziesięcioletniego panowania od r. 1576, kiedy go szlachta wbrew kandydatowi habsburskiemu na tron wyniosła, aż po r. 1586 — rok niespodziewanego zgonu — było na miarę olbrzyma i pozostanie wiekopomną zasługą księcia Siedmiogrodu. To czego zdziałać nie zdążył, jest wizją zapładniającą po dziś dzień wyobraźnię pisarzy i polityków.

    KALENDARZYK ŚMIERTELNEJ CHOROBY
    Przechodzimy do odpowiedzi na pytanie, jaki był przebieg ostatnich dni życia Batorego. Co mówią o tym świadectwa? Wiadomo, że król Stefan zakończył życie w Grodnie, gdzie przebywał oddając się ulubionej acz nader wyczerpującej rozrywce: łowom w okolicznych kniejach. Miał lat 53. Świadectwa na temat przebiegu ostatniej choroby królewskiej pochodzą od dwóch skłóconych ze sobą dworskich lekarzy: Mikołaja Bucelli z Padwy i Szymona Simoniusa z Lukki, od dziejopisa Heidensteina i od tajemniczego „sekretarza królewskiego” Jerzego Chiakora — pod którym to imieniem, zdaniem niektórych historyków, ukrywał się lekarz Bucella. Na podstawie tych relacji można odtworzyć taki kalendarzyk śmiertelnej choroby.
    4—6 grudnia. Batory poluje w okolicach Grodna. Ubija 20 dzików. Panują wyjątkowo silne mrozy i wichry. Król skarży się lekarzom na ciśnienie w piersi, połączone z dusznością i uczuciem jakby go pchły kąsały.
    7 grudnia. Jest niedziela. Mrozy trwają. Król jedzie konno na mszę do fary. Wieczorem czuje gorącość w głowie. Nie ma apetytu. Pije jednak dwa kielichy mocnego wina, zagryzając chlebem. Nie może spać. Udaje się dla ochłody do sąsiadującego z sypialnią alkierzyka. Traci przytomność i rani kolano. Po przyjściu do siebie król zabrania rozgłaszać o wypadku.
    8 grudnia. Lekarz Bucella przywołany przez dworzanina Wessely’ego śpieszy do łoża chorego z majątku, gdzie się udał za królewskim pozwoleniem. Obaj lekarze kłócą się, jakie zastosować leki i jakie zabiegi. Spierają się o wino. Bucella zabrania królowi pić wina, Simonius wino podsuwa. W nocy Batory ma lekki zapad.
    9 grudnia. Z wieczora król dostaje znowu ataku, połączonego z dusznością i drgawkami, które Bucella rozpoznaje jako epilepsję.
    10 grudnia. Według niektórych źródeł odwiedzają króla w tym dniu podkanclerze. Król w ich obecności rychłe rokuje sobie wyzdrowienie. W ciągu dnia i w nocy król ma ataki. Wierny dworzanin węgierski Wessely próbuje cucić króla, targając go za nogi i otwierając szczęki, by ułatwić oddech. Lekarze kłócą się dalej, zwłaszcza o wino. Simonius utrzymuje że pacjent cierpi na astmę.
    11 grudnia. Jeden z lekarzy notuje że nastąpiło wstrzymanie moczu. Chory pije tylko wodę z przyprawami. I tej nocy król ma atak, lecz słabszy.
    12 grudnia. Występuje wyraźne osłabienie. Wbrew protestom Bucelli, Batory pije więcej wina niż kiedykolwiek. Na zamku zjawiają się senatorowie, powiadomieni o krytycznym stanie monarchy. Lekarze zapowiadają rychły zgon króla. Król powiada do Bucelli: „Oddałem się już w ręce Boga” — ale Ostatnie Sakramenty odkłada do jutra. Przychodzą po południu dwa kolejne ataki, chory się dusi. Medycy ratują umierającego, rozcierając ciało. W trakcie drugiego ataku król życie kończy.
    Tak w głównych zarysach przedstawia się opis ostatniej choroby Batorego. Jednak ścisłość tego opisu jest problematyczna. Skłóceni lekarze wciąż sobie przeczą, a dane historyków współczesnych i późniejszych są w wielu punktach niezgodne.

    JAKI BYŁ OGÓLNY STAN ZDROWIA KRÓLA STEFANA?
    W wieku lat 26 król cierpiał na ropień za uchem. Potem na owrzodzenie nóg. Od 30-go roku życia miał Batory stale ropiejącą ranę na goleni, którą lekarze nazwali „specimen heresi palladis” a która miała powstać od pokąsania przez psa. Medycy królewscy nie tylko tej rany nie goili, ale ją jątrzyli. Co rok apteka dostarczała 40 funtów maści i 150 łokci płótna na opatrywanie ropiejącej nogi. Jeszcze w siedmiogrodzkiej ziemi popadł Batory „in capitis affectionem [incidit]” [choroba głowy, rodzaj katalepsji, powsta­jącej — zdaniem Aëtiusa — z powodu ścisłego zapełnienia głowy nadmia­rem krwi]. Powiada o tym ataku dr Bucella, który już wówczas leczył Batorego wspólnie z innym medykiem, Blandratą:
    „Przyszła afekcyja więcej niż przez tydzień, a żadnym sposobem nie mógł mówić to co chciał, ale pamiętał i pisał dobrze”...
    Ówcześnie przypisywano te objawy zagojeniu wrzodu na nodze, i lekarze pośpiesznie ranę rozjątrzali. Zrobiono nawet otwór na drugiej goleni, żeby odciągnąć „złe humory”. Według Bucelli atak powtórzył się w Polsce na 5 lat przed śmiercią. Mimo tych dolegliwości w oczach współczesnych Batory uchodził za człowieka silnego, krzepkiego i zdrowego. Prowadził życie spartańskie, nie wrażliwy na trudy żołnierskiego rzemiosła i łowieckie niewygody. Nuncjusz Calligari donosił watykańskiemu sekretarzowi stanu:
    „Kompleksja króla i zdrowie są zadziwiające”.
    A przyboczny dziejopis królewski Heidenstein pisał:
    „Zdrowie króla było ciągle dobre, bo zahartował ciało pracą i trudami”.
    Czy były to pozory? Pisze historyk XIX-wieczny, Aleksander Kraushar:
    „Wbrew wszystkiemu, cokolwiek o zdrowiu króla pozostawiła tradycja, są dowody wskazujące, że król Stefan do ludzi zdrowych bynajmniej nie należał... I że śmierć jego nastąpiona tak nagle i niespodziewanie była tylko następstwem długotrwałej choroby, starannie przez otoczenie króla ukrywanej”.
    Przeciw dobremu zdrowiu króla przemawia:
    • fakt że był stale przy nim liczny corpus medicorum;
    • fakt że był obciążony dziedziczną gruźlicą i podagrą;
    • fakt że za granicą bez przerwy krążyły wersje o chorobie Batorego (na dworze habsburskim mówiono, że „wilk” go pożera);
    • fakt że przysyłano mu z zagranicy zbawienne leki;
    • fakt że kilkakrotnie sporządzał testament;
    • fakt że chętnie zasięgał rad astrologów-wróżbitów;
    • fakt że dr Simonius na dwa lata przed śmiercią Batorego poufnie mówił, iż król długo nie pożyje.
    Czy pozorna tężyzna Batorego da się objaśnić psychologicznie? Być może. Dochodzenie trzeba nam jednak prowadzić dalej.

    CZY ISTNIEJĄ POSZLAKI GWAŁTOWNEJ ŚMIERCI?
    Istniały podejrzenia tuż po śmierci Batorego, które przekazują historycy.
    Dziejopis Heidenstein:
    „O Bucellim rozgadywał sam Krzysztof Zborowski że ofiarował mu się otruć króla... Ja sam widziałem list księcia pruskiego, który przestrzegał króla żeby doktorom swoim nie ufał”.
    Historyk Jan Albertrandy powtarza te same wieści.
    Józef Szujski:
    „Nie zbraknie podejrzeń, że król umarł gwałtowną śmiercią. W r. 1578 Thurneiser, lekarz księcia pruskiego, przestrzegał Stefana przed otruciem”.
    Artur Śliwiński:
    „Wieść niosła że króla otruto, a kłótnia między dwoma lekarzami budziła niezdrową ciekawość. Istotna przyczyna śmierci pozostanie nieznana”.
    Wincenty Zakrzewski:
    „Tak nagła śmierć na uboczu, w odosobnieniu i zamknięciu, musiała w owych czasach wywołać wszelakiego rodzaju pogłoski i podejrzenia. I dziś jeszcze bywają powtarzane niekiedy podejrzenia otrucia”.
    Franciszek Gedroyć:
    „Wobec nagłej niemal choroby królewskiej i tragicznego jej zakończenia, na razie powstało podejrzenie zbrodni”.
    Władysław Konopczyński:
    „Nie obyło się bez pogłosek o otruciu”.
    Pogląd historyków, zwłaszcza nowej daty, zamyka się w jednym zdaniu: pogłoski o królobójstwie były bezpodstawne.
    Niemniej powtarzały się aż po XX w. Detektyw spyta:

    CZY MOGŁO KOMUŚ ZALEŻEĆ NA ŚMIERCI BATOREGO?
    Komu? Dlaczego?
    Dwór habsburski.
    Batory był kontrkandydatem Habsburga na tron Polski. Prymas Uchański ogłosił już był królem Maksymiliana, gdy zjazd szlachecki w Jędrzejowie tron oddaje Annie Jagiellonce, przydając jej za męża Batorego. Habsburgowie byli wrogami króla, dążącego do zrzucenia ich zwierzchnictwa nad Siedmiogrodem. Habsburgowie przed śmiercią Batorego znosili się z Moskwą w sprawie podziału Polski. Wizja polityczna króla Stefana przekreślała plany habsburskiego rywala. Watykan, który zawsze popierał katolickich Habsburgów, przechylił się na stronę Batorego.
    Dysydenci...
    Batory był katolikiem, lecz w Siedmiogrodzie otaczał się protestantami. Dysydenci, przede wszystkim polscy arianie, pokładali w nim początkowo duże nadzieje. Rzucili na niego głosy przy elekcji. Po objęciu tronu polskiego, Batory strzegł wprawdzie tolerancji religijnej, ale popierał Kościół katolicki i jego hierarchię, zabiegał o zbliżenie z Rzymem. Był pod wpływem znakomitego jezuity Possevina. Arianie mogli doznać zawodu.
    Zborowscy...
    W r. 1584 zostaje ścięty Samuel Zborowski. Szerzy się ostra propaganda przeciwko królowi i Zamoyskiemu. W r. 1585 sejm sądzi Krzysztofa Zborowskiego, skazując go na banicję. Część posłów zakłada protestację przeciw wyrokowi. Zborowscy i ich zwolennicy pałają do króla nienawiścią.
    Moskwa...
    Moskwa jest osłabiona, niezdolna przeciwstawić się planom Batorego. Plany te już się konkretyzują. Szlachta uchwala podatki, papież asygnuje subsydium w wysokości 25.000 dukatów. Śmierć króla odmienia groźną w pojęciu Moskwy koniunkturę.
    Anglia...
    Anglia sprzyja Moskwie, dostarcza jej broni. Zdobycie przez Batorego Inflant przecina Anglii wygodną drogę dostaw morskich do Rosji. Z Anglią istniał spór o przywileje w portach polskich. Królową Elżbietę pomawiano o zamiar otrucia Marii Stuart, króla Hiszpanii i papieża...

    POSZLAKI
    Szukamy teraz poszlak, które dałoby się powiązać z jedną z tych teoretycznych koncepcji.
    Poszlaka pierwsza.
    Dwór habsburski utrzymuje rozległą sieć szpiegowską w Polsce. Centralą wywiadu jest kamera śląska. Jedyny cel tej wywiadowczej roboty: przekazywanie cesarzowi Rudolfowi informacji o stanie zdrowia Batorego. Wiadomość dostarczona cesarzowi o śmierci Stefana znacznie wyprzedza rzeczywisty zgon króla.
    Może to oznaczać że śmierć Batorego — nieoczekiwana w Polsce — była przewidziana w Austrii. A może oznaczać po prostu przekazanie plotki.
    Poszlaka druga.
    Z lekarzy, którzy leczyli Batorego w ostatniej chorobie, Bucella jest arianinem, a Simonius nawróconym na katolicyzm kalwinem.
    To że byli różnych wyznań przemawia właśnie przeciwko zmowie. Ale oczywiście otrucie mogło być dziełem jednego z lekarzy.
    Poszlaka trzecia.
    Wierny Batoremu dawny jego lekarz Blandrata z Siedmiogrodu pomówił dr. Simoniusa o otrucie króla Stefana za pieniądze cesarza. Simonius był zaufanym austriackiego dworu. Stamtąd przybył do Polski zwerbowany przez Bucellę na cztery lata przed śmiercią Batorego. I tam wrócił po śmierci króla.
    Ale Simoniusa nie wskazał palcem jego zacięty wróg dr Bucella. W drukowanych paszkwilach, w których po śmierci Batorego lekarze oskarżali się wzajemnie, ten zarzut wobec Simoniusa nie figuruje.
    Poszlaka czwarta.
    Simonius uporczywie podsuwa choremu wino. Nie da się jednak stwierdzić związku między paroksyzmami, jakie nawiedzały króla w ostatniej chorobie, a piciem wina.
    Poszlaka piąta.
    W pamflecie Simoniusa przeciwko dr Bucelli pada zarzut, że dr Bucella otruł króla.
    Ale zarzut pada dopiero w końcowej fazie, nie przebierającej w środkach polemiki obu medyków, po trzech latach pisemnych inwektyw. Może to być zemsta Simoniuisa na Bucelli, który zarzucił był Simoniusowi że będąc jeszcze w Lipsku otruł swoją żonę.
    Poszlaka szósta.
    Relacja dziejopisa Heidensteina. Krzysztof Zborowski rozpowiadał że Bucella ofiarował mu się otruć króla, co on ze wstrętem odrzucił.
    Osoba Zborowskiego jest w tej sprawie wątpliwej wiarogodności. Bucella został potem lekarzem Zygmunta III. Musiał mieć zaufanie i mir.
    Poszlaka siódma.
    „W imieniu Rzeczpospolitej Panowie, Rada Korony i Wielkiego Księstwa Litewskiego, wezwali obu lekarzy, aby na Sejmie w Warszawie stawili się do odpowiedzi”.
    Nie wiemy, czy w sprawie wadliwego leczenia, czy też pogłosek o otruciu. Do rozprawy sejmowej nie doszło. Dlaczego — nie wiadomo.
    Poszlaka ósma.
    Pisze Heidenstein: „Sam widziałem list księcia pruskiego, w którym przestrzegał króla żeby doktorom swoim nie ufał”.
    Inni historycy utrzymują że książę ostrzegał Batorego nie przed lekarzami, ale przed ich niezgodą.
    Poszlaka dziewiąta.
    Rok 1578. List Thurneisera, astrologa i lekarza elektora brandenburskiego, do króla Stefana: „Stosownie do tego, co od pana Bojanowskiego słyszałem, posyłam Waszej Królewskiej Mości pewne antidotum przeciw wszelkiej truciźnie. Złość ludzka teraz do tego stopnia doszła, że ostrożnym być należy nie tylko w jedzeniu i piciu, ale nawet w ubiorze, umywaniu i dotknięciu”...
    Nuncjusz Calligari informował w tym czasie Rzym, że król obawia się zamachu trucicielskiego ze strony zaniedbywanej małżonki. Zajście mogłoby zatem mieć podłoże osobiste.
    Poszlaka dziesiąta.
    W r. 1580 wraca do Polski Olbracht Łaski, awanturnik, zaprzaniec, sprzedajny polityk, wróg zacięty Batorego. Składa królowi hołd i obraca się przez kilka lat w królewskim otoczeniu.
    Po Łaskim można było wszystkiego oczekiwać. Ale Łaski jest bankrutem politycznym i finansowym. Canossa na dworze Batorego, to jego ostatnia szansa. Nie ma racji czyhać na życie Stefana. Chyba że mu za to sowicie zapłacono.
    Z osobą Łaskiego wiąże się następna poszlaka.
    Poszlaka jedenasta.
    Dwaj jasnowidze na dworze Batorego: alchemik dr John Dee i jego medium Edward Kelley. Sprowadza ich Łaski z Anglii w r. 1584. W rok potem odbywa się w przytomności króla seans spirytystyczny w Niepołomicach. Medium w transie woła:
    — Z Zachodu ku wnętrznościom twoim silne wyciągają się dłonie. Bądź więc uległym.
    Dr Dee był poważnym na swoje czasy uczonym, Kelley — szarlatanem i oszustem. Istnieje hipoteza że obaj mogli być agentami królowej Elżbiety. Łaski spotyka dr Dee, czyli Johna Devusa, na posłuchaniu u królowej. Wprowadza Łaskiego na dwór angielski hr. Leicester, który podszeptywał swego czasu Elżbiecie otrucie Marii Stuart.
    Angielscy adepci spirytyzmu byli w Polsce na półtora roku przed śmiercią Batorego. Nie mogli zatem brać udziału w zamachu trucicielskim, ale w teorii mogli razem z Łaskim należeć do angielskiego spisku.
    Na tym poszlaki się wyczerpują. Żadna nie prowadzi na pewny ślad. W XVI w. — w wieku Medyceuszy — trucicielstwo nie było rzadkością. Ale i psychoza trucizny mąciła umysły.

    CZY PRZEPROWADZONO SEKCJĘ ZWŁOK?
    Reguły śledztwa nakazywałyby oprzeć się na wynikach sekcji zwłok, względnie szczątków. Czy sekcja była? Czy dała wynik? Pisze Chiakor — respective dr Bucella:
    „Nazajutrz z rozkazu senatorów otworzono ciało już puchnąć zaczynające”.
    Mamy dowód że przeprowadzono sekcję.
    Nie mogła to być prawdziwa sekcja zwłok. W owych czasach nie dokonywano sekcji. Anatomia patologiczna powstała dopiero w XVII w. Otwarcie ciała nastąpiło nie w celach diagnostycznych ale prawdopodobnie w celu zabalsamowania zwłok.
    Dokonano jednak sekcji wnętrzności. Opis znajduje się w dokumencie „Prawdziwa sprawa o chorobie i śmierci nieboszczyka Stefana Batorego”. Pochodzi on prawdopodobnie od obecnego przy otwarciu ciała Jakuba Gosławskiego, który był „medicus aulae” i nadzorował królewską kuchnię.
    Nie wiadomo, czy ten dokument jest autentyczny. Zachował się tylko odpis, sporządzony w 200 lat potem przez kopistę, oraz późniejsze przedruki. Opis i przedruki nie są identyczne. Ale wszystkie wykazują zmiany w nerkach. Rzekomy świadek sekcji pisze:
    „Wszystkie viscera zdrowiutkie, wątroba, także żołądek, śledziona, płuca, jedno że były przy sercu, zdrowe, nerki także, tylko lewa naciekła, bo się bardzo był potłukł. Nerki nadzwyczaj jako wołowe były, t.j. garkowate, a nie gładkie, a w człowieku nerki są jako skopie, czego ani Bucella, ani ja nie widzieliśmy w żadnym ciele”.
    Jeśli dokument jest autentyczny, wynika jasno, nawet biorąc pod uwagę ówczesny stan wiedzy anatomiczno-lekarskiej, że król Stefan miał zaatakowane nerki. Pośmiertna sekcja nie daje jednak żadnej wskazówki, że mógł zajść wypadek otrucia, bo w tym kierunku badań nie przeprowadzono.

    DIAGNOZY LEKARSKIE
    O przyczynach zgonu Batorego napisano szereg prac lekarskich, żadna nie bierze pod uwagę hipotezy otrucia. Lekarze szukają tylko naturalnych przyczyn niespodziewanej śmierci. Czy dlatego, że śladem historyków, utrzymujących się pogłosek nie biorą poważnie? Czy dlatego, że brak jest przekonywających poszlak? Czy dlatego, że po wiekach stwierdzenie gwałtownej śmierci jest niemożliwe?
    Przedstawimy diagnozy lekarskie i historyczno-lekarskie w porządku chronologicznym.
    Dr Bucella: epilepsja czyli kadukowa niemoc.
    Dr Simonius: astma jako skutek przeziębienia.
    Doktór X. H. (artykuł w piśmie „Przyjaciel Ludu”, 1837): apopleksja lub organiczny błąd mózgu.
    Historyk Adam Pawiński na podstawie opinii swego brata lekarza, r. 1866: niedomoga mięśnia sercowego.
    Franciszek Gedroyć (praca w „Przeglądzie Historycznym”, 1906): mocznica czyli uremia.
    Emil Wyrobek (artykuł w „Kurierze Literacko-Naukowym”, 1929): kiła i jej następstwa.
    W r. 1933 ukazał się w dzienniku „Czas” źródłowy artykuł prof. Franciszka Waltera o przyczynach zgonu Batorego. Wkrótce potem prof. Walter zwołuje naradę lekarską na ten temat z udziałem profesorów historii medycyny, neurologii, anatomii patologicznej, chorób wewnętrznych i dermatologii. Wyniki jej ogłoszono w r. 1934 w „Polskiej Gazecie Lekarskiej” i w czasopiśmie „Aesculape”, organie Międzynarodowego Stowarzyszenia Historii Medycyny. Diagnoza lekarska brzmi:
    „Batory cierpiał prawdopodobnie na zwyrodnienie torbielkowate nerek. Pod wpływem przeziębienia i wysiłków fizycznych przyszło do ostrej sprawy zapalnej, której następstwem była uremia i śmierć”.
    Takie jest rozpoznanie, które uczeni z ostrożności nazywają domniemanym. Takie jest orzeczenie medyków, którzy próbowali rozwiązać zagadkę sprzed trzech i pół wieku. Jeśli się naukowcy nie omylili, trzeba, zamykając nasze dochodzenie, powiedzieć: tylko los niełaskawy przeciął życie polskiego cezara w chwili gdy ważyła się przyszłość Rzeczypospolitej.
    Ale czy jest to ostatnie słowo w sprawie zgonu króla Stefana?

        Aleksandra Stypułkowska.

 

    Tekst ten był dostępny kiedyś on-line z dodatkowymi zdjęciami — Zwoje (The Scrolls) 4 (32), 2002, teraz w archive.org:
    http://web.archive.org/web/20160304200554/http://www.zwoje-scrolls.com/zwoje32/text22p.htm
    Fragmenty pojawiły się także tu:
    http://poczciarz.home.pl/media/index.php?title=Stefan_Batory

    Można także zapoznać się z innym tekstami:
    Franciszek Giedroyć – Przyczyna zgonu króla Stefana Batorego (Przegląd Historyczny 2/1 1906, s. 143—156);
    Agnieszka Pawłowska-Kubik – Śmierć Stefana Jegomości króla polskiego w Grodnie 12 Decembra Anno Domini 1586 (Prawdziwa sprawa o chorobie i śmierci nieboszczyka Stefana Batorego króla polskiego) – źródło do losów Stefana Batorego i historii medycyny (Studia Źródłoznawcze, t. LVI, 2018)
 

    A teraz przechodzimy już do wymiany korespondencji:



    Na Antenie nr 34 (1035), 30 stycznia 1966
    http://kpbc.umk.pl/dlibra/docmetadata?id=90839&from=&dirids=1&ver_id=&lp=1&QI=
    lub
    Wiadomości nr 05 (1035), 30 stycznia 1966 (zawiera Na Antenie nr 34 (1035), 30 stycznia 1966)
    http://kpbc.umk.pl/dlibra/docmetadata?id=5699&from=&dirids=1&ver_id=&lp=2&QI=

    Listy do redaktora

    „CZY KRÓLOBÓJSTWO?”

    Do redaktora „Na Antenie”

    W związku z artykułem p. Aleksandry Stypułkowskiej, ogłoszonym w nr 31 „Na Antenie” „Król Stefan zmarł nagle”, proszę uprzejmie o następujące wyjaśnienie i sprostowanie.
    Niewtajemniczony czytelnik, który nie zapoznał się z książką p.t. „Czy królobójstwo?” a której autorem jest mój śp. mąż dr H. Z. Scheuring, po przeczytaniu wymienionego artykułu, pozostaje nieuświadomiony, że artykuł jest napisany na podstawie książki p.t. „Czy królobójstwo?”.
    Wszystkie cytaty zaczerpnięte są z książki, metoda wnioskowania drogą poszlak — zaczerpnięta również z książki.
    Wyraziłam zgodę na urządzenie audycji w R.W.E., ale nie odstępowałam nikomu praw autorskich. Na wyraźną prośbę dr. Leopolda Kielanowskiego wypożyczyłam na czas przygotowania audycji wszystkie materiały z niemałą pracą gromadzone i zebrane przez mego ś.p. Męża w ciągu wielu lat. Miała więc autorka artykułu ułatwione zadanie opowiadając wszystko własnymi słowami. Niezrozumiały jest dla mnie fakt, że p. Stypułkowska tak starannie usuwa w cień osobę autora książki, jednocześnie korzystając z jego pracy i dostarczonych a przez niego zebranych materiałów.
    Jaskrawym przeciwieństwem jest artykuł p. Włodzimierza Sznarbachowskiego w tym samym numerze „Na Antenie” omawiającym książkę Giuseppe Boffa. Autor nie stwarza najmniejszej wątpliwości dla czytelnika że pisze właśnie o książce Boffa.
    Po stwierdzeniu że książka spotkała się z ostrą krytyką należałoby tę krytykę określić ściśle i nazwać po imieniu. W przeciwnym wypadku jest to stwierdzenie gołosłowne i kryjące złą tendencję.
    Na zarzut subiektywnego podejścia autora do zagadnienia omawianego w książce — odsyłam czytelnika na str. 14. Autor pisze: „Praca niniejsza jest właśnie próbą poszukiwania ostatecznej przyczyny tego łańcucha nieszczęść, jest oparta na nieco innej metodzie, niż praca historyczna w ścisłym tego słowa znaczeniu. Autor nie będąc z zawodu historykiem, lecz lekarzem, nie jest przygotowany ani do poszukiwania nowych źródeł historycznych, ani też do ich wykorzystywania. Opiera się więc na faktach historycznych, stwierdzonych i opublikowanych przez innych historyków, a więc na tym, co podaje się do czytania inteligentnej opinii, poddając ten materiał krytycznej analizie i następnie starając się go połączyć w logiczną i zrozumiałą całość. Ta metoda pracy wynika z jego biologicznego wykształcenia”. Na str. 299: „Oczywiście, że nie jest to prawda absolutna, osiągnięcie której nie jest dane śmiertelnemu człowiekowi; ale jest to prawda, która leży w zasięgu normalnego ludzkiego rozumu”...
    Na zarzut apriorycznego założenia, odpowiedzią jest sam tytuł książki „Czy królobójstwo?” w formie pytania. Natomiast tytuł nadany artykułowi p. Stypułkowskiej „Król Stefan zmarł nagle” podaje czytelnikowi orzeczenie gotowe, że król zmarł śmiercią naturalną. Prawdą jest, że „dr H. Z. Scheuring rzucił rękawicę historykom i naukowym sferom lekarskim”, opiera się jednak na źródłach, które podaje i na logicznym rozumowaniu. Wielokrotnie np. przeciwstawiał się poglądom Aleksandra Kraushara, fachowo i skrupulatnie przeprowadza analizę orzeczeń lekarskich — wszystko jednak uzasadnia i nie kieruje się pobożnym życzeniem.
    Niezgodne z prawdą jest twierdzenie, że książka spotkała się z ostrą krytyką, jakkolwiek rzetelna krytyka jest rzeczą dobrą. Dotychczas w różnych pismach i krajach ukazało się sześć recenzji — jedynie p. Tutkowska w „Kronice”, wychodzącej pod redakcją p. Świderskiego w Londynie, zaatakowała pogląd autora na rolę tajnych związków w Polsce, dopatrując się w tym antysemityzmu — jednak i ona w dalszym ciągu pisze o walorach i rzetelności pracy autora. Jako żona nie żyjącego już autora z uważną troską śledzę losy książki. Jako wydawca, mam obowiązek dać świadectwo prawdzie.

            Zofia Scheuring
            (Londyn).

            * * *

    Do redaktora „Na Antenie”

    Zapoznawszy się z treścią listu p. Zofii Scheuring czuję się w obowiązku wyjaśnić co następuje.
    Audycja moja p.t. „Król Stefan zmarł nagle” nie jest i nie mogła być adaptacją radiową książki dr Scheuringa z przyczyn, które omówię poniżej. Istotnie p. Zofia Scheuring nie odstępowała praw autorskich do książki „Czy królobójstwo?” z tej przyczyny, że Rozgłośnia Wolna Europa nigdy nie zwracała się do żony zmarłego autora o „copyright". Redakcja prosiła jedynie o umożliwienie ewentualnego zapoznania się z materiałami historycznymi zbieranymi przez dr Scheuringa, ponieważ niektóre z nich są trudno osiągalne za granicą. Pewne materiały w postaci wypisów z książek zostały przez panią Scheuring udostępnione, na jej prośbę odpłatnie. Pisząc audycję korzystałam ze źródeł w postaci dzieł historycznych i czasopism, które udało się zgromadzić, jak również z niektórych otrzymanych do wglądu notatek. Jest chyba dobrym prawem dziennikarza i pisarza korzystanie z wszelkich źródeł w celu osiągnięcia swego zamierzenia pisarskiego. Nikogo nie może w tym prawie ograniczać fakt, że ktoś inny oparł na analogicznych źródłach pracę o odmiennych założeniach.
    Metoda poszlakowa istnieje równie długo jak proces karny, jest więc nieco starsza niż praca dr Scheuringa, który nie mógł jej sobie zastrzec na prawach wyłączności. Posłużyłam się tą metodą w audycji z dwóch względów: po pierwsze, dlatego że chodzi o podejrzenie morderstwa, po drugie, dlatego że ta metoda rozumowania odpowiada mi jako prawnikowi.
    Jest jednak zasadnicza różnica między konstrukcją mojej audycji a metodą dr Scheuringa. Gdy autorowi książki poszlaki służą na poparcie jego własnej a priori przyjętej teorii — ja rejestruję jedynie wszystkie dowody za i przeciw, ani nie zakładając niczego — co wyraźnie w audycji podkreśliłam — ani nie wysnuwając ostatecznych wniosków. Moja audycja kończy się pytaniem. Książka zaś dr Scheuringa — stwierdzeniem „prawdy” o śmierci Batorego, „która leży w zasięgu normalnego ludzkiego rozumu” („Czy królobójstwo?”, str. 229).
    Wbrew temu, co w swym liście pisze p. Zofia Scheuring, książka pióra jej męża, choć zawiera pytajnik w tytule, stanowi próbę udowodnienia z góry przyjętej tezy, że króla Batorego otruto. Kto książkę czytał, nie ma wątpliwości co do tego apriorycznego założenia. Kto nie czytał — tego odsyłam do ulotki reklamowej, w której określono książkę jako pracę „o panowaniu i tajemniczych okolicznościach śmierci Stefana Batorego, otrutego zdaniem autora [podkr. moje]* ze względów politycznych przez lekarzy cudzoziemców i innowierców”. Ujmując rzecz lapidarnie, dr Scheuring zakłada że króla Stefana zgładzili pospołu masoni i protestanci. W odrębnym rozdziale autor powołuje się na analogie historyczne: akcję na rzecz Dreyfusa jako antykatolicki spisek żydowsko-masoński i obronę senatora MacCarthy’ego, który „zmarł niespodziewanie” (str. 138—142).
    Dr Scheuring posunął się dalej w swoich twierdzeniach o sprzysiężeniu ciemnych mafii. Utrzymuje że działało ono nie tylko za życia Batorego, ale przez dalsze cztery wieki, zacierając ślady zbrodni i zniewalając historyków do ukrycia przed narodem polskim prawdy o królobójstwie (str. 183).
    Nie wiem ilu czytelników książki dr Scheuringa zgodziło się z tymi tezami. Ja w każdym razie do nich nie należę. Szacunek dla cudzych przekonań i cudzego wysiłku twórczego nie umniejsza prawa do krytycznych uwag. Dlatego w mojej audycji, wspominając obok innych autorów także dr Scheuringa i zebraną przez niego bibliografię, zaznaczyłam, że książkę charakteryzuje subiektywizm i aprioryczność.
    Toteż podejmując zagadnienie, którym zajmowało się w przeszłości, a także w niedawnych czasach wielu pisarzy i dziennikarzy, bynajmniej nie „opowiadałam książki dr Scheuringa własnymi słowami”, lecz przygotowałam audycję — dodajmy audycję typu czysto sprawozdawczego — która poza tematem i nieuniknioną zbieżnością wielu źródeł nie ma i nie może mieć nic wspólnego z pracą o obcej mi tendencji.

            Aleksandra Stypułkowska
            (Monachium).

    *) podkreślenie i uwaga Autorki listu.




Poprzednia polemika Zofii Scheuring z Fryderykiem Goldschlagiem:
http://szkolanawigatorow.pl/panel/edycja/kopoty-z-batorym

Książka do kupienia tu:
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/czy-krolobojstwo-krytyczne-studium-o-smierci-krola-stefana-wielkiego-batorego/

O książce:
http://rotmeister.szkolanawigatorow.pl/herman-zdzisaw-scheuring-czy-krolobojstwo-krytyczne-studium-o-smierci-krola-stefana-batorego-spis-tresci-dr-witold-scheuring-ze-zbaszynka-faszywe-intencje-i-jeszcze-gorsze-wnioski

3 Pogadanki o książce:

https://prawygornyrog.pl/tv/2018/12/gabriel-maciejewski-na-targach-czy-krolobojstwo/


https://youtu.be/9yDEgZqz45I

https://prawygornyrog.pl/tv/2018/12/gabriel-maciejewski-o-ksiazce-herman-z-scheuring-czy-krolobojstwo-krytyczne-studium/


https://youtu.be/BHTvMPuCT5w

https://prawygornyrog.pl/tv/2019/09/gabriel-maciejewski-czy-krolobojstwo-o-popularyzacji-historii-polski/

https://youtu.be/WA8riyd4Nj8
 

Gospodarz o Batorym:
http://gabriel-maciejewski.szkolanawigatorow.pl/drukowana-kurtyna-czyli-syfilis-w-suzbie-popularyzacji
https://www.salon24.pl/u/coryllus/386095,o-falszywych-intencjach-i-jeszcze-gorszych-wnioskach
http://gabriel-maciejewski.szkolanawigatorow.pl/ogolna-sytuacja-polityczna-w-roku-smierci-krola-stefana
http://gabriel-maciejewski.szkolanawigatorow.pl/ogolne-omowienie-polityki-zagranicznej-krola-stefana-ciag-dalszy



tagi: propaganda  katolicyzm  historycy  recenzja  wiadomości  dreyfus  stefan batory  radio wolna europa  czy królobójstwo  herman zdzisław scheuring  zofia scheuring  1966  na antenie  aleksandra stypułkowska  audycja  rwe  aleksander kraushar  1965 

umami
15 stycznia 2020 11:49
18     890    8 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Stalagmit @umami
15 stycznia 2020 12:24

Dziękuję uprzejmie za tą i poprzednią notkę, które zawierają niezwykle ciekawe wiadomości. To dobre uzupełnienie dla książki Z. Scheuringa.

zaloguj się by móc komentować

umami @Stalagmit 15 stycznia 2020 12:24
15 stycznia 2020 12:34

Ukłony. Też tak myślę.

zaloguj się by móc komentować

betacool @umami 15 stycznia 2020 12:34
15 stycznia 2020 13:17

Dzięki. Czasami mam (poparte coraz większą ilością przypadków wrażenie), że gdy nad jakimś tematem rozmyślam, to za chwilę temat pojawi się w czyimś wpisie na SN, jako istotne tych myśli uzupełnienie.

Jeszcze kilka dni, może tydzień i przekonasz się, o czym mowa.

zaloguj się by móc komentować

umami @betacool 15 stycznia 2020 13:17
15 stycznia 2020 13:20

Ja mam tak samo. Najszybciej „czyta w moich myślach” Gospodarz.

I czekam cierpliwie :)

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @umami
15 stycznia 2020 13:49

Bardzo ciekawe s i sama książka ciekawa. Mimo wszystko mógł umrzeć z chorób. Tyle że dla kilku stron ...w samą porę.

.

 

zaloguj się by móc komentować

umami @Maryla-Sztajer 15 stycznia 2020 13:49
15 stycznia 2020 14:53

Otrucie jest dobrym wytłumaczeniem a to czego mi brakuje o tych polemistów, to zdystansowania się od rodzinno-totemiczno-lożowych powiązań.

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @umami
15 stycznia 2020 15:19

Aleksandra Stypułkowska argumentuje nieuczciwie, a nawet podle ("Pewne materiały w postaci wypisów z książek zostały przez panią Scheuring udostępnione, na jej prośbę odpłatnie."). Wszystkie poszlaki zestawiła dokładnie wg książki "Czy królobójstwo", ale już o argumentach Autora wobec opini lekarzy z różnych okresów zapomniała. A były bardzo mocne i krytyczne, z najważniejszym: nigdy nie przeprowadzono prawdziwej sekcji zwłok króla, ani nie badano jego ciała. Nawet kiedy przed wojną otwierano królewski grób! Mało tego. Wszystko, co się wiązało z pośmiertnym otwarciem królewskich zwłok, miało w świetle przytoczonych przez Z. Scheuringa faktów, cechy rytualnej profanacji! 

Jakoś te głosy wnuczki A. Kraushara (choć calkiem dobrą pracę o Batorym i magach napisał) i dr Goldschlaga przypominają trybalistyczną realizację przysłowia: uderz w stół... To jest najlepszy dowód, jak celne były argumenty Z. Scheuringa i jak ważna jest jego książka.

zaloguj się by móc komentować

umami @jolanta-gancarz 15 stycznia 2020 15:19
15 stycznia 2020 15:54

Ta pani Stypułkowska to klęska straszna a jej obrona i to jej bezstronne dochodzenie do tej obowiązującej jedynej słusznej prawdy (w opozycji do tej niewłaściwej, apriorycznej, którą przypisuje Scheuringowi) kompletnie mnie zdegustowało. Poziom żenujący. Chciałbym, żeby to jakiś prawnik od strony prawa jeszcze ocenił. Pomija autora i wywraca jego założenia do góry nogami, albo ich nie ujawnia do końca, i przedstawia to wszystko tak, jakby to były jej odkrycia. Nic nie usprawiedliwia takiej kradzieży intelektualnej. Moim zdaniem nie popisała się jako prawniczka. Może zaślepienie.
Uderz w stół jak najbardziej.

zaloguj się by móc komentować

umami @umami
15 stycznia 2020 16:21

Jeszcze jedno, pani Zofia Scheuring wymienia recenzję opublikowaną na łamach Kroniki londyńskiej.
Co o tej Kronice wiemy?

Dwa wyimki z artykułu Krzysztofa Tarki — BOLESŁAW SULIK — ŁĄCZNIK Z LONDYNU, ARCHIWUM EMIGRACJI Studia – Szkice – Dokumenty, Toruń, Rok 2012, Zeszyt 1–2 (16–17):

1. Tygodniki „Kronika”, redagowany był przez znanego w polskim Londynie wydawcę i księgarza Bolesława Świderskiego (pismo było finansowane z funduszu operacyjnego Departamentu I MSW).

2. Szerzej na temat „Kroniki” i współpracy Świderskiego z wywiadem PRL zob.: K. Tarka — Jest tylko jedna Polska. Bolesław Świderski — emigrant w służbie Polski Ludowej, Pamięć i Sprawiedliwość 2007 nr 1(11), s. 273–307
Do pobrania tu:
https://ipn.gov.pl/download/1/57542/1-18452.pdf

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @umami 15 stycznia 2020 16:21
15 stycznia 2020 18:32

Świetną kwerendę Pan zrobił! Przedstawiona w linkowanym pdf-ie historia Bolesława Świderskiego i jego współpracy z PRL-owskim wywiadem, owocująca m. in. wydawaniem "Kroniki", jest porażająca. Jeszcze jeden radykalny narodowiec, falangista od Piaseckiego zresztą, który z taką łatwością staje się (za ciężkie pieniądze zresztą, to tak na marginesie dyskusji: być czy mieć) propagandową tubą komunistycznych władz w Polsce. Ironią losu jest jednak, że z jednej strony owa Maria Tutkowska (bibliotekarka polska z Hamilton w Kanadzie, jak podaje w pdf K. Tarka) zarzuca książce H. Z. Scheuringa antysemityzm, natomiast ostatnim tekstem Świderskiego, opublikowanym w "Kronice" 2 miesiace przed śmiercią, jest otwarte poparcie antysyjonistycznych działań komunistycznych władz PRL-u w 1968 r.:

Poparcie dla Izraela – przekonywał Świderski – oznaczało w istocie opowiedzenie się po stronie „największego wroga” Polski, Republiki Federalnej Niemiec. Dlatego Żydzi, którzy zdradzili Polskę, „muszą ją opuścić dobrowolnie”. Posługując się językiem „marcowej” propagandy, redaktor „Kroniki” zarzucił im wiarołomstwo: Żydzi „urodzeni w Polsce, przez nią karmieni i ubierani, w niej przez polskich współobywateli uratowani z hitlerowskich mordowni, dziś partycypujący we władzach państwowych i partyjnych, uważają Izrael za swoją ojczyznę i jego rację stanu przenoszą nad polską”. Chcieliby oni „korzystać ze wszystkich dobrodziejstw w Polsce, a popierać Izrael, znajdujący się w obozie naszych wrogów”. Tym sprzedawczykom Gomułka słusznie „wypowiedział mieszkanie, pokazał drzwi”. W marcu 1968 r. syjoniści usiłowali „odegrać rolę konia trojańskiego”. „Przywódcy »warszawskiej rozróby« – ostrzegał Świderski – chcieli i pewnie jeszcze chcą być Konradem Wallenrodem Izraela w Polsce”. W rzeczywistości – alarmował – atak na Polskę był tylko przygrywką do uderzenia na Związek Sowiecki.  file:///C:/Users/Bogdan/Downloads/273-308%20Tarka.pdf (s.305/306)

 

 

 

zaloguj się by móc komentować

umami @jolanta-gancarz 15 stycznia 2020 18:32
15 stycznia 2020 19:47

Ale między recenzją Tutkowskiej, pewnie z 1965 lub 1966 (nie dotarłem do niej) a 1968 wiele się zmieniło — inny etap.

Historia tego Świderskiego pouczająca. Nie udało się im na szczęście ugiąć tych niezłomnych ale szkód sporo narobili. I tak zastanawia mnie skąd tam tylu czytelników, chyba że to jakieś krety, no i nie tylko w Anglii to sprzedawano ale i do USA, Kanady, Australii i innych krajów.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @jolanta-gancarz 15 stycznia 2020 18:32
15 stycznia 2020 19:52

Inscenizacja „Dziadów” przez K. Dejmka (TW „Reżyser”) AD 1968 była przygotowaną prowokacją razem ze środowiskiem tzw.”komandosów”. Otóż wtajemniczeni w trakcie spektaklu, w określonych momentach skandowali, klaskali i akcentowali pewne antyrosyjskie kwestie, które robiły tzw. „atmosferę” wśród widowni. Atmosferę robiono po to, aby sprowokować władze do zawieszenia przedstawień tej sztuki. To z kolei zostało wykorzystane jako powód do demonstracji studenckich w obronie spektaklu, a szerzej wolności słowa i zniesienia cenzury. Jak wiadomo, środowisko inspiratorów („komandosów”) to byli etruskowie, czyli dzieci wysokich funków partyjnych „pochodzenia prawniczego”, przy pomocy których Sowieci nadzorowali nadwiślańską kolonię.

Sowieci za czasów Breżniewa szykowali się do inwazji na Europę Zachodnią, ale musieli przygotować się do tej operacji. Kluczowe były w niej dwa państwa, ówczesna Czechosłowacja i Polska. Otóż w Czechosłowacji wojska sowieckie nie stacjonowały i żeby znaleźć pretekst do ich przemieszczenia na teren naszych południowych sąsiadów) posłużono się operacją KGB pn. „Praska Wiosna” z głównym prowodyrem tej awantury, agentem KGB Al. Dubczekiem. Natomiast w Polsce, po wojnie sześciodniowej 1967 między Izraelem a koalicją państw arabskich, nastroje były wyraźnie proizraelskie. Powstał problem, jak oficerowie pochodzenia prawniczego, którzy wówczas dowodzili oddziałami, sztabami czy związkami taktycznymi zachowają się w czasie gorącego konfliktu z krajami NATO. Należało wyelimino-wać ryzyko opowiedzenia się ich po niewłaściwej stronie. No, ale jak tu w czas tzw. pokoju przeprowadzić czystkę w armii? Koń się zorientuje , że coś się święci i cały pogrzeb na nic, czyli nici z zaskoczenia i blitzkriegu. W Moskwie wykoncypowano, że tym pretekstem będzie nagonka na syjonistów, i oprócz oficerów w wojsku obejmie także osoby „cywilne”, w tym część zupełnie przypadkowych, aby stworzyć wrażenie, że jest to jakiś dziki, spontaniczny i irracjo-nalny wybuch „antysemityzmu”, co przecież dla opinii społecznej na Zachodzie było w przypadku Polski „oczywistością” nie wymagającą tłumaczenia. Propaganda komunistyczna postarała się o to, aby stereotyp Polaków – prymitywnych żydożerców został u tej opinii utrwalony. Tak więc patent był „znany i lubiany”, i z łatwością przyswajalny, przy czym nie budzący podejrzeń, że chodzi o cokolwiek innego. Przy okazji pozbyto się z armii nie tylko oficerów o wspomnianym pochodzeniu , ale także wszelkich takich, co do których po śmierci Stalina zastosowano trochę więcej taryfy ulgowej.

Oba pomysły, tj. czechosłowacka „Praska wiosna”, która umożliwiła alokację dywizji sowieckich nad granicę z Niemcami i Austrią (najpierw spadochroniarze Red Army opanowali wszelkie strategiczne pozycje w Rudawach i Sudetach czeskich) i polska operacja wymiany kadry w wojsku została, pod pretekstem nagonki antysemickiej, zrealizowana. Przygotowania Sowietów do wojny mogły być kontynuowane.

 

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @umami
16 stycznia 2020 08:35

Dziękuję, że robisz tą promocję

zaloguj się by móc komentować

umami @umami
16 stycznia 2020 10:37

Wiem, że nie masz czasu ale przeczytaj sobie te dwa teksty:

Krzysztofa Tarki — BOLESŁAW SULIK — ŁĄCZNIK Z LONDYNU, ARCHIWUM EMIGRACJI Studia – Szkice – Dokumenty, Toruń, Rok 2012, Zeszyt 1–2 (16–17)

K. Tarka — Jest tylko jedna Polska. Bolesław Świderski — emigrant w służbie Polski Ludowej, Pamięć i Sprawiedliwość 2007 nr 1(11), s. 273–307
https://ipn.gov.pl/download/1/57542/1-18452.pdf

W pierwszym jest sporo o Kulturze, KOR-ze, Michniku, Kuroniu, Stypułkowskim ale i Gottesmanie i Marku Nowakowskim, a w drugim cała historia pisma emigracyjnego, finansowana z funduszu operacyjnego Departamentu I MSW.

Kilka fragmentów z pierwszego tekstu:

1.
Sulik odżegnywał się od współpracy z monachijską rozgłośnią. Przyznał natomiast, że o poczynionych w kraju spostrzeżeniach w towarzyskich rozmowach informował londyńskiego korespondenta RWE Zbigniewa Racięskiego oraz wydawcę Polonia Book Foundation Andrzeja Stypułkowskiego. Na podstawie jego relacji Racięski sporządzać miał raporty dla „Wolnej Europy”. Według Sulika, Stypułkowski utrzymywał tylko doraźne kontakty z RWE, natomiast współpracował z wywiadem amerykańskim. „Bass” [pseudonim nadany Sulikowi przez wywiad] dodał, iż RWE oraz paryska „Kultura” były bardzo zainteresowane utworzeniem na emigracji „nowej lewicy”. Jerzy Giedroyc namawiał profesora Leszka Kołakowskiego, znanego filozofa i partyjnego rewizjonistę, który w 1968 roku wyjechał z Polski, aby stanął na czele nowego ruchu. W Londynie w organizację „nowej lewicy” zaangażował się również były polityk PPS Adam Ciołkosz. Sulik poinformował także Piwińskiego o przebiegu wizyty w Londynie reżyserów Jerzego Skolimowskiego i Andrzeja Wajdy.

2.
Sulik opowiadał też „Służewskiemu” o rozmowie z Gustawem Gottesmanem z tygodnika „Literatura”, który wracał do Polski ze stypendium w Sussex University w Brighton. Warszawski dziennikarz chciał zostać redaktorem naczelnym dwutygodnika „Współczesność”. Sulik zachwalając swojego znajomego twierdził, że jest on „fachowcem dużej klasy, jeśli chodzi o dziennikarstwo”. Dodał, że Gottesman ma także wielu wpływowych „kumpli” oraz „ogromne znajomości” wśród czołowych brytyjskich polityków z Partii Pracy, którzy zapraszajągo na prywatne obiady i kolacje. Takie informacje mogły być bardzo przydatne do wytypowania przez wywiad kandydata do werbunku.

[Ten Gottesman był sekretarzem przewodniczącego polskiej delegacji na konferencję w Bretton Woods ministra Ludwika Grosfelda.]

3.
Do Sulika dotarła też informacja, że amerykańskie organizacje żydowskie finansują produkcję filmu na podstawie książki Aleksandra Sołżenicyna Krąg pierwszy. Reżyserem filmu był Aleksander Ford, który po Marcu’68 wyemigrował do Danii. Za kilka dni Sulik wyjeżdżał do Polski na zaproszenie „Interpressu” i Towarzystwa „Polonia”. Podczas pobytu w kraju zamierzał m.in. współpracować z Jerzym Skolimowskim i Jerzym Gruzą nad scenariuszem do filmu, do którego zdjęcia miały być kręcone podczas olimpiady w Monachium. Film pokazywać miał różne grupy polskich emigrantów wplątanych w działalność kryminalną i polityczną. Sulik zachęcająco dodał, że w filmie można by pokazać „fragment dywersyjnej działalności RWE”. Piwiński sugerował mu, aby przy realizacji filmu wykorzystać materiały i informacje przekazane prasie przez Czechowicza, z którym realizatorzy filmu mogliby dodatkowo porozmawiać i skonsultować fragmenty dotyczące monachijskiej rozgłośni. Sulik chwalił się, że w londyńskich kinach wyświetlany jest film Deep End (Na samym dnie) w reżyserii Skolimowskiego. Autorami scenariusza byli Skolimowski, Gruza i Sulik.

4.
Na początku lat 70. Sulik nawiązał kontakt z „komandosami”. Jego częste podróże na linii Londyn–Warszawa sprawiły, że stał się łącznikiem między rodzącym się środowiskiem opozycyjnym w kraju a paryską „Kulturą”. Podczas pobytu w Polsce w 1971 roku otrzymał od Adama Michnika i Jana Lityńskiego taśmę magnetofonową z zapisem spotkania Edwarda Gierka ze stoczniowcami Szczecina. Taśmę przewiózł przez granicę kuzyn Sulika, który po powrocie do Londynu przesłał ją do redakcji „Kultury”. Jeszcze w tym samym roku Giedroyc opublikował dokument Rewolta szczecińska i jej znaczenie. „Iście benedyktyńską pracę przy spisywaniu taśm wykonali Nina i Eugeniusz Smolarowie”. SB nigdy nie zorientowała się w roli jaką Sulik odegrał przy przewiezieniu taśm szczecińskich na Zachód.
Początkowo ze względu na częste wizyty Sulika w Warszawie niektórzy z „komandosów” wysuwali pod jego adresem „najróżniejszego rodzaju obiekcje”, podejrzewając go o współpracę z „bezpieką” („Orfeusz” kilkakrotnie słyszał tego rodzaju sugestie). W obronie Sulika stanął Michnik, który podkreślał, że Sulik „nie miałby żadnego interesu współpracując z władzami”.

[»Jak wynika z zachowanych dokumentów SB pod pseudonimem „Orfeusz” krył się Zygmunt Dzięciołowski, filolog, tłumacz, jeden z przywódców strajku studentów na Uniwersytecie Warszawskim w 1968 roku. Po aresztowaniu pozyskany do współpracy przez Wydział III Komendy Milicji Obywatelskiej m. st. Warszawy. W 1973 roku przejęty przez Departament I MSW (wywiad). Wykorzystywany był do inwigilacji paryskiej „Kultury”, Radia Wolna Europa, „Aneksu”, pomarcowej emigracji w Szwecji i Danii, a także przerzutu literatury bezdebitowej do Polski; zob.: Nota biograficzna Z. Dzięciołowskiego w: Marzec 1968 w dokumentach MSW, t. 2, Kronika wydarzeń, cz. 1, red. nauk. i wstęp F. Dąbrowski, P. Gontarczyk, P. Tomasik, Warszawa 2009, s. 657«]

5.
Wydaje się, że sprawa taśm szczecińskich była swego rodzaju testem na lojalność Sulika i momentem przełomowym w jego współpracy z „komandosami”. Od tego czasu utrzymywał on bardzo bliskie kontakty z Adamem Michnikiem, Jackiem Kuroniem, Janem Lityńskim, Wiktorem Woroszylskim i Jackiem Bierezinem. Świadectwem zaufania wobec Sulika stało się zaproszenie go na bal sylwestrowy „opozycji” w 1971 roku. W rozmowie z „Orfeuszem” Sulik miał twierdzić, że „bojkot emigracji i zła opinia jaką cieszy się w tym środowisku są mu jak najbardziej na rękę. Dzięki temu udaje mu się uzyskać potężne alibi dla swoich nie bardzo akceptowanych przez władze w kraju kontaktów ze środowiskiem opozycyjnym”. Według „Orfeusza” Sulik był „atrakcyjnym partnerem dla działaczy tego środowiska ze względu na łatwość poruszania się po świecie, z drugiej strony opozycja interesowała Sulika, gdyż kontakty z nią dawały mu szansę pewnej naprawy reputacji w Anglii”. Dziennikarz z Londynu pełnił rolę łącznika między rodzącym sięśrodowiskiem opozycyjnym w kraju a paryską „Kulturą”: przekazywał informacje oraz różne materiały przeznaczone do druku. „Orfeusz” podejrzewał, że Sulik przekazał do „Kultury” artykuł Kuronia o politycznej opozycji w Polsce (o artykule słyszał od Sulika zanim został on opublikowany) oraz esej Michnika o Piłsudskim. Mógł również wystąpić w roli pośrednika, który przemycił wiersze Bierezina. Sulik należeć miał do najlepszych informatorów Jerzego Giedroycia. Każdorazowo po powrocie z Polski natychmiast dzwonił do Maisons-Laffitte przekazując najnowsze wiadomości, polecenia i prośby. Mimo że redaktor „Kultury” niejednokrotnie narzekać miał na bałaganiarstwo, brak solidności i opieszałość Sulika w załatwianiu ważnych spraw, to był on dla niego „bezcennym źródłem wiadomości z Kraju”. Sulik odegrać miał również istotną rolę w rozbudzeniu zainteresowania opozycji w kraju „polskim” Londynem. „W dużym stopniu” uświadomił Michnikowi i Kuroniowi, że obok paryskiej „Kultury” „na emigracji funkcjonują także inne ośrodki dywersji, które warto by wciągnąć do współpracy”. Informator zwracał również uwagę na kontakty Sulika „poza środowiskiem opozycyjnym”. Do grona jego najbliższych znajomych mieli należeć: Agnieszka Osiecka, Stanisław Dygat, Andrzej Dudziński, Gustaw Gottesman, Tadeusz Konwicki, Andrzej Wajda, Krzysztof Kieślowski, Krzysztof Mętrak.

6.
W roli, jaką od kilku lat odgrywał Sulik, SB zorientowała się dopiero na początku 1976 roku. Donosy „Lutusa” i „Orfeusza” oraz informacje uzyskane „techniką operacyjną” przez Departament III MSW (podsłuch?) wskazywały w przekonaniu pułkownika Sławomira Lipowskiego, naczelnika Wydziału VIII Departamentu I, że Sulik był łącznikiem między „czołowymi przedstawicielami opozycji” (Kuroniem, Michnikiem, Lityńskim) a paryską „Kulturą”.

7.
W ocenie SB, Sulik przyjeżdżając do Polski zamierzał „działać maksymalnie na niekorzyść jej ustroju”. Mimo „wrogiej” postawy „Bassa” oficer wywiadu planował pozyskać go do współpracy agenturalnej w celu rozpracowania obiektu „Agora” (paryska „Kultura”) oraz Andrzeja Stypułkowskiego „i innych zaangażowanych czynnie w działaniu przeciwko naszemu ustrojowi”. Przy pomocy Sulika zamierzano również ustalić, a następnie rozpracować mechanizmy powiązań ośrodków opozycyjnych w kraju z „Kulturą” oraz drogi przemytu rękopisów. W szczególności liczył na zdekonspirowanie krajowych autorów publikujących na łamach „Kultury”: „Pelikana” (Zbigniew Florczak), „X.Y.Z” (Henryk Krzeczkowski), „Bartłomieja” (Adam Michnik). Aby sprawdzić szczerość Sulika funkcjonariusz SB miał go spytać o nazwiska „Stalińskiego” (Stefan Kisielewski), „Koraba” (Józef Hen), „Kołymskiego” (z dwoma ostatnimi osobami „Bass” był zaprzyjaźniony).

8.
W „teczce” Sulika znajduje się również notatka „Omula” z Budapesztu. Funkcjonariusz wywiadu donosił, iż na początku kwietnia 1977 roku przy przekraczaniu granicy węgiersko-austriackiej, węgierska służba celna zakwestionowała u pisarza Marka Nowakowskiego dwie książki. Jedna z nich (The Shadow Line Josepha Conrada) zawierała dedykację Sulika wskazującą na jego zażyłą znajomość z Nowakowskim.

9.
W „Notatce służbowej” pułkownik Wróblewicz podkreślił, iż wypadek losowy (śmierć mieszkającej w kraju żony) „figurant” wykorzystał do nawiązania „szerokich kontaktów z czynnie działającym środowiskiem antysocjalistycznym”. Na podstawie inwigilacji oficer wywiadu stwierdził, iż po przylocie do Warszawy Sulik odwiedził Woroszylskiego, u którego spotkał się z Michnikiem. W pogrzebie żony „Bassa” uczestniczyło też kilku działaczy Komitetu Obrony Robotników: Adam Michnik, Jacek Kuroń, Jan Józef Lipski, Halina Mikołajska, Jan Lityński, Barbara Toruńczyk, Aniela Steinsbergowa, Ludwik Cohn oraz Wiktor Woroszylski. Jeszcze tego samego dnia Sulik odwiedził Lipskiego, zaś dwa dni później ponownie był u Woroszylskiego oraz spotkał się z Gustawem Gottesmanem i Tadeuszem Konwickim. Odnotowano również, że Sulik był w ambasadzie brytyjskiej, a po wyjściu dzwonił z budki telefonicznej do nieznanego rozmówcy. Gdy wyjeżdżał z Polski na lotnisku żegnał go Michnik. O kontaktach Sulika z „aktywem” KSS-KOR wywiad zawiadomił Szefa Zwiadu Wojsk Ochrony Pogranicza, sugerując dokonanie kontroli celnej. Sulik zapewne spodziewając
się rewizji nie przewoził jednak żadnych „wrogich” materiałów.

10.
Gdy w połowie listopada Wajda przyjechał do Londynu na pokaz swoich filmów w Instytucie Kultury Polskiej, „już w pierwszych słowach po wyjściu z samolotu skierowanych do dyrektora IKP, zapytał «gdzie jest Sulik». Tylko jego prosił na tłumacza”.
Grożąc zerwaniem imprezy wprowadził też Sulika do IKP.

11.
W nowej Polsce Sulik związał się ze środowiskiem Unii Demokratycznej. W 1991 roku zrealizował kontrowersyjny film dokumentalny In Solidarity (W Solidarności), będący swoistym zapisem życia społeczno-politycznego w pierwszym roku po upadku PRL. Latem tego roku wrócił też na stałe do kraju. W 1992 roku wyreżyserował film Generał (wywiad-rzeka z Wojciechem Jaruzelskim). W 1993 roku z rekomendacji UD wszedł do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, której był przewodniczącym w latach 1995–1999. Od roku 2000 do 2003 zasiadał w radzie nadzorczej Telewizji Polskiej. Sulik był jednym z najważniejszych świadków w aferze Rywina. Jako jedyna osoba
spoza „Agory” przed ujawnieniem sprawy wysłuchał nagrania rozmowy Adama Michnika z Lwem Rywinem. Zeznając przed sejmową komisją śledczą kwietniu 2003 roku zapewniał, iż nie wierzy, żeby za korupcyjną propozycją Rywina stał premier Leszek
Miller. Bronił także prezesa TVP Roberta Kwiatkowskiego.

 

zaloguj się by móc komentować



szarakomorka @umami 15 stycznia 2020 13:20
16 stycznia 2020 13:28

Nie tylko Panu. :-)     (z tym, że ja "niepisaty" :-()

zaloguj się by móc komentować

umami @szarakomorka 16 stycznia 2020 13:28
16 stycznia 2020 14:01

A tam niepisaty, skoro można napisać komentarz, to można podzielić się kilkoma zebranymi w notkę :) Na pewno jest coś, o czym wiesz więcej niz inni.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować